GUS podał parę dni temu, ze inflacja w Polsce spadła w miesiącu sierpniu o 0.2 % w stosunku do lipca i wynosi 3.8 %.
Mozna powiedzieć, że to dobry znak dla gospodarki, bo może to skutkować obniżeniem stóp procentowych przez NBP njuż w niedługim czasie.
Tym niemniej owe 3.8 % to i tak sporo więcej niż założono w budżecie na ten rok.
Główną przyczyną spadku inflacji jest jednak widoczna zapaść na polskim rynku konsumenckim , wynikajaca z coraz gorszej sytuacji finansowej gospodarstw domowych.
Źródło: GUS
Dochód rozporządzalny jest to ta część dochodu gospodarstwa domowego, którym może ono dysponować, przeznaczając na konsumpcję, inwestycje lub oszczędności.
GUS oblicza inflację korzystając z tzw. „koszyka inflacyjnego” w którym corocznie określane są wydatki przeciętnego gospodarstwa domowego, a w zasadzie strukturę tych wydatków.
Przeciętna polska rodzina to mniej niż 3 osoby żyjące na prawie 74 m kw. Co miesiąc wydają średnio 2872 zł, w tym najwięcej na żywność i utrzymanie mieszkania, a najmniej na edukację i co gorsza, ten trend nie maleje. Taki obraz typowego polskiego gospodarstwa domowego wynika z najnowszych danych GUS.
Cechą charakterystyczną społeczeństw jest to, ze w bogatych społecznościach wydatki dokonywane na zakup żywności nie przekraczają 20 % przychodu. W Polsce po raz pierwszy od 2006 roku GUS założył, że wydatki Polaków w tym segmencie wzrosną, co pośrednio świadczy o tym, że pomimo systematycznego wzrostu gospodarczego, polskie społeczeństwo ubożeje.
Źródło: GUS
Osobiście mam jednak zastrzeżenia do niektórych pozycji w obecnie obowiązującym „koszyku”. Wydajemy więcej niż 5 % na ochronę zdrowia, oraz więcej na użytkowanie mieszkania wraz z nośnikami energii. To dla przeciętnej rodziny nie 20 %, a sporo więcej.
Jak to więc naprawdę jest z naszym domowym budżetem, a w konsekwencji z inflacją ?
GUS podaje inflację konsumencką (CPI). Rzeczywista inflacja jest jednak wyższa. Zwykłe jaja są tego przykładem. Nie znalazły sie w koszyku, a stanowią podstawę funkcjonowania żywienia w każdym gospodarstwie domowym. Ceny jaj w przeciągu roku wzrosły zaś co najmniej o 30%.
Luksusem są zaś "pozostałe wydatki".
Tak więc "luksus" w naszym wydaniu to 4.3%. Dla jednych rata kredytu, dla drugich oszczędzanie.
Obawiam się jednak, ze dla sporej części społeczeństwa ten "luksus" sprowadza sie do słaty rat kredytów i nie wynosi bynajmniej 4.3%, a dużo więcej.
Pytanie tylko, kosztem czego ?



Komentarze
Pokaż komentarze (21)