Jest takie stare powiedzenie – gra się tak jak przeciwnik pozwala.
Oczywiście to powiedzenie jest idiotyczne i irracjonalne, gdy stosuje się je do gier zespołowych, a w szczególności do piłki nożnej.
Gra nie polega na dostosowaniu się do możliwości przeciwnika, a na dostosowaniu umiejętności piłkarzy do modelu gry, którego efektem końcowym jest system, którym drużyna gra.
Każdy trener, który zna możliwości swoich piłkarzy, ułoży tak taktykę, by wykorzystać maksymalnie predyspozycje zawodników na poszczególnych pozycjach.
Reprezentacja Polski jest oparta od dłuższego czasu na trzech zawodnikach z Dortmundu i to pod nich kolejni trenerzy ustawiają taktykę. Ta zaś niezmiennie opiera się na systemie 4-5-1.
Osią drużyny jest prawa strona. Piszczek – Błaszczykowski – Lewandowski, który ma być adresatem większości piłek. Za jego plecami ma zaś operować Obraniak.
Po wczorajszym meczu widać jednak wyraźnie, że ten sposób gry się nie sprawdza i nie ma tu znaczenia, czy na lewym skrzydle gra Błaszczykowski, czy też Grosicki lub ktokolwiek inny. Problem polega na tym, że pięciu potencjalnych pomocników nie jest w stanie zneutralizować linii pomocy przeciwnika. Ci ludzie nie są w stanie w konfrontacji z dobrą drużyną ani odebrać jej piłki, ani zapoczątkować sensownej akcji trójką zawodników. Nie są wreszcie w stanie zagrać wysokim presingiem na połowie przeciwnika. Po prostu oni są za słabi w konfrontacji z lepszymi technicznie i kondycyjnie zawodnikami. Lewandowski po raz kolejny potwierdził, że nie potrafi rozegrać piłki w sytuacji, gdy jest konieczne konstruowanie ataku na 40-tym metrze od bramki przeciwnika.
Myślę, że to dotarło ostatecznie wczoraj do Fornalika. Trzeba wycofać się z nieskutecznej gry opartej na wymienionych zawodnikach z Dortmundu.
Okazuje się, że nasi skrzydłowi nie potrafili sobie poradzić z bocznymi obrońcami i praktycznie statystowali na boisku. Środek pomocy zajmował się li tylko rozbijaniem akcji przeciwnika, a obrona nie potrafiła upilnować szybkich napastników.
Brak gry skrzydłami miał swoją bezpośrednią przyczynę w delegowaniu do gry dwóch defensywnych pomocników. W tej sytuacji robiący za playmakera Mierzejewski nie był w stanie wykonać skutecznego prostopadłego podania. Pozostała mu gra na „boki”, gdzie i tak Grosicki z Obraniakiem nie potrafili się przebić do przodu, nie mówiąc już o skutecznym dośrodkowaniu z ich strony.
Goście zorientowali się dość szybko w słabych stronach naszego ustawienia i opanowali praktycznie całe pole gry. Na uwagę zasługuje też fakt, że polscy obrońcy ani razu nie wzięli udziału w jakiejkolwiek ofensywnej akcji, a mając dublerów w postaci defensywnych pomocników, mogli tym zaskoczyć gości. No tak, ale to trzeba umieć ….
Wydaje mi się, że Fornalik powinien oporzeć grę naszej Reprezentacji na dwóch napastnikach kosztem jednego defensywnego pomocnika. Tak się składa, że mamy Milika, Teodorczyka, Piecha…pojawił sie ofensywny Pawłowski.
Mamy tez Wszołka, który powinien już rozpoczynać mecze sparingowe w pierwszej jedenastce. Niech też wreszcie trójka z Dortmundu zrozumie, że nie robią żadnej łaski grając w Kadrze.
Na dzień dzisiejszy nie wnoszą żadnej wartości dodanej.
Może nawet psują grę.
Polska: Przemysław Tytoń (46. Tomasz Kuszczak) – Łukasz Piszczek, Marcin Wasilewski, Kamil Glik (46. Damien Perquis), Marcin Komorowski – Eugen Polanski (72. Łukasz Trałka), Grzegorz Krychowiak (83. Arkadiusz Milik) – Kamil Grosicki (73. Jakub Błaszczykowski), Ludovic Obraniak, Adrian Mierzejewski (59. Szymon Pawłowski) – Robert Lewandowski.
Urugwaj: Fernando Muslera - Diego Godin, Matias Aguirregaray (59. Walter Gargano), Martin Caceres, Diego Lugano - Cristian Rodriguez (73. Gonzalo Castro), Nicolas Lodeiro (79. Alvaro Pereira), Egidio Arevalos Rios (70. Sebastian Egurren), Alvaro Gonzales - Luis Suarez (85. Cristian Stuani), Edinson Cavani (46. Gaston Ramirez).


Komentarze
Pokaż komentarze (4)