Chciałem poczekać z podsumowaniem jesiennej rundy naszej Ekstraklasy, ale ostatecznie uznałem, że w zasadzie nie ma co czekać do poniedziałku, gdyż nic istotnego już się nie wydarzy.
Myślałem, ze podsumuje jakoś tam po kolei wszystkie druzyny, ale ostatecznie uznałem, że nie ma za bardzo sensu.
Ostatecznie postanowiłem podzielić się paroma refleksjami natury ogólnej.
Okazuje się, że żaden, ale to dosłownie żaden z zespołów nie poczynił jesienią znaczącego kroku do przodu. Co więcej – zanotowaliśmy regres tak w poziomie ligi jako całości, a także dał się zauważyć wyraźny regres na trybunach stadionów. I nie chodzi tu bynajmniej o sposób kibicowania, a o frekwencję. Trwa za to w najlepsze walka z zachowaniami kibiców, w czym Ekstraklasa S.A. ściga się z PZPN-em. Nie ma kolejki, by przynajmniej dwa kluby nie były ukarane. Zakazy stadionowe to codzienność stosowana zdecydowanie na wyrost. To nie sprzyja niczemu dobremu.
Mamy wreszcie kilka nowoczesnych stadionów, które niestety nie przełożyły się na poziom sportowy zawodów, a wprost przeciwnie, doprowadzają właścicieli lub dzierżawców tych obiektów do stanu, w którym przychodzi już tylko rwać włosy na głowie. Ostatecznie kiedyś te stadiony zeżrą kluby , bo te nie „wydolą” z kosztami.
Lubię odnosić się do ligi czeskiej, bo tam stadiony nie są tak nowoczesne, ale za to obliczone na realne zapotrzebowanie publiczności. Nie umniejsza to poziomowi rozgrywek, który jest zdecydowanie wyższy niż w naszej Ekstraklasie. Wystarczy spojrzeć na takie kluby jak Skoda Pilzno, czy też Sparta Praga. Wystarczy też przyjrzeć się składom tych drużyn, by stwierdzić, że prym w wiodą tam Czesi i Słowacy pomimo dużo większego odpływu talentów z tej ligi niż to w Polsce się dzieje.
Pierwotnie chciałem pochwalić Lechię i Polonie z Warszawy. Lechia, bo przynajmniej zaczęła wykorzystywać w 90 % swój potencjał, a Polonia, bo z powodu radości jaka tam zapanowała po odejściu Wojciechowskiego, zaczęła grać tak, że sami siebie zaskoczyli. Dziś jednak wrócili Poloniści do normy.
Także nadziejom polskiej piłki te 15 meczów dało się we znaki i im bliżej zimy, tym słabiej grają piłkarze tak dobrze się zapowiadający. Może wyjątkiem jest Kosecki, który przynajmniej daje z siebie wszystko. No i może Pawłowski z Lubina gra na maxa.
Największym rozczarowaniem zaś dla mnie jest Murawski z Lecha. Zaczyna przypominać zajechanego swego czasu Szymkowiaka. Koniec jego więc bliski.
Zabrze ?
Nakoulma odejdzie i będzie po Zabrzu. Nawet wtedy, gdyby tam grało i trzech Milików.
Przynajmniej Podbeskidzie nie zawodzi, bo grają przynajmniej to na co autentycznie ich stać.
I to by było na tyle.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)