Tak się składa, że nowy prezes PZPN – Zbigniew Boniek – zabrał się ostro do pracy. Można by tylko przyklasnąć.
Dymisja zabetonowanego Engela miała wróżyć to nowe otwarcie. Tymczasem czytam i nadziwić się nie mogę.
Kolejne zwolnienia dotknęły dwóch pań sekretarek, co to z dżakuzi skorzystały na kwotę 5 tys. złotych podczas sympozjum władz naczelnych. Pryncypialny nowy prezes zwolnił dyscyplinarnie obie kobiety, po czym okazało się, że one z własnych pieniędzy to dżakuzi opłaciły w kwocie 300 zł. Swoją drogą ja bym nie dał 150 zeta, chyba, że z jedną z nich. Pod warunkiem jednak, że bikini nie byłoby dla niej za ciasne.
Pomijając spór z jednym z naszych „stranieri” o zaletach polskiej mowy, pan prezes nie zasypia gruszek w popiele i oznajmia, ze od nowego roku na sprzęcie kadry nie znajdzie się już logo PZPN. Pamiętacie – ten „nowoczesny” orzełek.
By tego było mało, prezes zabrał się też za rozleniwionych piłkarzy i kontestuje jakby tu dołożyć im gierek w sezonie.
Jako, że trudno znaleźć w Polsce 4 kluby, które jako tako bez problemów dopinają się z kasą, no to może by tak po sezonie regularnym podzielić ligę na dwie grupy i dograć sobie do mistrzostwa lub do spadku ?
A może reaktywować puchar ligi ?
A może… i tak aj waj.
Tymczasem Legia myśli kogo by tu sprzedać z młodzianów, bo przecież ikona Ljuboja sporo kosztuje. Co prawda klub stołeczny oszczędza na treningach i koszulek idola nie trzeba mu za często prać, a i kawy po treningu nie wyżłopie, więc może to jest jakiś argument po stronie kosztów.
W pozostałych klubach też panika. W takim Bełchatowie to nie chcą prawie całej pierwszej drużyny !
Nawet Jeleń stał się „be” w Bielsku. Strach pomyśleć co dalej z „Ebim” w Białymstoku. Mila obraża się na Śląsk – ten z Wrocławia, a cała reszta ekstraklasowej czeladki kombinuje jak tu rozwiązać kontrakty z połową graczy.
Zima pełna parą, ale obawiam się, że i odwilż nie pomoże.
Patrzmy jednak na zaplecze tej naszej Ekstraklasy. Któż do tam dobija się do jej wrót ?
Prym wiodą tacy finansowi potentaci jak Flota ze Świnoujścia, czy Termalika – Bruk z Niecieczy. Tak dla jaj, bo tam w tych klubach głupich nie ma , więc na wiosnę przepuszczą Cracovię i Zawiszę z Bydgoszczy. Zapewne nie za friko. Przecież na strachu też się da zarobić.
Faktem jest, że trzeba uważać, bo ta Nieciecza o mało w Ekstraklasie się nie znalazła w ubiegłym sezonie. Trzeba było awaryjnie wszystko przegrać w ostatnich kolejkach, a i to było niepewne.
I pomyśleć, że taki „gostek” z Niecieczy, co kostkę brukową produkuje, trzęsie zapleczem Ekstraklasy. Stać go. Zapewne też ma niezły ubaw.
Nie jest jakąś tam tajemnicą, że po zawieszeniu butów na kołki Bonkowi nic nie wyszło.
No ale wtedy nie było jeszcze „pijaru” oraz zaprzyjaźnionych dziennikarzy w mainstreamowych mediach.
"Czasem, aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego klubu prezes Ochódzki Ryszard, naszego klubu Tęcza. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie - to wilki! To mówiłem ja - Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy. Niech żyje nam prezes sto lat! (...) To jeszcze ja - Jarząbek Wacław, bo w zeszłym tygodniu nie mówiłem, bo byłem chory. Mam zwolnienie. Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu! Niech żyje nam! To śpiewałem ja - Jarząbek".


Komentarze
Pokaż komentarze