Zebe Zebe
504
BLOG

Zupa z żółwia

Zebe Zebe Rozmaitości Obserwuj notkę 11

Dawno temu, w czasach słusznie minionych, czyli gdzieś tak w okresie przesilenia pezetpeerowskiego na linii Gomułka – Gierek, wyczytałem w prasie w dziale ciekawostek, że największe spożycie ryb „per capita” – co znaczy „na głowę mieszkańca” – zanotowano w Rybniku.
 
Mogło by się wydawać, że Rybnik poza skojarzeniem z samą nazwą niewiele ma wspólnego z rybami, a jednak okazuje się, że miłośników ryb w Rybniku było sporo. W czasach gdy wszystko rozdzielano centralnie, można też było prowadzić stosunkowo dokładną  buchalterię, czyli statystykę. Co prawda Zalew Rybnicki co dopiero się zapełnił wodami z Rudy i Nacyny – dwóch rzeczek przepływających przez miasto, ale stawy hodowlane istniały od wieków na jego obrzeżach. W samym Rybniku było w tamtym czasie sporo sklepów rybnych . Była także spora wędzarnia. Zresztą świeże ryby można kupić w Rybniku i dziś i to bynajmniej nie w supermarketach, a u właścicieli stawów rybnych o każdej porze dnia. Nawet o drugiej w nocy gdyby ktoś się uparł.
 
Dla mieszkańca Mazur, Pomorza czy też pasa nadmorskiego, to co piszę może wydawać się śmieszne, tym niemniej postaram się temat rozwinąć. W tamtych czasach – słusznie minionych – w Katowicach vis a vis dworca kolejowego funkcjonował sklep rybny, który nawet jak na dzisiejsze standardy bił na łeb i szyję wszystkie inne sklepy z tej branży. Podejrzewam, że nawet w skali całego kraju. Niech ktoś dziś spróbuje kupić tuńczyka. Nie, nie piszę o czymś takim jak zapuszkowany tuńczyk sałatkowy lub tuńczyk w kawałkach. To są pozostałości po tuńczyku zalane olejem. Tuńczyka jako rybę do usmażenia nie kupicie.
Spróbujcie kupić w Polsce coś takiego jak „zupę z żółwia” lub „zupę z płetwy rekina”. Nie będę pisał już o takich egzotycznych rybach jak „lucjan”. To wszystko jest w dzisiejszej Polsce nie do kupienia. Może w północnej Polsce można kupić bez problemu sielawę. Na południe ona już jednak nie dociera. Tak nawiasem mówiąc – najsmaczniejsza polska ryba słodkowodna.
 
Lubię ryby i ilekroć wchodzę w hipermarketach na stoiska rybne, to przypomina mi się ten katowicki sklep rybny.
Posłużę się więc cytatem z Laskowika –   „przed wojną tu był sklep, a na jego zapleczu stały beczki, a w nich czarny kawior, czerwony kawior, biały ... cholera Panie komu to przeszkadzało ...” 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Rozmaitości