Wydawać by się mogło, ze sukces sportowy powinien cieszyć kibiców. To naturalne i nobilitujące dla społeczności, która takiego wydarzenia doczekała. Czasami jednak bywa tak, że nadmiar sukcesów sportowych – obojętnie jak by to nie zdefiniować – może działać destrukcyjnie. Taka sytuacja zaistniała w Rybniku.
Na zaplecze Ekstraklasy awansowały dwa kluby sportowe z Rybnika, rozgrywające swoje zawody na tym samym, wyremontowanym na tę okazję, miejskim stadionie. Chodzi mi o klub piłkarski oraz o klub żużlowy. Każdy klub ma swoich zagorzałych kibiców, ale jest wśród nich i taka grupa, która darzy sympatią tak żużlowców jak i piłkarzy, uczestnicząc w zawodach jednych i drugich. Tym niemniej od pewnego czasu zamiast zanikać, zaczęła rosnąć niechęć obu środowisk kibiców do siebie. Powodem tego nie jest generalnie spór o charakterze sportowym. Powodem sporu jest teza, że piłka nożna zabiera sponsorów żużlowi, a miasto wyraźnie faworyzuje piłkarzy finansowo. Wokół tego koncentruje się oś sporu, a co za tym idzie, rosną animozje pomiędzy tymi oboma środowiskami.
Kilka tygodni temu, na meczu żużlowym doszło do swoistej prowokacji. Kilkoro młodych ludzi rozciągnęło na trybunach transparent z napisem, który można by streścić jako „w Rybniku tylko piłka”. Środowisko kibiców piłkarskich w zdecydowanej większości potępiło ten akt głupoty, sprawców ukarano.
Tymczasem dla środowiska kibiców żużlowych ten incydent stał się pretekstem do frontalnych ataków nie tylko na kibiców piłkarskich, ale i na sam klub piłkarski.
Stosowne sugestie padły też z ust prezesa klubu żużlowego Krzysztofa Mrozka, który w wywiadzie dla portalu Rybnik.co.pl powiedział – (…) stanowcza reakcja z naszej strony była. Spotkałem się w poniedziałek z panem prezesem Janikiem( prezes klubu piłkarskiego) i poprosiłem o to samo. Szef Energetyka ROW powiedział jedynie, że musi zbadać całą sytuację. Jak dotąd jednak nie słyszałem, by wyraźnie odciął się od tego, co zrobili pseudokibice jego klubu. Ostrzegam, że brak reakcji władz Energetyka może w przyszłości skutkować tym, co stało się w Toruniu lub Częstochowie, gdzie bandyci mieniący się kibicami piłkarskimi w brutalny sposób obchodzili z pokojowo nastawionymi , często małoletnimi kibicami żużla (…).
W miniona środę dwa rybnickie portale powiadomiły prawie równocześnie o napisie, który pojawił się na murze rybnickiego stadionu od strony bramy głównej w nocy z wtorku na środę. Oba te portale dostały informacje na skrzynki mailowe. Napis sporych rozmiarów, wykonany przy użyciu farby brzmiał – „Nie dla murzyna. ROW Rybnik biała drużyna”.
W piłkarskiej drużynie gra od tego sezonu Senegalczyk Idrissa Cisse i to on był adresatem tego rasistowskiego napisu. Tak przynajmniej może się wydawać.
Powiadomienie dwóch wspomnianych portali jest rzeczą naturalną i powinno być ocenione jako prawidłowe i szybkie działanie.
Tymczasem portal sport.nowiny.pl ujawnił treść maila, który otrzymano - „Przed stadionem, na murze, przy głównym wejściu ROW Rybnik pojawił się ogromny napis: Nie dla murzyna. ROW Rybnik to biała drużyna. Oprócz tego celtyk. To jest chore, bo nikt nic nie krzyczał, gdy Senegalczyk Cisse strzelał bramki. Nagle kilku idiotom coś się ubzdurało, że są wybraną rasą... UEFA powinna się o tym dowiedzieć, dowalić karę, a prezesa niech Tusk weźmie na dywanik!”
Portal rybnik.naszemiasto.pl ujawnił tylko fragment maila, który otrzymał – „Brak słów! Jak można? Senegalczyk Cisse strzelał w pierwszych kolejkach bramki i wtedy nikt nic nie pisał, nie krzyczał, itd. Co za marazm, indolencja umysłowa...”.
Nietrudno zauważyć, że fragment drugiego maila jest napisany podobnie jak ten pierwszy. Można nawet pokusi ć się o tezę, że napisała go ta sama osoba. Nie chciałbym być źle zrozumiany, ale cała ta sprawa z tym napisem może mieć drugie dno. Oczywiście nie mnie to rozstrzygać. Pójdźmy jednak dalej w ocenie tego, co się zdarzyło.
Ktoś, kto tak ochoczo powiadomił portale o napisie na murze okalającym stadion – oczywiście nie musiała to być jedna osoba – nie jest sympatykiem piłki nożnej, co więcej, nie jest miłośnikiem klubu piłkarskiego z Rybnika. Dla tej osoby Senegalczyk jest najwyraźniej pretekstem, by uderzyć w społeczność kibiców piłkarskich, w klub piłkarski i osobiście w prezesa klubu, który jest posłem z ramienia PIS. To otwiera kolejny wątek, którym można by się zająć.
Analizując całą tę sprawę z napisem, można równie dobrze wyciągnąć wniosek, że napis mógł być wykonany niekoniecznie przez jakąś grupkę o nastawieniu rasistowskim. Równie dobrze mógł być elementem prowokacji ze strony osób, które źle życzą klubowi piłkarskiemu w Rybniku.
Napis został zamalowany po uprzednim udokumentowaniu fotograficznym. Sprawa trafiła na policję po jej zgłoszeniu przez prezesa Janika. Analizuje się nagrania z monitoringu. Osobiście nie sądzę, by monitoring coś tu pomógł. Kamery prawie na pewno nie były skierowane na ten fragment muru. Poza tym jest to miejsce zacienione i oddalone od bocznej drogi o jakieś 30 metrów.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)