25 obserwujących
886 notek
1457k odsłon
  1848   0

To kto ma w końcu krew na rękach i czyja jest ta wojna?

image

Jakże ten prosty obrazek oddaje w pełni dzisiejsze podejście opozycji. Gdyby popierali choć niektóre mądre pomysły rządu, to być może partia rządząca pochyliłaby się nad niektórymi ich propozycjami. W sytuacji, gdy negują wszystko jak leci, bo to pomysły PiSu, to jaki jest sens rozpatrywać ich postulaty? Niech wygrają wybory, będą je realizować, a jak jest z ich prawdomównością pokazali już podczas swoich rządów. Tu chyba niespodzianki raczej nie ma, "chcą dać wszystko wszystkim", bo to nie oni odpowiadają za budżet, wcześniej gdy odpowiadali "piniendzy na nic nie było". Warto to niektórym "rewolucjonistom" przypomnieć, niech zapytają ich, czy kłamali wtedy, czy teraz?

Zwolennicy przerywania ciąży wykrzykują wciąż w kierunku obrońców życia, że ci mają krew na rękach. Hola, czy nie jest aby odwrotnie i czy to nie jest aby próba zakrzyczenia głosu własnych sumień? I żeby było jasne nie rozstrzygam w tym momencie w samej kwestii aborcji, czy dopuszczać, czy nie. Ale kiedy to w końcu i na czyich rekach pojawia się krew? U tych co się modlą i nawołują o poszanowanie życia, czy raczej u tych, którzy dokonują aborcji? A może są aborcje bezkrwawe? Jeśli zwolennicy aborcji są w stanie wyobrazić sobie krew na rękach przeciwników, to tym bardziej ci powinni ją widzieć na maskach i twarzach zwolenników. No bo z czym skojarzyć ten czerwony znak na protestach?

image

Opozycja wyciągnęła z domów sfrustrowaną z powodu ograniczeń koronawirusowych  młodzież na ulice pod nośnym hasłem aborcji. Hasło pewnie jest tu ważne, ale okoliczności jeszcze ważniejsze. Ludzie w całej Europie (i nie tylko) buntują się przeciwko ograniczeniom, które przyjmują, jako zamach na własną wolność osobistą. Jest to zapewne dla każdego uciążliwe i dopóki nie dotknie nas bezpośrednio choroba, wydaje się nieuzasadnione. Wyciągnięcie ludzi z domów pod byle pretekstem, jeśli nie ma restrykcji na ulicach, wydaje się proste. Ale czy odpowiedzialne? Przecież ta sama opozycja tak niedawno przestrzegała przed uczestniczeniem w kwintesencji demokracji, jaką są wybory, w momencie gdy zagrożenie było o wiele mniejsze.  Buńczucznie nastawione feministki inspirujące te zamieszki wraz z opozycją zaatakowały z wściekłością miejsca kultu i pamięci krzycząc, że "to jest wojna". W momencie, gdy Kaczyński ogłosił, że w takim razie będziemy się bronić przed atakami wszyscy nagle próbują obarczyć go odpowiedzialnością za nawoływanie do konfrontacji. To jest w końcu ta wojna, czy nie i kto ją ogłosił?


image

I na koniec ten pan, który powinien być przykładem niespotykanego zakłamania i cynizmu w polityce i dawno odejść w  niesławie. Jak mawiają, tylko krowa nie zmienia poglądów, ale jakąż długą drogę musiał on przejść od chwili, gdy w 1999 roku udał się razem z Markiem Jurkiem i Tomaszem Wołkiem w kontrowersyjną podróż do Wielkiej Brytanii, by spotkać się z osadzonym w areszcie domowym generałem Augusto Pinochetem (warto sprawdzić kto to by), a tam w czasie wyjazdu wręczyć generałowi pamiątkowy ryngraf z Matką Boską do momentu, kiedy oto staje na czele walki o wolny dostęp do aborcji. To on jest współautorem ostatniej ustawy senackiej mówiącej, że kobiety w Polsce są narażone na nieludzkie traktowanie i tortury. Czy można zbłaźnić się jeszcze bardziej? Tego nawet senator Libicki już nie zdzierżył, a większość senacka przegrała głosowanie na korzyść PiS.

I na koniec sensacja, odezwał się pierwszy głos rozsądku z obozu przeciwników PiS. Akurat osoba, po której chyba nikt się nie spodziewał ostro skrytykowała same protesty, jak i ich formę łącznie z okupacją domu Jarosława Kaczyńskiego. Ta krytyka padła ze strony byłego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego zapamiętanego przecież z przeszłości ze wspólnych narad w siedzibie Platformy Obywatelskiej. Jakiej trzeba niezwykłej odwagi, aby dzisiaj zająć takie odmienne od stada stanowisko, dlatego wszyscy zaczęli zastanawiać się, czy to było rzeczywiście opamiętanie, czy może zwykły koniunkturalizm, a Rzepliński liczy na jakieś frukta od obozu władzy (np: RPO). Po słowach byłego prezesa TK nastąpił spodziewany i brutalne atak na niego ze strony opozycji w wyniku czego zaczął już częściowo wycofywać się ze swoich słów. Jak widać presja jest silna, a prawdzie coraz trudniej się przebić.

Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo