Ostatnio przez salon 24 przetoczyła się dyskusja o środowisku homoseksualnym, sprokowana decyzją pewnej pani sedziny, która ukarała grzywną 15 tys. złotych inną, niezbyt mądrą panią.
Niemniej jednak dostrzegam w tej dyskusji o środowisku homoseksualnym wyraźny wpływ political corectness.Z jednej strony widać, że nie ma zgody, co do spełnienia wszelkich ( przyznajmy: niemadrych żądań środowisk spod znaku lambada, typu: zgoda na adopcję dzieci przez pary homoseksualne, wstępowanie w zwiazki małżeńskie, etc. ).Zaś DRUGIEJ STRONY WZRASTA AGRESJA ŚRODOWISK HOMOSEKSUALNYCH, ZARZUCAJACYCH wszystkim , którym się nie podoba np. adopcja dzieci przez pary homoseksualne homofobię!Trzeba przyznać, że przedstawiciele tych środowisk same strzelają sobie nie tylko w stopę, lecz trwale się okaleczają ... propagując postawy homoseksualne.
Wręcz banalne wydaje się stwierdzenie, iż sprawy alkowy powinny pozostać dobrem głębokiej prywatności każdego człowieka. Ludzie, którzy czynią sprawy swojej seksualności polem debat publicznych( bardzo delikatne to określenie) mylą się co do zasady - zasady związanej z intymnością niektórych przeżyć człowieka. Czynienie z tego pola ideologicznej bitwy jest delikatnie mówiac - nie na miejscu. Ale dla środowisk pana Bedronia nie ma świętosci i intymnosci. Wszystko można zbrukać, rzekomo walcząc o prawa...niby do czego?
Uczmy się od braci Litwinów. Oni po prostu zakazali prawnie propagowania postaw i wartości gejowskich. szanujmy się. To tak. Ale propagujmy naprawdę WARTOŚCI!


Komentarze
Pokaż komentarze (10)