Zawsze stałem na stanowisku, że kwestie wiary są intymną sprawą każdego człowieka i nie podlegają jakiejkolwiek ocenie. Z tego, co wiem, wiara katolicka nie jest obowiązkowa. Możesz chodzić do kościoła, albo nie. Możesz wierzyć w Boga, albo nie. Nie zgadzam się więc z tym, aby w naszym kraju opierano system prawny o wytyczne biskupów katolickich.
Wychowano mnie tak, abym szanował przekonania i wierzenia innych. Nawet jeśli uważam je za skrajnie głupie. Jeśli twój światopogląd nie pozwala ci na używanie prezerwatyw, stosowanie metody in vitro, związki homoseksualne, czy aborcję, to twoja sprawa. Szanujmy twoją postawę. Ale nie masz prawa narzucać swojego zdania, tym, którzy sądzą inaczej. Nie każdy bowiem wierzy w tego samego boga. Są tacy, którzy w niego nie wierzą w ogóle. Inni bardzo liberalnie podchodzą do nauk kościoła. I każdy ma do tego prawo!
Jeśli jesteś wierzącym katolikiem, te rzeczy nawet przez myśl ci nie przejdą. Czy więc prawdziwy katolik potrzebuje ustawowych zakazów, aby realizować nakazy kościoła? Odpowiedź jest prosta - to kościół boi się kompromitacji. To kościół obawia się, że jego owieczki będą miały biskupów w dupie. To kościół obawia się, że wyjdzie na jaw prawda – że nie ma on w tym kraju prawdziwego autorytetu. Okaże się wówczas, że katolicy chcą zmian, a może nawet, że nie jest ich 96%, jak przekonuje kościelna propaganda.
Niestety, co poniektórzy politycy, chętnie sięgają po głosy moherowego elektoratu. Aby przypodobać się kościelnym hierarchom chętnie przegłosują, jakieś pożądane przez biskupów prawo. Zakazać antykoncepcji? No problem! Niech polskie kobiety liczą dni płodne w kalendarzykach, a jak się pomylą, to uuups! Zakazać edukacji seksualnej w szkołach! Po co ona? – przecież i tak się wszystkiego domyślicie w noc poślubną. Można tak dalej. Zakazać in vitro, aborcji… Ostatnio pisałem o posłach, którym się mózgi zlasowały, bo głosowali za projektem ustawy o całkowitym zakazie przerywania ciąży. Jedni będą mówić, że aborcja, to zabijanie dzieci, inni, że usuwanie płodu. Ale pozwólmy decydować o tym kobietom! One również, o czym kościół chyba zapomniał, mają swoją moralność i światopogląd.
Całkowite zakazanie aborcji oznacza także w takich wypadkach, jak ciąże w wyniku gwałtów, jak niemożność usunięcia płodu z poważnymi wadami genetycznymi. W przypadku gdy życie matki będzie zagrożone, będziemy ratować dziecko. Matka niech umiera, swoje zrobiła… Tylko, gdzie tu miłość do bliźniego? Gdzie zrozumienie i współczucie? To jest traktowanie kobiet, jak inkubatory bez własnej woli. Zamiast chronić dzieci nienarodzone, zajmijcie się tymi, co już żyją w trudnych warunkach, w patologicznych rodzinach. Rozwiązaniem nie jest pozostawienie niemowlaka w oknie życia.
Kościół staje się coraz bardziej anachroniczny. Nie nadąża za dynamicznymi czasami, w których przyszło nam żyć. Dla młodych ludzi staje się coraz bardziej nieatrakcyjny. Polacy wmówili sobie, że są przedmurzem chrześcijaństwa, że są ostatnią nadzieją Europy na utrzymanie wartości. Zastanówmy się tylko, czy Europa jest zainteresowana konserwatywnym katolicyzmem w polskim wydaniu? Jak tak dalej pójdzie, za dziesięć, może kilkanaście lat, kościół będzie reklamował się w telewizji, aby pozyskać nowych wiernych, a budynki kościelne będą przerabiane na puby i dyskoteki, jak w Irlandii. Czy o to biskupom chodzi? Może tak. Tylko do tego czasu, zmienią nasz kraj w taliban – światopoglądowy skansen Europy. Tu jest Polska!
Andrzej Prus


Komentarze
Pokaż komentarze (9)