W jakiejś mierze zawsze ceniłem Pawła Poncyliusza. Mimo, iż jego poglądy są w większości sprzeczne z moimi, szanowałem i szanuję tego polityka za klasę, styl wypowiedzi i przygotowanie merytoryczne. Nigdy nie mogłem jednak zrozumieć, co „Poncyl” robi w PiS-ie. Pasował do tego towarzystwa, jak nie przymierzając, pięść do nosa. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłej kadencji Sejmu, Pawła Poncyliusza nie zobaczymy już na Wiejskiej. Szkoda, bo to z pewnością polityk, którego będzie brakować.
Rejterada Poncyliusza z PiS-u nie była dla mnie żadnym zaskoczeniem. W końcu musiało do tego dojść. Szkoda, że projekt pod nazwą PJN nie wypalił, bo moim zdaniem na scenie politycznej istnieje miejsce dla partii, która byłaby alternatywą wobec PiS-u i Platformy. Od samego początku jednak, projekt nowego ugrupowania skazany był na pożarcie. Jako PiS-light nie mogli liczyć na wielkie poparcie na spolaryzowanej scenie politycznej. Partię ośmieszała zarówno kwestia nazwy, gdzie o plagiat oskarżyło ją jakieś egzotyczne stowarzyszenie, jak też kłótnie z Adamem Bielanem i posądzenie o kradzież … haseł do strony internetowej. Password Jest Najważnieszy! Przekroczenie przez PJN progu wyborczego wydaje się być marzeniem ściętej głowy. Co cwańsi, już opuścili tonący okręt, wskakując na Platformę. Poncyliusz, mimo wszystko trzyma klasę do końca. Przynajmniej na razie. Pal licho bezbarwną Jakubiak i mistrza salonowych rokowań – Mojzesowicza, ale Poncyliusza, naprawdę mi szkoda.
Swoją drogą, rejterada rozbitków z tej partii jest po prostu żenująca. Nie podoba mi się również zbieranie tych spadów na Platformę. Proceder przybrał formę politycznej prostytucji, bo inaczej nie można tego nazwać. Pani Kluzik-Rostkowska, która jeszcze niedawno zaciekle atakowała PO i wmawiała Polakom kłamstwa o cudownej przemianie Jarosława Kaczyńskiego, teraz z podkulonym ogonem przechodzi do obozu wroga. Że też słowa nie ugrzęzły jej w gardle, gdy na konwencji Platformy mówiła: „…jestem z wami, bo podoba mi się wasze towarzystwo…”. Mnie jako zdeklarowanemu sympatykowi PO, nie podoba się pani Kluzik-Rostkowska w tej partii. Dla mnie to, co zrobiła chwilowa szefowa PJN to wyznaczenie nowych ram politycznego skurwienia. Dlatego nie życzę jej sukcesu na liście w Rybniku. Mam nadzieję, że tamtejsi wyborcy także nie zaakceptują takiej postawy.
Może wyjściem dla pani Kluzik-Rostkowskiej byłoby chwilowe odejście z polityki? Ale chęć uczestniczenia w polityce okazała się silniejsza. Podobnie, jak dla Adama Bielana, który wolał „odszczekać” wszystko, co mówił o Kaczyńskim i wrócić na łono PiS. Zdecydowanie wolę jednak postawę Pawła Poncyliusza i Michała Kamińskiego. Czasami lepiej jest polec z godnością, aby nie unikać swojego odbicia w lustrze przy goleniu, czy pudrowaniu noska.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)