andrzej.prus andrzej.prus
575
BLOG

Polska kibolska

andrzej.prus andrzej.prus Polityka Obserwuj notkę 6

  Moją wielką pasją jest piłka nożna. Cieszy mnie budowa pięknych stadionów w Polsce, oraz coraz ciekawsza ekstraklasa. Niestety, wciąż jednak nie potrafimy poradzić sobie z prawdziwym wrzodem na dupie, jakim są pseudokibice, czy jak kto woli kibole. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w wielu polskich klubach to chuligani, mający powiązania organizacjami przestępczymi, tak naprawdę rządzą klubami. Działacze z kolei, wolą wchodzić z nimi w układy i przymykać oczy na różne ciemne sprawy, za cenę świętego spokoju. Podobnie było w Poznaniu, gdzie zarówno klub, jak i magistrat układał się kibolami, w zamian za spokój i piłkarską atmosferę na stadionie Lecha. Kiedy jednak sytuacja nabrzmiała za bardzo i wrzód trzeba było przeciąć, zrobiła nam się z tego sprawa ogólnopolska. Zmanipulowani kibole innych klubów, poparli swoich kolesi z „Kolejorza” i zrobiła się z tego prawdziwa lawina. Doszło do tego bezmyślne działanie niektórych wojewodów, którzy pozamykali stadiony, karząc prawdziwych kibiców odpowiedzialnością zbiorową.

   W efekcie polskiej „wojny futbolowej”, kibice zaprzestali dopingu i zrobili z piłkarskich meczów pikniki, których nie dało się oglądać. Byłem zrozpaczony, gdy oszołomy, które nazywają siebie kibicami Arki Gdynia – mojej ukochanej drużyny, zamiast pomóc walczącej o życie drużynie, woleli dąć w wuwuzele i lżyć Donalda Tuska. Zresztą, rozpaczy nie kryli również piłkarze i mój przyjaciel Andrzej Czyżniewski – dyrektor klubu, który odważył się powiedzieć hołocie, co o niej myśli. Podobnie było w całym kraju. Pozbawionych dopingu i meczowych opraw ligowych pojedynków nie dało się oglądać. Tylko kto na tym stracił?

  „Donald matole, twój rząd obalą kibole” – tak się baranom wydaje. Kilkuset kiboli w kilkunastu klubach psuje rozgrywki i robi pod górkę swoim klubom, sądząc, że uprawia wielką politykę. Na pewno Donald się przejął, nie na żarty… A kibice, zamiast pokazać, jak powinien wyglądać prawdziwy doping, aby udowodnić premierowi błędną politykę i oczyścić swoje szeregi z pseudokibiców, działają wręcz odwrotnie. Pokazali, co potrafią, niedawno kibole Pogoni Szczecin, którzy urządzili bójkę w Berlinie i pseudokibice Legii, którzy ze swoimi holenderskimi przyjaciółmi, pojechali lać kibiców na Litwę…

  Paradoksalnie, kibole działają na swoją niekorzyść, bo prawdziwi kibice mają tej sytuacji dość i wcale nie popierają ultrasów. Tak było właśnie w Gdyni, gdzie kilkoro potężnie zbudowanych „karków” podczas meczu z Legią, pilnowało, aby nie było dopingu i aby na znak „protestu” wszyscy pod przymusem opuścili na chwilę trybuny… Prawdziwi kibice Arki dopingowali jednak swój zespół do końca, okazując dezaprobatę kibolom. Szacunek!

  Oczekuję od rządu stanowczego rozwiązania sytuacji. Nie debilnego zamykania stadionów, bo to nie metoda. Po co budujemy piękne i bezpieczne stadiony, żeby wojewodowie mogli je zamykać? Tę sprawę trzeba szybko zamknąć regulacjami prawnymi i usunąć hołotę z trybun, aby nie skompromitowała nas na Euro 2012. Tak, jak to uczyniono w Anglii. Jeszcze w latach osiemdziesiątych angielscy hooligans terroryzowali całą piłkarską Europę. Po tragedii na Heysel , premier Margaret Thatcher uderzyła pięścią w stół i szybko zrobiono z bandytami porządek. Czekam, kiedy pięścią w stół uderzy Donald Tusk. Oby z takim skutkiem, jak na Wyspach, bo na razie, rząd ośmiesza się w nieprzemyślanej walce z kibolami.

  Z zazdrością patrzę na kibiców siatkarskich, czy żużlowych, którzy wspaniale się bawią i tworzą niezapomniane widowiska swoim zachowaniem i oprawą. Czy tak nie może być na ligowych stadionach? Rzygać mi się chce na widok politycznych miernot, którzy ujęli się za szykanowanymi w Polsce kibolami. Tylko, gdzie oni byli, gdy za rządów PiS-u, pseudokibice również harcowali w najlepsze? Gdzie byli, gdy Mariusz Walter, niczym Don Kichot, w pojedynkę walczył z kibolami Legii? Wówczas nikt mu nie pomógł. Żaden polityk nie wstawił się za właścicielem warszawskiego klubu w tej nierównej wojnie.  

Mam 35 lat, mieszkam w Gdańsku. Jestem "wielkim fanem" Radia ojca dyktatora i moheru. Nie ukrywam swoich przekonań - antypisowskich. Nie darzę żadnym szacunkiem tej formacji, ani ich liderów i wyznawców... Wierzę, że te zakały już nigdy nie będą rządzić tym krajem. Mam nadzieję, że dołożę do tego swoją drobną cegiełkę. Moje teksty są znakomitą terapią dla pisowskich frustratów - możecie opluwać, pisać inwektywy, czego tylko pragniecie - co wam lekarz zalecił. Ja mam wszystkich wyznawców Kaczora, ojca dyktatora, zwolenników spisku smoleńskiego, mieszkańców brezentowej daczy na Krakowskim Przedmieściu - w głębokim poważaniu...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka