andrzej.prus andrzej.prus
360
BLOG

Lewicowy beton z Gdańska

andrzej.prus andrzej.prus Polityka Obserwuj notkę 2

 

  Czas moich studiów przypadł na okres prosperity lewicy. Nam, młodym studentom politologii, wydawało się wówczas, iż SLD był prawdziwym bastionem politycznego profesjonalizmu. Nic dziwnego. Po kresie nieudolnych rządów AWS i pamiętnej prezydentury Lecha Wałęsy, to właśnie ekipa Aleksandra Kwaśniewskiego wydawała się być prawdziwszą oazą normalności i politycznej fachowości. Co bardziej rozgarnięci politycznie moi kolejdzy lgnęli więc do lewicy, jak do miodu. Tutaj spotkała ich niemiła niespodzianka. Kiedy żarło, „komuchy” skutecznie blokowały dopływ świeżej krwi do partii. Wielu ambitnych, dobrze zapowiadających się młodych ludzi szybko więc zostało zniechęconych do Sojuszu.

  Teraz z pewnością partia może żałować, bo do jej szeregów garnęła się prawdziwa elita studentów. Dzisiaj nic nie zostało z tego zmarnowanego potencjału. Starzy działacze woleli jednak pilnować własnych stołków, aby ktoś młodszy nie wyrwał im ich spod tyłka. Jak spojrzę na dzisiejszy stan posiadania SLD w Gdańsku, to widzę ciągle tych samych ludzi. Te same zgrane karty. W chwili obecnej, nawet, gdyby ktoś bardzo chciał, to nie ma na kogo z gdańskiej, czy gdyńsko-słupskiej listy głosować. Jakaś zbieranina starszych panów, politycznych miernot bez osiągnięć, po prostu żenada. SLD w chwili obecnej nie jest na Wybrzeżu realną siłą polityczną. Ot, taki folklor polityczny. Żadnych nowych twarzy. Zero ludzi z charyzmą, z charakterem i ambicjami.

  W poprzednich wyborach Gdańskowi notorycznie „kradł” mandat poselski, czy później senatorski  Longin Pastusiak. Profesor amerykanista przez długie lata był jedyną rozpoznawalną twarzą pomorskiego SLD, choć z naszym regionem miał tak naprawdę niewiele wspólnego. Teraz jedyną deską ratunku jest transfer Leszka Millera. Były premier ma być gwarantem, choćby jednego mandatu dla lewicy na Pomorzu. Nie jestem jednak pewien, czy tutejsi wyborcy zaakceptują obersturmbannführera Millera. Oby się SLD nie zdziwiło.

Jak widać, tonący brzytwy się chwyta. W ostatnim czasie kandydaci lewicy dostali w tyłek w każdych wyborach, przegrywając z kretesem z mało znanymi członkami młodzieżówki PO, a egzotyczni kandydaci na prezydenta miasta Gdańska, mogli co najwyżej rozśmieszyć Pawła Adamowicza, a nie realnie muzagrozić. To wszystko kara za blokowanie dopływu świeżej krwi do partii. Po mistrzowsku rozegrała to Platforma, która do dzisiaj pełnymi garściami czerpie z zasobów kadrowych swoich młodzieżówek. Oczywiście jakość tych zastępów to już zupełnie inna sprawa. Cóż, lewico – można ci teraz powiedzieć: „miałeś chamie złoty róg”… Niedoszli działacze SLD z pewnością teraz nie żałują… 

 

Mam 35 lat, mieszkam w Gdańsku. Jestem "wielkim fanem" Radia ojca dyktatora i moheru. Nie ukrywam swoich przekonań - antypisowskich. Nie darzę żadnym szacunkiem tej formacji, ani ich liderów i wyznawców... Wierzę, że te zakały już nigdy nie będą rządzić tym krajem. Mam nadzieję, że dołożę do tego swoją drobną cegiełkę. Moje teksty są znakomitą terapią dla pisowskich frustratów - możecie opluwać, pisać inwektywy, czego tylko pragniecie - co wam lekarz zalecił. Ja mam wszystkich wyznawców Kaczora, ojca dyktatora, zwolenników spisku smoleńskiego, mieszkańców brezentowej daczy na Krakowskim Przedmieściu - w głębokim poważaniu...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka