Jarosław Kaczyński ze wszystkich sił pracuje na to, aby nie wygrać kolejnych wyborów. Nie ukrywam, że nie wpadam w skrajną rozpacz z tego powodu. Wręcz przeciwnie, zachęcam wręcz PiS do dalszej eskalacji działań, do grania fantasmagoriami Macierewicza i komentarzami Hofmana. Formacja Kaczyńskiego stała się bowiem partią jednego tematu. Bez Smoleńska nie ma PiS-u. Kaczyński tak się zafiksował w temacie smoleńskiej zemsty, że stracił kontrolę nad tym, co mówi. A może to wpływ Macierewicza i jego błyskotliwych teorii? Tylko, co sPiSkowcy mają do powiedzenia więcej, niż kontestowanie sprawy smoleńskiej? Pokażcie mi jakikolwiek ich program gospodarczy! Jeśli dodać do tego niemożność partii Kaczyńskiego do zbudowania czegokolwiek, to o wynik przyszłych wyborów naprawdę się nie boję.
Mamy oto do czynienia z kolejnym stadium politycznego skurwysyństwa. Jarosław Kaczyński, zawyrokował bowiem ubi et orbi, iż przyczyną katastrofy smoleńskiej była wojna rządu z prezydentem. Tylko, czy to była wojenka rządu z prezydentem, czy prezydenta z rządem? O ile dobrze pamiętam, obie strony konfliktu nie szczędziły sobie uprzejmości. Pan prezydent także był nie mniej winny tej całej sytuacji. Kłótnie o samoloty, o krzesła na szczycie europejskim i kilka innych incydentów były tego przykładem. Jarosław Kaczyński, który sterował tym konfliktem, teraz cynicznie pozwala sobie na manipulanckie i wykrętne teorie. Panie prezesie, to nie była jednostronna wojna wymierzona w prezydenta, ale wy również świetnie się w tym konflikcie czuliście. Cóż, teraz łatwo jest stawiać świętej pamięci prezydenta w roli ofiary.
Dla PiS-u, jakiekolwiek ustalenia komisji Millera nie miały żadnego znaczenia. I nie mogły mieć, bo Jarosław Kaczyński już kilka godzin po katastrofie wszystko wiedział! Tylko prezes wiedział, kto, kiedy, za co i w jaki sposób zamordował jego brata. Więc po co mu jakiekolwiek śledztwo? Pokazał to dobitnie Antoni Macierewicz, który zasypał Millera gradem niedorzecznych w większości pytań i nie czekając na odpowiedź (no, bo przecież też wszystko wie), czmychnął na konferencję prasową Kaczora. Cóż, dla PiS-u sprawę zakończyłoby jedynie przyznanie się Tuska i Putina do popełnionej zbrodni i błaganie o łagodny wymiar kary…


Komentarze
Pokaż komentarze (34)