Niezłomny lustrator i bojownik o sprawę smoleńską, Antoni Macierewicz, nie ustaje poszukiwaniu własnej prawdy o katastrofie prezydenckiego samolotu. Z obłędem w oczach i przygłupim uśmieszkiem na twarzy, snuje coraz to ciekawsze teorie. To nic, że eksperci od lotnictwa i wojskowości znacząco pukają się w czoło, a dla Antka awiacja to pojęcie ściśle wirtualne. Nasz awiator, wysnuwa kolejne, nieprawdopodobne teorie – o wycieku paliwa z samolotu, o bombie ciśnieniowej, o sztucznej mgle, wybuchu na pokładzie jeszcze w trakcie lotu i obezwładnieniu samolotu… Jedyne obezwładnienie, jakie tu dostrzegam, to obezwładnienie umysłowe Macierewicza i jego intelektualnego partnera Jarosława Kaczyńskiego. Wydawałoby się, że ten człowiek nie jest w stanie przekonać kogokolwiek do swych urojeń. Skądże! Sądzicie, że Polacy nie dadzą się ogłupić Antkowi i jego Białemu Krukowi? To popatrzcie na wpisy, które pojawią się rychło pod tym tekstem.
Marnuje się w kraju nasz klasyk beletrystyki śledczej. Aż się dziwię, że wytwórnia Broccoli, kręcąca nowe filmy o Jamesie Bondzie nie zaproponowała mu pracy. Autorom filmów o agencie 007 kończą się powoli pomysły, a nasz pisowski geniusz wyrzuca je z siebie, niczym wulkan.
Ciekawe tylko, że nasz niezłomny sPiSkowiec również znajdował się w składzie delegacji do Smoleńska. Nie dostąpił zaszczytu wspólnego lotu z prezydentem. Nic dziwnego, zapewne Lech Kaczyński zabrał na pokład jedynie poważnych ludzi. O katastrofie dowiedział się będąc kilkanaście kilometrów od miejsca wypadku. Wydawałoby się, że nasz dzielny tropiciel układu i likwidator WSI, czym prędzej pogna na miejsce zdarzenia, aby naocznie przekonać się co się stało, aby zbierać dowody i nie pozwolić Rosjanom pozacierać śladów zbrodni. Ale gdzież tam! Antek ze strachem w oczach udał się w drogę powrotną do Warszawy. I czego ty teraz tchórzu chcesz dowodzić? Co chcesz udowadniać? Snuj sobie dalej durne teorie o gumowych brzozach, sztucznych mgłach, gazach bojowych, laserach, ruskiej zbrodni i co tylko chcesz. Tu już może pomóc tylko wybitny lekarz.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)