Wałbrzych znalazł się ostatnio w centrum uwagi. Po wielkiej histerii spowodowanej aferą związaną z kupczeniem głosami w wyborach prezydenckich, wałbrzyszanie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Trudno im się zresztą dziwić, bo chyba nikt by nie chciał, aby jego miasto było pośmiewiskiem całej Polski. I co się okazało? Histeria i rozmiary afery widocznie były nadmiernie rozbuchane, bowiem mieszkańcy Wałbrzycha, których była niemal połowa, sprzeciwili się populistycznym hasłom lansowanym przez kandydatów na urząd prezydenta. Zwycięstwo Szałameja to jedynie potwierdzenie wygranej sprzed roku i potwierdzenie zdrowego rozsądku wyborców.
Politycy bardzo głośno wyrażali swoje zdanie o wałbrzyskiej aferze, a dolnośląskie miasto stało się synonimem politycznej korupcji. Powtórne wybory pokazały jednak, że mieszkańcy nie pozwolą sobie w kaszę dmuchać. Doskonale wiedzą, komu zaufać, a kto wykorzystuje sytuację do taniej, politycznej zagrywki. Wałbrzyszanie nie dali się nabrać kandydatowi lewicy Mirosławowi Lubińskiemu, który jest chyba największym przegranym tych wyborów. Poparcie dla niego spadło z 49% do 14% … Ciekawe dlaczego? Nie pomogły mu nawet przedwyborcze ustawki z Markiem Dyduchem i Katarzyną Piekarską. Czerwoni dostali w Wałbrzychu niezłego kopa w tyłek.
O ile w przypadku SLD można mówić w kategorii wyborczej porażki, o tyle wynik kandydata PiS-u, to już prawdziwy nokaut. Zapewne teraz pisiory ogłoszą, że wybory były sfałszowane, bo ich człowiek przegrał nawet z kandydatem lewicy.Prawda jest taka, że Polacy boją się i nie chcą PiS-u. Mimo, iż żadna partia nigdy nie zbłaźniła się w tym kraju, jak PO w Wałbrzychu, to gołym okiem widać, że wyborcy wolą głosować na sprawdzoną choć słabą Platformę, SLD czy PSL niż na PiS. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze kilka wygłupów Kaczora i jego płaszczaków i PiS zniknie ze sceny.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)