Niejaki pan Sakiewicz, przez niektórych tytuowany nawet redaktorem, dał do zrozumienia, że Andrzej Lepper od dawna obawiał się o swoje życie. Rzekome rewelacje, pozwalające snuć przypuszczenia, że tragicznie zmarły szef Samoobrony nie targnął się na swoje życie z własnej woli, ale ktoś mu w tym zręcznie pomógł, zostały nagrane. Sakiewicz reklamował rewelacje z owej rozmowy z Lepperem, okrywając je sporym nimbem tajemniczości. Słuchając tego człowieka, można było odnieść wrażenie, że stenogram z rozmowy dwóch panów będzie prawdziwą bombą. Zapewne wielu się na to nabrało. Gazetka opublikowała ową rozmowę i pozostał wszystkim niesmak.
Zamiast wielkiej sensacji, mieliśmy wielki zakalec. Zamiast wskazania palcem morderców Leppera, mieliśmy wykropkowany i mocno skrócony bełkot zagubionego człowieka. Kto oczekiwał sensacji roku, z pewnością mocno się rozczarował. Ja osobiście spodziewałem się, że Sakiewicz blefuje i niczego sensacyjnego nam nie poda. Bezwzględnie jednak zasłużył na miano "hieny roku". Wykorzystał śmierć Leppera do promocji własnej gazety i podniesienia jej sprzedaży. Cóż, w końcu Sakiewicz to pisior i pisiorów wspiera. Nie dziwmy się więc, że będzie, wzorem Kaczora i Antka, podsycać niedomówienia i manipulować. To po prostu ordynarne robienie kasy na jełopach, którzy mu wierzą i nie potrafią myśleć samodzielnie. U pana Sakiewicza nie raz już drukowano debilizmy, więc niczemu się nie dziwmy. Wiem, wiem, zaraz zobaczę wpisy, żebym sobie dalej czytał Wyborczą...
Ze szczątków wypowiedzi Andrzeja Leppera bije ton człowieka skopanego przez życie, który dramatycznie próbuje wrócić do polityki. Zapewne ta rozmowa z Sakiewiczem była próbą wysondowania, czy może wrócić pod skrzydła Jarosława. Fakt, że Lepper w ogóle rozmawiał z Gazetą Polską jest dowodem na to, jak nisko upadł szef Samoobrony.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)