To już drugi dzień, w którym nie wiadomo jaki los spotkał dzieci popełniające samobójstwo w zadymionym mieszkaniu dok. hab. Sławomira Cenckiewicza. Wiemy tylko tyle, że strażacy ze Straży Pożarnej w brawurowej akcji zjechali po linach z dachu na balkon i zaglądając przez okna zadymienia nie stwierdzili.
Ale to przecież za mało, żeby stwierdzić czy nie ma „zagrożenia zdrowia życia dziecka”. Przecież wiadomo, że w domach pisowców dzieci popełniają samobójstwa w toaletach, a tego zaglądając przez zamknięte okna nie sposób stwierdzić lub wykluczyć.
I co zrobiła Policja? Dlaczego nie wtargnęła do tego mieszkania? To, że nie było kogo pozbawić wolności na okres krótszy niż 7 dni, naruszając przy tym jego nietykalność cielesną, to słaba wymówka. Przecież „zdrowie życie” dziecka jest najważniejsze.
Dlaczego Policja nas nie informuje o losie tych dzieci?
Komentarze
Pokaż komentarze (4)