A konkretnie to bieg jednego strumienia, strumienia pieniędzy.
Trochę się pochwalę, ja też miałem swój niewielki udział w odwracaniu biegu strumienia pieniędzy. Urodziłem się w czasach, gdy strumień pieniędzy płynął od obywateli, przez bagno państwa, do gospodarki. Gdy wydajność źródła była za mała aby zasilić bagno i gospodarkę, to bagno zaciągało kredyty na konto źródła. W 1989 roku udało się nam bieg strumienia pieniędzy odwrócić. Źródłem pieniędzy, jak w całym normalnym świecie stała się gospodarka. I tak trwało aż do końca roku 2007. Wtedy to kierownikiem bagna został Donald Tusk, który stwierdził, że bagno jest stanowczo za małe jak na jego potrzeby i rozpoczął intensywną jego rozbudowę. W już u początku tej rozbudowy bagna okazało się, że wydajność gospodarki jest za mała, aby zaspokoić potrzeby bagna i Donald Tusk postanowił przywrócić kierunek biegu strumienia pieniędzy na ten sprzed roku 1989, czyli od kredytów zaciąganych na konto obywateli obywateli do bagna i gospodarki.
Ktoś uważa, że pieprzę głupoty? To proszę poczytać co mówił Donald Tusk po demontażu hamulców zadłużenia Polaków.
"My naprawdę chcemy oszczędzić przesadnych cięć wtedy, gdy gospodarka potrzebuje pieniędzy, a decydowaliśmy się na cięcia wtedy, gdy wzrost był większy. Uważamy, że to jest logiczne postępowanie i do tej pory ono się bardzo dobrze w Polsce sprawdziło" - oświadczył Tusk.
"Gdyby nie zawieszenie tego pierwszego progu, bo nie mamy innych zamiarów jeśli chodzi o kolejne progi, konieczny byłby wybór: czy zwiększamy deficyt, czy tniemy do kości wydatki, a to oznacza tak na prawdę cięcie po kieszeniach ludzi i przede wszystkim ograniczenie dopływu pieniędzy do polskiej gospodarki" - mówił dziennikarzom premier po głosowaniach w Sejmie.
Inaczej mówiąc w 6 lat 18 lat wyrzeczeń i ciężkiej pracy Polaków poszło w psu pod ogon. Jesteśmy tam skąd wyszliśmy, czyli w tej samej czarnej dziurze.
Piszę jak jest.


Komentarze
Pokaż komentarze