Wczorajsze obchody były skromne. Najwyższy czas, aby świat się dowiedział, że to od nas wszystko się zaczęło. fot. Jacek Babicz
Wczorajsze obchody 29. rocznicy Lubelskiego Lipca wyglądały skromnie - skończyły się na mszy oraz złożeniu kwiatów m.in. pod pomnikiem Doli Robotniczej. - To skandal, że nigdy nie potrafiliśmy zakomunikować Polsce i światu, że najważniejsze wydarzenie XX wieku rozpoczęło się właśnie u nas - uważa Norbert Wojciechowski, lubelski wydawca, a na początku lat 80. działacz "Solidarności". - Źle to świadczy o władzach miasta, regionu, "Solidarności", ale też o mieszkańcach - dodaje.
8 lipca 1980 roku w świdnickiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego rozpoczął się strajk. W ciągu kilku dni przyłączyło się do niego 150 zakładów z Lublina i regionu. Pod koniec lipca doszło do podpisania pierwszych w historii PRL porozumień między strajkującymi a władzą komunistyczną.
Lubelskie wydarzenia zapoczątkowały sierpniowe protesty na Wybrzeżu, które zakończyły się podpisaniem porozumień sierpniowych oraz po-wstaniem NSZZ "Solidarność".
- Sukces został osiągnięty dzięki współpracy, siła była w jedności. Gdyby do strajku nie przyłączyło się tak wiele zakładów, koniec mógłby być inny. Warto o tym przypominać - podkreśla Jan Osemlak, uczestnik lipcowych strajków .
O znaczeniu tego, co się działo na Lubelszczyźnie, wie niewiele osób w Polsce. Na oficjalnej stronie "Solidarności" pod nazwą "Tutaj wszystko się zaczęło" jest informacja o sali BHP w Stoczni Gdańskiej, gdzie podpisano porozumienia sierpniowe. Bywa, że o wydarzeniach sprzed 29 lat nie wiedzą sami lublinianie. Na szczęście nieliczni (patrz sonda na 2 str. ).
- To symboliczne, że u nas w 1944 r. komuna się instalowała, ale też tutaj dostała pierwszego kopniaka. Musimy się tym chwalić - podkreśla Wojciechowski. - Swoje zdanie na ten temat powtarzam od dawna. Bezskutecznie.
W przyszłym roku przypada 30. rocznica strajków lubelskich, gdańskich i powstania "Solidarności". Obchody mogłyby się stać okazją do uświadomienia Polakom, że demokratyczne przemiany zaczęły się na Lubelszczyźnie.
- To dla nas szansa przebicia się z informacjami o Lipcu. Do tej pory się to nie udało, ale do sukcesu w tej sprawie potrzeba długotrwałej pracy - podkreśla Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika, a w latach '80 działacz "S". - Planujemy duże uroczystości. Chcę złożyć wnioski o odznaczenia państwowe dla uczestników Lipca, kilku ulicom nadamy nazwy na pamiątkę zasłużonych z tamtego okresu, m.in. Henryka Gontarza. Będą też konferencje, zaprosimy gości. I najważniejsze - postaramy się, żeby nas umiejscowiono w ogólnopolskich obchodach rocznicy - zapowiada.
Marian Król, przewodniczący Regionu Środkowowschodniego NSZZ "Solidarność" uważa, że świadomości nie da się już zmienić. - W głowach Polaków istnieje Gdańsk, tak samo jak w Europie początek upadku komunizmu wiąże się ze zburzeniem muru berlińskiego, nie z wydarzeniami w stoczni - tłumaczy. - Mimo wszystko można coś zrobić. Na początku lat '90 nawet w kalendarium "S" nie było nic o Świdniku. Z czasem się to zmieniło. Mam nadzieję, że teraz uda się zrobić kolejny krok.
Aleksandra Dunajska




Komentarze
Pokaż komentarze