Dzień po wyemitowaniu w telewizji dokumentu z okazji przypadającej w tym roku dwudziestej rocznicy śmierci księżnej Diany jeden z moich "przyjaciół" na Facebooku (takich, to co nigdy na oczy...) pisze: prancing around with a Prada handbag and and limply touching the hand of the unwell people.. - i tu, uwaga! zakończenie:
... does not a beatification* make.
Tłumaczenie zostawię może na pracę domową, ale - czy bez tłumaczenia słów-ko-po-słów-ku łapiesz negatywny ton tej wypowiedzi? Bo tak też się uczymy biernie - łapiąc ogólne znaczenie: nie tak znowu łatwo zostać świętą!
Wygląda na powrót the War of the Waleses (wojny między księciem Karolem a Dianą, powadzonej teraz w jej imieniu przez synów), bo obóz księcia Karola też swoje dokumenty emituje. Watch this space! Nie o tym dziś jednak, ale ściśle o gramatyce: to make na końcu zdania.
Zasada Gosi Butler
Każdemu, kto tam liznął angielskiego powiedziano chyba, że angielski ma ścisły porządek zdania. Czy Czytelnik mentalnie "poprawił" to zdanie na: does not make a beatification?
No właśnie. I dlatego zwykle proszę Rodaków, żeby po angielsku - nie pisali! A to z tej przyczyny, że Polacy uczą się angielskiego jakby z podręcznika z wyrwanymi kartkami. Oczywiście, że musimy znać strukturę języka. Ale dopiero wtedy zaczyna się zabawa: żeby dobrze, czy nawet po mistrzowsku używać angielskiego trzeba właśnie zasady łamać. Nie cały czas, ale - według zasady Gosi Butler: JEDEN RAZ na przykład w danym tekście. I wtedy tekst napisany jest żywy, dobry, rezonuje z czytelnikami.
Gramatyka - małe piwo!
Bo cała gramatyka - jak uczy się Polaków - to małe piwo. Potem tylko - co z tą wiedzą robimy? Bo obecnie na pewno nie rozszerzamy, tylko okopujemy się wokół własnych przekonań i wszystko, co do naszego kanonu nie pasuje - potępiamy w czambuł! Bo nie wiemy, że brakuje nam tych paru ostatnich rozdziałąw.. Jeden z nich to:
RETORYKA! - sztuka budowania artystycznej, perswazyjnej wypowiedzi ustnej lub pisemnej (wg. Wikipedii). I w imię retoryki "łamiemy" zasady. Ale, niestety, nie według własnego widzimisię, tylko używając określonych figur retorycznych (które są opisane, ale te kartki jakby "wyrwane" z gramatyk i dla uczącego się - nie istnieją. Ale tego nie ma w polskim kanonie samokształcenia? Wiele niestety samemu by trzeba...)
HYPERBATON
Figura retoryczna w naszym zdaniu nazywa się HYPERBATON. Znacie, znacie, może nie techniczną nazwę, ale - jako -
A. inwersja w zdaniu pytającym:
You are sitting.
Are you sitting? (Odwrócenie szyku zdania oznajmującego.)
B. Negative inversion
At no time will Sam relax.
...i na tym w podręcznikach gramatyki - koniec. Tu będę bronić podręczników. Niemożliwe jest zamieszczenie tam wszystkiego, byłyby to do studiowania za skomplikowane. Gramatyka to uproszczenie. Słowniki to uproszczenie. Język (przynajmniej angielski) to zawsze więcej niż jest zawarte w podręcznikach, i dlatego native speakers (włącznie z niewykształconymi, a może szczególnie) - to goście, bo są w czołówce innowacyjności języka i dopiero podręczniki i słowniki muszą ich doganiać.
Niestety przypadłością Polaków czy nie-Anglików jest wiara w dogmaty i potępianie w czambuł wszystkiego, co "odstaje". Jak chociażby piosenka "Crazy is my life" Golec uOrkiestry i zaraz: "Czy to jest poprawne gramatycznie?" choć przecież mamy w polskim "Dziwny jest ten świat"! i nikt nie woła, że "powinno być "Ten świat jest dziwny"...
Mój "przyjaciel" z Faceooka bardzo zręcznie opiera się na formacie:
xxx does not a yyy make i w sumie zamiast uczyć się o hiperbatonach (nie trzeba wcale tej terminologii znać, podaję tylko gdyby ktoś chciał to zgłębiać) można powiedzieć, jak to często w angielskim: utarty zwrot!
Tych zwrotów jest trochę, warto niektóre znać:
One swallow does not a summer make.
United we stand divided we fall.
Change we must.
Angielski mówiony.
Kolejnym przypadkiem jest angielski mówiony, o którym wielokrotnie pisałam. Inny niż pisany, w mówionym występuje tzw. fronting "wyciągamy" najważniejsze słówko do przodu i mówimy:
My keys, I can't find them anywhere! zamiast jak w angielskim uczonym w szkole: I can't find my keys anywhere.
*beatification, wymowa: bi-etifikejszn, czyli inaczej niż beauty, bju:ty
P.S.: I już po napisaniu artykułu - inne zdanie z Facebooka (o wydarzeniach w Charlottesville): One march by a motley crew of out-of-shape hard-right hillbillies does not the Third Reich make.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)