Gdy Partyzant umieścił zdjęcia kapliczek z okolic swojej miejscowości, ja obiecałam, że zrobię kilka zdjęć warszawskich podwórkowych kapliczek, no i dzisiaj zrobiłam kilka fotek. Poza dwiema kapliczkami, które stoją na skrzyżowaniach ulic, do reszty dostępu nie było łatwego, bo podwórka są zamykane. Czasem więc zdjęcie musiałam wykonać przez kratę, czasem przez oszkloną bramę, a kilka razy dzwoniłam domofonem i cieć lub życzliwy mieszkaniec wpuszczał mnie na podwórko.
W czasie zdjęć widziałam czerwono-nosych panów odbijających w bramie butekę taniego wina, podwórka-studnie, ciemnie i nie za czyste, z dużą ilością gruchająch gołębi, których głos rozlegał się głośno w tych studniach, ale widziałam też jedno bardzo zadbane, wręcz eleganckie podwórko, a inne jest w trakcie generalnego remontu i kapliczka została, jak wyjaśnił mi ochroniarz, zdemontowana ale podobno zrobiono nową i będzie po zakończeniu remontu umieszczona w tym samym miejscu...
Namiarów na kapliczki mam dużo, ale trochę się dzisiaj zmęczyłam, więc może innym razem...




Komentarze
Pokaż komentarze (12)