Tak, wiem że nie ma takiego stanowiska w Polsce, ale czy miałabym uwierzyć, że właśnie co odchodzący ze stanowiska premiera Jarosław Kaczyński nie zajmie nieformalnego stanowiska wiceprezydenta przy swoim bracie Prezydencie? Czy miałabym uwierzyć, że nie miał i nie będzie nadal mieć wpływu na działania i decyzje podejmowane przez Lecha Kaczyńskiego? Przecież to tam właśnie w Kancelarii Prezydenta i w BBN znajdą miejsce najbardziej zaufani ludzie Jarosława Kaczyńskiego, którzy nie zajmą miejsc w ławach sejmowych. Niewątpliwie więc stanie się to ośrodkiem wpływów dotychczasowego premiera, któremu jak sobie przypominamy meldował Lech Kaczyński „wykonanie zadania". Nie ma więc wątpliwości, kto gra tu pierwsze skrzypce i kto będzie dalej na nich grał.
Jarosław Kaczyński poczuł władzę i ją pokochał. Było widać, jak ona go uwodzi, jak poświęca się jej bez reszty, w końcu jak trudno było mu zdecydować się na przedterminowe wybory. Rozgrywał swoją partię, przesuwał pionki, strącał i eliminował niewygodnych, a także knuł podstępne intrygi jakby to była gra wojenna. Wielki strateg i jego pole bitwy. Przegrana nie była brana pod uwagę, bo przecież miał niemal wszystko, co było potrzebne do zwycięstwa. A jednak coś zawiodło i odebrało to przyjemne uczucie bycia „panem sytuacji" decydującym o najważniejszych stanowiskach w państwie i losach wielu milionów Polaków.
Niewątpliwie głęboko i bardzo osobiście przeżył fakt wyborczej porażki swojej partii i własnej druzgocącej klęski w Warszawie. Niewątpliwie też będzie chciał wziąć za to odwet na swoim największym konkurencie, który pozbawił go wymarzonego zwycięstwa i dotychczasowej władzy na kolejne lata.
Dlatego czarno widzę współpracę czyli kohabitację Premiera z Prezydentem, obawiam się nieustannego szarpania się, podskubywania i złośliwości. Już teraz Prezydent nie tłumacząc swojej decyzji odwołał z Rady Bezpieczeństwa Narodowego Bogdana Borusewicza, dotychczasowego Marszałka Senatu, jak również kandydata na Marszałka Senatu nowej kadencji. Już teraz Prezydent zamawia ekspertyzy dotyczące odpowiednich zapisów Konstytucji.
To nie będzie harmonijna współpraca, ale raczej walka podjazdowa. Prezydent wspomagany czy może raczej inspirowany przez nieformalnego wiceprezydenta Jarosława Kaczyńskiego wykorzystywać będzie każdą okazję aby pokazać, że PO nie wie jak rządzić, a Donald Tusk jest nieskuteczny. Rzucanie kłód pod nóg Tuskowi ma być początkiem przedwyborczej kampanii prezydenckiej, a ta będzie długa, męcząca i brutalna.
Pozostaje jednak mieć nadzieję, że wizerunek, przepraszam za biologiczne określenie, Braci Kaczyńskich ucierpi w tej walce na tyle, że nikomu rozsądnemu nie przyjdzie do głowy, aby któremuś z nich przedłużyć kontrakt na następne lata.
PS. Jak podaje POLSAT Prezydent Lech Kaczyński nie wygłosi przemówienia na inaugurującym posiedzeniu Sejmu nowej kadencji.
Będzie to pierwszy taki przypadek od 16 lat. Na posiedzeniu tym przemówi Jarosław Kaczyński.



Komentarze
Pokaż komentarze (27)