Anita Anita
21
BLOG

Wielka nieobecna

Anita Anita Kultura Obserwuj notkę 8
Lubiłam ją od dziecka. Jak byłam mała nie mogłam się doczekać, kiedy przyjdzie. Jak już przyszła - a chodzi o prawdziwą ZIMĘ - wtedy wszystko wyglądało jakoś inaczej: czyściej, ciszej, trochę bajecznie i tajemniczo. No i nie było tej przytłaczającej szarości. Wtedy nie mogłam już usiedzieć w domu, brałam swoje figurówki i szukałam miejsca, gdzie można było pojeździć na łyżwach. Najczęściej lodowisko wylewane było na boisku szkolnym, a jak nie to w pobliskim ogródku jordanowskim, a bywało że i dozorca na podwórku litował się nam nami i mieliśmy ślizgawkę pod samym domem. Te sanki, lepienie bałwanów - który najładniejszy, największy albo bitwy na kulki śnieżne...

A już najbardziej nie mogłam doczekać się ferii. Byłam w tej szczęśliwej sytuacji, że często jechałam zimą w góry, a tam zima ukazywała swoje największe uroki. Zaśnieżone drzewa, kuligi z pochodniami, sanki i pierwsze szusy na nartach...

Jak patrzę dzisiaj, w połowie stycznia przez okno i widzę zieloną trawę, siąpiący deszcz i temperaturę raczej marcowo-kwietniową, to bardzo mi żal dzieci, że są pozbawione tej frajdy, jaką były śnieżne i mroźne zimy. Tylko nielicznym uda się wyjechać w góry, reszta smętnie przesiedzi ferie przed komputerem lub telewizorem. Które z nich potrafi teraz jeździć na łyżwach? Gdzie mają się teraz bawić w śnieżne bitwy? Którzy z rodziców myślą teraz o kupnie sanek, bo niby i po co?

Za jednego życia zmienia się tak wiele w klimacie, że trochę to przeraża. Praktycznie w tym sezonie zimy w Warszawie jeszcze nie było. Poprószyło trochę, ale raczej symbolicznie, mrozu było przez kilka dni, ale bez śniegu, za to wiało okrutnie. A meteorolodzy nie robią nadziei i mówią, że zimy już raczej u nas nie będzie...

Gdzie jest ta wielka nieobecna? Dlaczego z roku na rok zaszczyca nas na coraz krócej, albo prawie wcale? Dlaczego pozbawieni jesteśmy przyjemności obcowania z nią? Co się takiego właściwie stało? Ostatnio prasa podawała, że śnieg spadł w... Iranie - pierwszy raz od 50 lat. Dziwnie to brzmi. Znajomi mówią, że nie lubią zimy (oczywiście ci, co nie jeżdżą na nartach lub snowboardzie), bo nie lubią zimna. Nie rozumiem tego, bo przecież nie urodzili się w ciepłych krajach, tylko w szerokości geograficznej o wyraźnych 4 porach roku. Dla mnie każda pora roku ma swój urok, no może z wyjątkiem takiej niby-zimy, jaką teraz mamy. Ani biało, ani mroźnie, ani ciepło, ani sucho - słowem naprawdę trudno mi znaleźć coś pozytywnego.

W pewnej piosence było tak: A mnie jest szkoda lata..., a ja mogę szczerze powiedzieć: A mnie jest szkoda zimy... Tej prawdziwej. Dobrze, że chociaż pozostały wspomnienia.

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura