I znów w nocy źle spałam z tego powodu. Zawsze jak tak mocno wieje czuję silny niepokój, który nie pozwala na spokojny sen. Nawet jak uda mi się zasnąć, to za chwilę kolejny silny podmuch uderzający o szyby znów odbiera mi sen.
Dzisiaj ciśnienie mocno spada i prognozy zapowiadają kolejne silne wichury, a nawet orkan, a to wróży znów kolejne problemy ze snem.
Wpływ wiatru na samopoczucie od dawna jest znany np. halny wiejący w dolnych partiach Tatr, a więc i w samym Zakopanym może mieć bardzo niekorzystny wpływ na samopoczucie ludzi będących w jego zasięgu, a szczególnie negatywnie wpływa na system nerwowy ludzi cierpiących na schorzenia układu krążenia. Jego występowanie powoduje u nich szereg objawów od poczucia zmęczenia, przez rozdrażnienie nawet do wywołania stanu depresji. Właśnie wtedy, gdy wieje w Tatrach halny notowana jest największa ilość samobójstw na tym terenie. Rekord siły tego wiatru padł 6 maja 1968 r., gdy wiało z prędkością aż 310 km/h.
I znów będą straty, gdzieś wichura powali drzewa, ktoś straci dach nad głową, innych pozbawi prądu...
Mimo całej naszej wysoko rozwiniętej cywilizacji jesteśmy bezradni wobec szalejących żywiołów. Jedyne, co możemy zrobić, to ostrzec z wyprzedzeniem o ich zbliżaniu się, starać się jakoś zabezpieczyć i czekać.
Nasz klimat zmienia się w kierunku coraz bardziej gwałtownych zjawisk atmosferycznych i pewnie musimy się do tego przyzwyczaić. Pamiętam jak kilka lat temu gwałtowana wichura powaliła dużą ilość starych, pięknych drzew w Wersalu. W lecie 2005 roku byłam naocznym świadkiem potężnej nawałnicy, po przejściu której widziałam kilkanaście powalonych drzew w samym śródmieściu Warszawy. Pisząc to słyszę coraz bardziej wzmagające się porywy wiatru i mam nadzieję, że jego siła nie dorówna tej sprzed 3 lat.



Komentarze
Pokaż komentarze (32)