Minął sierpień, minął wrzesień.
Znów październik i ta jesień
Rozpostarła melancholii mglisty woal…
Nie żałuję letnich dzionków,
Róż, poziomek i skowronków.
Lecz jednego, jedynego jest mi żal…
Słowa piosenki z Kabaretu Starszych Panów skojarzyły mi się jakoś (chociaż nie porą roku, lecz raczej upływem czasu) z sytuacją, w jakiej znalazł się do niedawna prominentny działacz Prawa i Sprawiedliwości – Ludwik Dorn.
Po złożeniu na początku listopada 2007 roku rezygnacji z funkcji wiceprezesa PiS, będącego aktem sprzeciwu wobec polityki Prezesa Jarosława Kaczyńskiego Ludwik Dorn został 15 listopada 2007 r. zawieszony przez Prezesa w prawach członka partii, co uruchomiło wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Ludwik Dorn, jako zawieszony, nie został dopuszczony do grudniowej konwencji PiSu.
Teraz rozgoryczony, pozbawiony stanowisk, z których trzeba przyznać sam zrezygnował (jak ostatnio z RBN) oraz wpływów i poparcia w partii – Ludwik Dorn gorzknieje i jak sam o sobie mówi: …w Prawie i Sprawiedliwości ja jestem takim schorowanym dziadkiem leżącym na piecu…
I stanowi kłopot dla Jarosława Kaczyńskiego i jego partii. Mijają miesiące, z jesieni nie ma już ani śladu, powoli witać będziemy już wkrótce wiosnę, a sprawa „postępowania wyjaśniającego” nie wyjaśnia się wcale i nie posuwa do przodu. Koledzy, którzy byli wraz z Dornem w opozycji do Jarosława Kaczyńskiego już dawno rozpierzchli się, niektórzy zaczynają udzielać się w nowych inicjatywach, a „Żelazny Ludwik”, jak kiedyś o nim mówiono smętnie przemyka się po sejmowych korytarzach i snuje rozważania na swoim blogu.
Czy tak jak w cytowanych słowach piosenki Lecz jednego, jedynego jest mi żal… Ludwik Dorn żałuje tej jednej chwili nieposłuszeństwa, która doprowadziła go do tej nieszczególnej przecież w konsekwencji sytuacji?
Jak dalej potoczą się jego losy, czy Prezes zdecyduje się go pozostawić w partii, a może on sam uzna, że do niej już w ogóle nie pasuje i usunie się w cień?
Jak długo jeszcze PiS będzie trzymał Ludwika Dorna w „oślej ławce”, w swoistym zawieszeniu w próżni, unikając podjęcia ostatecznej choć trudnej decyzji ?



Komentarze
Pokaż komentarze