Napisałam kiedyś notkę o popularnych wśród blogerów Salonu24 oświadczeniach o byciu dumnym przyjacielem czegoś lub kogoś. Moda na to już jakby przeminęła, również banery z hasłami obwieszczającymi swoją dumę znikły bezpowrotnie i nie wiadomo, czy duma przeminęła, czy też to tylko trend się zmienił. Tak czy inaczej, puste po nich miejsce zajęły inne propagandowe banery, jeszcze bardziej różnorodne w treści.
Przeszłam się spacerkiem po kilkunastu blogach „zaangażowanych" prawicowców i poniżej prezentuję plon jaki zebrałam.
Co można powiedzieć o tych obrazkach? To już zależy od oceniającego, ja mam na to tylko jedno określenie - tandeta. Uderza tu infantylizm haseł i prymitywizm formy. A samo ozdabianie blogów takimi "propagandowymi ozdobnikami" wiele potrafi powiedzieć o samych blogerach, ich poglądach i misji.
Zdarza się, że „zaangażowani" blogerzy, a tak się złożyło, że dotyczy to niemal wyłącznie zwolenników PiS, korzystając aktywnie z możliwości jakie daje współczesna technika komputerowej obróbki obrazu i zdjęć tworzą kolaże, w których twarze polityków opcji im przeciwnej, najczęściej z PO, są umieszczane w sytuacjach ich ośmieszających, w niekorzystnym dla nich świetle, ale przecież nie mającym nic wspólnego z realną rzeczywistością. Niektórzy blogerzy uczynili z tej techniki nawet swoją podstawową działalność na blogu i stali się specjalistami w tworzeniu banerów na polityczne zamówienie wiodących grupą przywódców.
Często pod takimi przeróbkami gromadzą się ich współtowarzysze w walce z politycznym przeciwnikiem wyrażając zachwytami i bezkrytycznymi komentarzami swoje poparcie dla prezentowanych, twórczo spreparowanych obrazków, dając tym upust swoim negatywnym uczuciom i naśmiewając się z napiętnowanych w ten sposób znienawidzonych postaci.
Wszystko to tworzy w Salonie24 swoiste... Muzeum tandety.
Zastanawiać może dlaczego w opisanym zjawisku przoduje właśnie grupa blogerów o głęboko prawicowym odchyleniu.
Być może dają upust swoim frustracjom związanym z odsunięciem od władzy partii, która popierają, co może być o tyle prawdziwe, że zjawisko to zaczęło występować dopiero po przegranych wyborach.
A może daje im to poczucie przynależności do grupy, znak rozpoznawczy ludzi o podobnych poglądach?
A może wreszcie muszą się w ten sposób stale utwierdzać, że stoją właśnie „po tej jedynie słusznej stronie"?
Nie rozstrzygając tego, bo może są i inne przyczyny, o których nie wspomniałam prezentuję próbkę tego, o czym napisałam. Jest tego dużo, dużo więcej, ale wybrałam te najbardziej charakterystyczne i popularne.







Są też przypadki zawłaszczania w celach politycznych historycznych symboli związanych z walką lecz zupełnie nie tym kontekście w jakim powstały, co jest w moim przekonaniu niedopuszczalnym nadużyciem.




Komentarze
Pokaż komentarze (17)