Oglądam się wokół, i jako że nieuchronnie pędzimy w przepaść, to chyba nic już tego zatrzymać nie może. Teraz może to odwrócić tylko dno przepaści. I w tym należy upatrywać jakiejś zmiany.
Może, jak już się tam znajdziemy, niebawem, to wtedy wykształci się w narodzie jakieś pokolenie ludzi, ludzi którzy tylko w ekstremach się rodzą i kształtują, i oni nas dzwigną z tego współczesnego niewolnictwa. ta część naszego społeczeństwa, tych jakichś resztek elity, którym się zdaje, że jeszcze są wolnymi ludzmi, nie jest zdolna wyzwolić w sobie tyle siły, żeby jakąś zmianę zainicjować. Nie mają na to wystarczająco dużo siły wewnętrznej, i narzędzi.
Jak to się stanie (osiągnięcie dna) to ciężko przewidzieć, może to się stać na skutek zapaści moralnej, a może finasowe bankructwo dzisiejszych kierowników kuli ziemskiej (kopia po wyrusie). Może będą ratować tylko to co będzie im potrzebne ( i co im zostanie) do samodzielnego dobrego życia.
Do tego zamknięcia "starego" (zważywszy na kompletną degrengoladę całego starego kontynentu) potrzebujemy platfusów, którzy bez pudła wyczuwają ten kierunek, i próbują sobie ten osobisty kapitał teraz zbudować. Że nam nic po nich nie zostanie? nowe otwarcie nam to zrekompensuje, co się z nimi stanie trudno wyczuć. Pewnie ich już na tej ziemi nie będzie, ale ziemia aż taka duża nie jest, żeby nie można było poszukać.
Taka tam, garść przemyśleń.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)