Nelly Rokita nie spodziewala sie chyba, wyrazajac zgode na udzial w programie M. Olejnik "Kropka nad i", co ja czeka. A tymczasem pani Monika, i slusznie, doszla do wniosku, ze zarty sie skonczyly. Dzis Nelly Rokita nie funkcjonuje w zyciu publicznym jako "zona Jana Marii", ale jako doradca Prezydenta RP i kandydat na posla PiS i to jeszcze z 2. miejsca na liscie w Warszawie. Pani Monika byla wzgledna i moze to uswiadomilo Pani Nelly, ze juz nie bedzie taryfy ulgowej: po pierwsze, nie bedzie mozna zawsze mowic tego, co sie mysli, a trzeba bedzie prezentowac polityke PiS, z ktora czesto Pani Nelly prywatnie sie nie zgadza; po drugie, jesli sie przyjmuje propozycje Prezydenta objecia tak wysokiego i waznego stanowiska, trzeba cos wiedziec o sprawach, ktorymi przyjdzie sie w Kancelarii zajmowac. Pani Nelly uczy sie dopiero, co widac, a dla PiS i Prezydenta RP to dopiero poczatek problemow, z czym Prezydent i PiS sie licza - Pani Nelly potrzebna jest im na jakis czas, doraznie, potem dojdzie do pozegnania, moze nawet gorzkiego, gdy do walki uzyje sie teczek, hakow itp. Chyba ze J.M. Rokita zdecyduje sie zostac Premierem albo Wicepremierem w rzadzie PiS-PO, w razie wygranej PiS, ale stosunkowo niewielkiej przewagi w Sejmie nad PO (wtedy, byc moze, obaj liderzy dojda do wniosku, ze pozostana w cieniu, PiS poczyni duze ustepstwa na rzecz PO, nawet dajac PO stanowisko premiera, ale tylko dla Rokity, i kilka ministerstw, w tym silowych, jednoczesnie czekajac az PO sie skompromituje, by zdobyc dla PiS w nastepnych wyborach 40%). W wariancie wygranej PO i ew. koalicji PO-LiD Nelly Rokita nie bedzie potrzebna, chyba ze w poczatkowym okresie jako "tuba" do atakow "na Donalda". Reasumujac, poziom prezentowany przez Nelly Rokite pokazuje rzecz dla wielu oczywista - nie sa wazne kompetencje i wiedza; dla polityka liczy sie dorazna korzysc, jaka moze osiagnac poprzez swa decyzje.
Inny niedawny "problem" to rzekomo podpisana przez Prezesa TVP "lojalka". Ktos przewrotnie stwierdzil, ze Pan Urbanski powinien byc dumny, bo gdyby nie dzialal wywrotowo i nie sympatyzowal z opozycja, to nikt by go nie zmuszal do podpisania "lojalki". Nie podzielam tej opinii. Dumny moze byc ten, kto dzialal opozycyjnie, a nie ulegl, zadnych "lojalek" nie podpisywal. Nie osadzam jednak Pana Urbanskiego, gdyz kazdy przypadek powinien byc rozpatrywany odrebnie. Nie bylem w takiej sytuacji, choc wiem, ze "lojalki" bym nie podpisal, ale kazdy czlowiek jest inny, ma inna sytuacje rodzina itd. Jedynym bledem Pana Urbanskiego, jesli "lojalke" podpisal, podobnie jak w przypadku Min. A. Krawczyka, jest to, ze nie powiadomili o tym ani o okolicznosciach zatrzymania swego owczesnego przelozonego, czyli Prezydenta (jesli nie powiadomili). Trzeba bylo prowadzic "uczciwa gre", a Prezydent sam podjalby decyzje, czy nadal chce z nimi wspolpracowac.
I ostatnia rzecz, "Olek". Premier sprytnie rozgrywa boj z PO. Debata z A. Kwasniewskim pokaze niezdecydowanym wyborcom, ze nie nalezy glosowac na LiD, ktorego "twarza" jest ten opuchniety polityk "na cyku", blizszy Wschodowi niz Zachodowi. I tu Premier ma racje, choc nie jest tak, ze nieglosowanie na LiD oznacza koniecznosc glosowania na PiS. Faktem jest, ze PiS i LiD to dwa konce spektrum, a PO raz blizej do LiD, a raz do PiS, a tak sie nie wygrywa wyborow. Nada savoir vivre.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)