0 obserwujących
10 notek
41k odsłon
  5412   0

Dorota straciła zdrowie. O kulcie antybiotyków

 Antybiotyki zniszczyły układ odpornościowy Doroty, córki doświadczonego lekarza. Prezentujemy historię osoby, które osobiście odczuła konsekwencje niewłaściwych decyzji lekarza. Liczymy też na Wasze teksty, o Waszych doświadczeniach z antybiotykami.
 
Dorota (55 lat), jest córką lekarza wychowanego, jak to określa, w „kulcie antybiotyków”. Kończył studia w latach 50, kiedy właśnie wchodziły antybiotyki nowej generacji. Wszyscy byli zachwyceni tym odkryciem. W związku z tym przy każdym przeziębieniu Dorota otrzymywała antybiotyk. Na początku leczenie działało, za każdym razem  poprawabyła widoczna,jednak w pewnym momencie organizm przestał sobie radzić bez „wspomagaczy”. Zazwyczaj trzy tygodnie po odstawieniu lekarstw infekcja wracała, i koło się zamykało. Okres od września do czerwca był dla Doroty jednym wielkim doświadczeniem choroby. Głównie były to dolegliwości laryngologiczne: choroby zatok, zapalenia uszu, infekcje gardła. Lekarze woleli nie ryzykować i „na wszelki wypadek” podawali antybiotyk.
 
Niestety zdarzało się też tak, że z powodu codziennych obowiązków nie było fizycznej możliwości, by wyzdrowieć do końca. „Trzeba było być na nogach, mimo choroby. Wiadomo, małe dzieci, zajmowanie się domem” – wspomina.
 
Dodatkowo, w pewnym momencie, organizm Doroty przestał „informować” o dolegliwościach.
W wyniku nadużywania antybiotyków ustał podstawowy objaw infekcji organizmu, jakim jest gorączka. Utrudniało to rozpoznanie choroby i opóźniało rozpoczęcie leczenia. Dopiero później okazało się, że był to jeden z sygnałów ostrzegawczych. Już wtedy układ immunologiczny w zasadzie nie funkcjonował.
 
W  pewnym momencie Dorota trafiła do szpitala z ciężkim zapaleniem mięśnia serca. Został on trwale uszkodzony. Przez fakt, że układ odpornościowy był zniszczony i antybiotyki nie działały tak, jak powinny, otrzymywała przez trzy tygodnie „końskie” dawki penicyliny, która jednak pomagała tylko na krótką metę. To była bardzo wykańczająca walka o zdrowie i życie. Po tym okresie, zupełnie wycieńczona chorobą, wyjałowiona z własnej flory bakteryjnej, znowu zaczęła chorować. Była podatna na bakterie, z którymi wcześniej organizm sobie radził:
 
„Doświadczyłam niemocy mojego organizmu, tak jakby nic nie zależało ode mnie. Jednocześnie, jak nigdy wcześniej dostrzegłam pozorną moc antybiotyku. Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad przyczynami, a nie walczyć ze skutkami choroby” – mówi Dorota.
 
Usłyszała od znajomej o znaczeniu żywienia w budowaniu odporności organizmu i testach na uczulenia pokarmowe. Po ich przeprowadzeniu okazało się, że organizm reaguje alergicznie niemal na większość pokarmów.
 
„To był szok. Jednak odstawiłam wszystko to, co mnie uczulało i przestałam chorować. Po blisko 40 latach, niewłaściwego leczenia w końcu poczułam ulgę.”
 
A jakie są Wasze doświadczenia z antybiotykami? Wiemy przecież, że mamy różne przypadki. Są choroby, które wymagają leczenia antybiotykiem. Ważne jednak, by robić to zachowując rozsądek. Na to chcemy zwrócić uwagę na naszych tekstach.   
 
Podzielcie się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Napiszcie tu w komentarzach, lub na swoich blogach. Autorzy najciekawszych tekstów otrzymają albumy poświęcone historii ubezpieczeń ufundowane przez PZU
Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości