antyracjonalista antyracjonalista
54
BLOG

Oddzielić rząd od edukacji

antyracjonalista antyracjonalista Rozmaitości Obserwuj notkę 4

Rząd Tuska zapowiadał przed wyborami wiele reform na rzecz liberalizacji gospodarki i ograniczania funkcji państwa. Jedną z takich reform miało być wprowadzenie odpłatności za studia wyższe. Niestety niewiele pozostało z ambitnych zamierzeń, a te, które się realizuje są, tak jak w przypadku reformy edukacji, jedynie półśrodkami. Według projektu ustawy minister Barbary Kudryckiej odpłatność będzie dotyczyła jedynie drugiego kierunku lub studiowania na jednym kierunku ponad standardowe 5 lat.

 

Powszechna jest opinia, że wysoki procent studiujących młodych ludzi w Polsce jest wielkim atutem dla biednego kraju i edukacja powinna pozostać „bezpłatna”. Trudno mi zgodzić się z taką opinią z wielu względów. Po pierwsze edukacja nie jest bezpłatna tylko my wszyscy za nią płacimy pod groźbą kary więzienia. Wątpliwe z moralnego punktu widzenia jest wymuszanie pieniędzy od rodziców osoby, która zamiast pójść na studia zakłada swoją własną działalność gospodarczą i pogłębia swoją wiedzę i zainteresowania we własnym zakresie, aby zapłacić za edukację innej osoby, niezależnie od jej statusu materialnego, zdolności i pracowitości. Tysiące osób co roku kończy studia, za które płacą wszyscy po czym wyjeżdżają pracować za granicę.

 

Drugim argumentem za prywatyzacją szkolnictwa jest fakt niskiego poziomu egalitarnej edukacji publicznej. Nasz system edukacji nastawiony jest na ilość, a nie na jakość. Efektem jest brak większych osiągnięć w różnych dziedzinach nauki, nagrody Nobla przyznawane są Polakom niezwykle rzadko, rośnie rzesza bezrobotnych o podwyższonych aspiracjach. Według statystyk głównym powodem kontynuowania nauki na studiach wyższych są potencjalnie wyższe zarobki po ich ukończeniu. W efekcie młodzi przeciętnie uzdolnieni ludzie zamiast zdobywania praktycznych umiejętności lub zakładania własnych firm w owczym pędzie wybierają studia i niepotrzebnie tracą 5 lat życia. Traci też cała gospodarka, jesteśmy krajem na dorobku i powszechne studia na niskim poziomie raczej nas oddalają od szybkiego przyrostu PKB niż przybliżają.

 

Trzecim istotnym powodem na rzecz oddzielenia państwa od edukacji jest niezależność nauki. Jak słusznie zauważył jeden z czołowych przedstawicieli myśli libertariańskiej Murray Rothbard: sama natura szkół publicznych wymaga narzucenia jednolitej formy i wyeliminowania z edukacji wszelkiej różnorodności i indywidualizmu. Isabel Peterson zwraca uwagę na niebezpieczeństwo etatystycznej indoktrynacji w państwowych szkołach: Używane w szkołach teksty są z natury nieobiektywne pod względem doboru tematyki, języka, poglądów. (…) każdy zależny od państwa system oświaty prędzej czy później będzie próbował zaszczepić doktrynę o wyższości państwa – w formie wykładu o władzy monarszej pochodzącej od Boga albo władzy będącej wyrazem woli ludu w ustroju demokratycznym. Gdy raz taka filozofia zostanie wpojona, tylko nadludzkim wysiłkiem można się wyrwać z oków panowania państwa nad życiem obywateli. Państwo trzyma w swoich szponach ciało, własność i umysł jednostki od jej dzieciństwa.

 

Wniosek może być tylko jeden: uwolnić naukę od państwa! Zdolnych ludzi odpłatność na pewno nie zniechęci do studiowania, najbiedniejsi z nich powinni być wspierani finansowo na zasadach dobroczynności przez swoje wspólnoty lokalne, nikt nie będzie studiował kosztem dochodu wypracowanego przez innych zabranego pod przymusem, a osoby o mniejszych zdolnościach powinny realizować się w wielu praktycznych profesjach dostosowanych do potrzeb rynku i zdobywać wiedzę z pasji we własnym zakresie. Jedyna grupa poszkodowana w sprywatyzowanym szkolnictwie poza biurokratami, jaka mi przychodzi do głowy to piszący prace licencjackie i magisterskie na zamówienie. Ten popularny ostatnio biznes zdecydowanie nie przetrwa.

 

Niestety po Platformie pod rządami Tuska wiele się nie można spodziewać. Liberalne reformy wprowadzali odważni ludzie, którzy myśleli o następnych pokoleniach, a nie o kolejnych wyborach prezydenckich. Reformatorzy, tacy jak Reagan, Thatcher, Laar brali władzę po to żeby zrobić z niej pożytek i przejść do historii, nie po to, aby zrobić sobie przyczółek do walki o funkcję bardziej reprezentacyjną. Kopcie piłkę panowie, a po was za kolejną kadencję znowu rządy lewicy i koniec marzeń o Polsce liberalnej.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości