1 obserwujący
11 notek
3094 odsłony
  300   0

OBOWIĄZKOWA RELIGIA LUB ETYKA W POLSKIEJ SZKOLE

Dariusz Kwiecień
Dariusz Kwiecień

Zapowiedź ministra Przemysława Czarnka, że wprowadzi w polskich szkołach obowiązkową religię lub etykę jest krokiem w dobrą stronę. Kształcenie dzieci i młodzieży w sferze wartości wydaje się naglącą potrzebą w czasach medialnego zamętu, ale i kryzysu, jaki przeżywa instytucjonalny Kościół, którego większość młodzieży nie postrzega już jako społecznego autorytetu. Polska szkoła natomiast, mimo wielu mankamentów, pozostaje dzięki codziennej pracy szeregowych nauczycieli i pedagogów instytucją wychowawczą, której dzieci i rodzice ufają. Zawarcie dzisiaj edukacyjnego kompromisu w sprawie wychowania do wartości poprzez obowiązkowe uczestnictwo wszystkich uczniów w lekcjach religii lub etyki powinno być do przełknięcia również przez polską Lewicę. Warto przypomnieć, że to właśnie lewica w latach 90-tych domagała się wprowadzenia etyki do szkół dla dzieci i młodzieży nieuczęszczających na lekcje religii, jak również przeforsowała nieidentyfikowalną ocenę z religii/etyki na świadectwie, aby zapobiec potencjalnej dyskryminacji dzieci z rodzin laickich i ateistycznych. Niechęć demonstrowana obecnie ze strony niektórych jej polityków wobec pomysłu MEiN to raczej efekt ulegania antyklerykalnym emocjom, niż pragmatyczne podejście do sprawy. Lewica zresztą mogłaby tutaj coś ugrać pod swoich antyklerykalnych wyborców uzależniając swoją zgodę na pomysł religia lub etyka, domagając się na przykład ograniczenia na wyższych etapach edukacji lekcji religii i etyki do jednej w tygodniu. Wydaje się, że biskupi byliby skłonni w tej kwestii do kompromisu, bo badania wewnątrzkościelne pokazują, że przeniesienie całej katechizacji do szkół spowodowało zerwanie więź dzieci i młodzieży z rodzimymi parafiami. Dlatego powrót do katechezy formacyjnej w grupach przyparafialnych choćby dla części młodzieży i opłacanie tych katechez z dobrowolnych składek chętnych rodziców, byłaby próbą ponownego odmłodzenia polskich parafii. Zmniejszyłoby to, co prawda w szkołach nieco liczbę katechetów, których jest obecnie około 34 tysiące, ale przyczyniłoby się do pozyskania pieniędzy przez MEiN na utworzenie etatów dla nauczycieli etyki, których jest obecnie niecały tysiąc. Argumenty środowisk lewicowych, że etyki w szkołach będą i tak uczyć katecheci jest mimowolnym obnażeniem niewiary w swoje zaplecze intelektualne i wyborcze. Przecież już samo oficjalne ogłoszenie przez ministerstwo oświaty daty wprowadzenia do szkół obowiązkowych zajęć z etyki na przykład od roku 2023 zmotywowałoby wielu nauczycieli w porozumieniu z dyrektorami szkół do podjęcia podyplomowych studiów w tym zakresie. Przy dobrze napisanym programie z etyki pojawienie się większej liczby etyków w szkołach przyczyniłoby się również do podniesienia poziomu kształcenia w ramach samej katechezy. Dobry nauczyciel etyki przyciągający swoimi zajęciami dzieci i młodzież byłby wyzwaniem dla katechety, zresztą, jak i vice versa. Pojawienie się lekcji etyki mogłoby się przyczynić również do zainicjowania w szkołach tak zwanych debat oksfordzkich, w których zabronione jest obrażanie bądź wyśmiewanie mówców strony przeciwnej, a dysputy uczniów z udziałem etyka i katechety na tematy dotyczące ważkich kwestii społecznych byłyby lekcjom sporu na argumenty. Prawda wykuwająca się w sporze, próba zrozumienia argumentów interlokutora byłaby dla nastolatków lekcją tolerancji o niebo lepszą niż uleganie psychologii tłumu skandującemu wulgarne hasła na ulicach. Nie mówiąc już o tym, że to w szkole, w której uczniowie na każdym etapie swojego rozwoju otrzymują coraz bardziej wyspecjalizowaną wiedzę i pogłębiają nabywane umiejętności praktyczne, dzięki obowiązkowym lekcjom religii i etyki wszyscy do czasu wejścia w pełnoletniość otrzymywaliby fundamentalne odpowiedzi na pytania egzystencjalne, i moralne, co wydaje się wartością nie do przecenienia dla wrażliwców nazwanych nie bez przyczyny pokoleniem „płatków śniegu”. Wzrastająca skokowo liczba zachorowań na depresje i nerwice lękowe, samookaleczenia i próby samobójcze nastolatków przy wzrastającym ogólnym dobrobycie i standardzie życia nie biorą się znikąd, będąc często nieuświadomionym brakiem odpowiedzi na pytanie o sens i cel życia lub też niewerbalnym krzykiem: zauważcie mnie, bo bardzo cierpię.

Na tym wspólnym froncie wsparcia młodego człowieka w wychowaniu do wartości można sobie wyobrazić i to, że programy etyki i religii można by tak zharmonizować, aby chętni uczniowie mogli uczestniczyć po jednym semestrze wymiennie w obu tych przedmiotach, zachowując na szkolnym świadectwie nieidentyfikowalną ocenę z religii/etyki. Oczywiście warto przy okazji pomyśleć by stopień z obu tych przedmiotów podobnie jak na przykład z zajęć wychowania fizycznego był wystawiany w oparciu o zaangażowanie i postawę etyczną ucznia, niż egzekwowanie wiedzy, której uczniowie i tak mają do zaliczenia nadmiar z innych przedmiotów. Okazuje się bowiem, że w naszych czasach gdy ludzie pozyskują wyrafinowaną wiedzę na wielu polach, palącą kwestią staje się wychowanie ich do szacunku dla inaczej myślących i umiejętność współżycia z nimi. Jest to istotne do tego stopnia, że jak twierdzi jeden z najbardziej obecnie wpływowych żyjących psychologów społecznych Jonathan Haidt, jeśli nie zniwelujemy ciągle rosnących polaryzacji w naszych społeczeństwach podsycanych przez media profilujące nasze emocje i napędzanych przez polityków kreujących drugiego jako wroga, którego należy pokonać, a nawet wyeliminować, w ciągu trzydziestu lat realnie zagrożone jest trwanie demokracji w państwach Zachodu, a w związku z tym i naszej cywilizacji. Haidt, mimo że sam jest, liberałem i zwolennikiem Partii Demokratycznej jest obecnie zaangażowany w łagodzenie podziałów politycznych w USA dowodząc, że również konserwatyści i liberertarianie posiadają cenne pomysły w debacie publicznej, a jako światopoglądowy ateista, krytykuje tzw. nowych ateistów jak Richard Dawkins czy Sam Harris, twierdząc, że zwalczając religię sami ulegli swoim moralistycznym dogmatom, bo nie dostrzegają, że religia sama w sobie istniejąc od zarania ludzkości, zawiera mądrość psychologiczną przyczyniającą się do rozkwitu społeczeństw we wszystkich epokach.

Dlatego wydaje się, że Polska dzięki wprowadzeniu obowiązkowego kształcenia moralnego w ramach religii i etyki szkolnej mogłaby się stać forpocztą zmian łagodzących rosnące napięcia społeczne. Przecież jako naród chlubiący się historią bez stosów, mający wielowiekową tradycję republikanizmu, wieloetniczności i tolerancji wyznaniowej przegłosowaliśmy — nota bene w czasach rządów lewicy — ustawę zasadniczą, w której preambule czytamy, że „my Naród Polski, wszyscy obywatele Rzeczypospolitej zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości dobra i piękna, jak i niepodzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł ... w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem ... ustanawiamy tę Konstytucję...”. Do czegoś nas to zobowiązuje.


Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo