Oto pojawiła się wiadomość w mediach, że ks. infułat Bielański - proboszcz katedry na wawelu został zdymisjonowany przez swojego biskupa. Powód podobny jak u bp. Wielgusa - teczka i współpraca z PRL. Na wieść o tym wydarzeniu media, jak zwykle pobiegły po opinię ks. Isakowicza-Zalewskiego. I tu chyba rozczarowanie - żadnego słowa potępienia czy dzikiej radości. Wręcz przeciwnie. Oto słowa ks. Isakowicza "Księdza Bielańskiego znam osobiście, był moim katechetą. (...). Na pewno to nie przekreśli jego bardzo uczciwej pracy kapłańskiej i tego, co zrobił, jako proboszcz na Wawelu. Trzeba mu oddać szacunek za te sprawy pozytywne. Mogę to potwierdzić, że był to gorliwy kapłan, dbający o katedrę wawelską, bardzo życzliwy wobec innych księży. Nie wnikając w problem jego współpracy, trzeba podkreślić jego pozytywne strony".
Dobrze, że w każdym z nas jest druga strona medalu. Warto ją zauważać.


Komentarze
Pokaż komentarze