Jeśli jeszcze do wczoraj miałem jakieś złudzenia, co do partnerstwa w Europie i przyjaźni z USA, to dzisiaj już wiem, że to fikcja. Słowa, słowa, słowa - nic więcej.
Polski komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski zapewnił, że przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jose Barroso bardzo zależało, by dotrzeć na pogrzeb pary prezydenckiej do Krakowa i niemal do północy w sobotę wydawało się to możliwe. "Byłem świadkiem determinacji Barroso" - mówi Lewandowski.
Szanowny panie, zdeterminowany do przyjazdu to był prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, który przejechał pół Europy, aby być na pogrzebie.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama nie miał wczoraj najmniejszego problemu z wypełnieniem wolnego czasu po odwołaniu swojego wyjazdu na uroczystości pogrzebowe pary prezydenckiej do Polski. Niedzielne popołudnie spędził aktywnie, grając w golfa - podaje "The Washington Times".
Warto zaznaczyć także, że od czasu katastrofy 10 kwietnia Barack Obama nie pojawił się ani razu w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie, ani nie wpisał się do księgi kondolencyjnej.
Nie chcę już pisać o innych przywódcach krajów europejskich, którzy się nie pojawili w Krakowie. No cóż, to jest właśnie "zjednoczona" Europa.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)