Na wiecach i we wszystkich dyskusjach za kandydatem PO na prezydenta ciągnie się hasło wyborcze. Zastanawiam się o co w nim chodzi?
Kto to jest "Zgoda"? Członek sztabu wyborczego, specjalista od PR'u, skarbnik kampanii, a może ksywka jakiegoś kolesia od Mira, Rycha i Zdzicha?
Co "buduje"? Willę Kwaśniewskiego na Mazurach, nowy układ polityczny, czy kolejną spółkę z Sobiesiakiem?
No bo przecież nie chodzi o zgodę, którą Wikisłownik określa ją jako "stan pozbawiony konfliktów, pojednanie" i chyba nie chodzi o budowanie, które Wikisłownik określa jako "tworzenie". Słuchając wypowiedzi czy podczas debat, czy podczas wieców nie widzę postawy pozbawionej konfliktów i dążącej do pojednania. Nie widzę tworzenia jakiejś nowej jakości. Widzę ciągłe zaczepki agresywne słownictwo, ciągle straszenie PIS-em i Kaczyńskim, a nawet w osobistym spotkaniu przywoływanie ś.p. Lecha Kaczyńskiego (sic!).
Czy chcę takiego prezydenta, który pod szyldem budowania zgody straszy i dzieli? Nie - wyraźnie mówię NIE.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)