"Dla bogatych: teatry i areny, dla biednych: podwyżki i kontenery" – tym hasłem grupa rozczarowanych polityką rządu mieszkańców Trójmiasta witała przybyłych na 10 urodziny Platformy Obywatelskiej
I tylko tenorów żal
Uroczystości 10-lecia Platformy Obywatelskiej hucznie obchodzone w gdańskiej Egro Arenie przypomniały triumwirat: Tusk, Płażyński, Olechowski, który okazał się zwykłą utopią. Donald Tusk wygrał swoją szansę na sukces, wyokrętował dotychczasowych sojuszników i przejął stery. Czerpiąc inspirację z kazań Piotra Skargi, przyjął retorykę marynistyczną, którą podparł pozycję kapitana i przybrał kurs na Wiejską, kierując swój polityczny okręt ku brzegom zwanym władza. Dzięki talentom oratorskim, sile spokoju i umiejętnościom aktorskim poprzyciąga tych, których sympatie polityczne budowane są na emocjach, a nie na podstawach programowych.
Partyjne odpływy i przypływy
Był taki czas, że na pytanie: „Dlaczego sala sejmowa jest okrągła?” – Odpowiadano: „Źeby posłowie nie chowali się po kątach.” Hala Ergo Areny w Trójmieście spełniła te warunki. Pozwoliła potencjalnym wyborcom, zasiadającym przed ekranami TV, zobaczyć wybrańców narodu, którzy zapewne woleliby tego dnia włożyć czapki niewidki, niż skupiać na sobie oka kamer, które bezlitośnie filmowały pierwszy rząd, a w nim siedzących ramię w ramię politycznych celebrytów, których ideały i sympatie – w dobrze pojętym interesie własnym -uległy gwałtownej i niespodziewanej dewaluacji. Wzrok przyciągał czerwony żakiet wielopartyjnej posłanki Kluzik – Rostkowskiej, błękitny krawat posła Arłukowicza, a także elegancki, związany dotąd z Lewicą były minister MSZ Dariusz Rosti. W oku kamery mieścił się były poseł i minister z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Radosław Sikorski, który zdążył już zapomnieć o swoich korzeniach i brylował wśród nowego „platformianego” narybku.
Statek miłości
Łódka Tuska powoli zmienia się w statek miłości, na którym do Wiejskiej dopłynąć chcą Ci, którzy wypadli za burtę macierzystych partii. Platforma rzuciła koło ratunkowe i wyławia rozbitków mających zapewnić obu stronom wyborczy sukces. .
Bracia z PO „połykają żabę”, przyjmując wcześniejszych oponentów, którzy za wszelką cenę pragną dotrzeć do Wiejskiej i bez skrupułów zrzucają balast ideowo – programowy, wypływając dzięki temu na wynegocjowane pierwsze miejsca na listach wyborczych. Im dalsza była lokata na liście reprezentowanej do tej pory partii, tym większa miłość do Pierwszego Rybaka RP i jego kutra. Platforma Jest Najważniejsza – do takiego wniosku doszła założycielka PJN, którą naczelny wódz PO wprowadził do towarzystwa świętującego na pograniczu Sopotu i Gdańska. Z Joanny stała się Joasią w momencie, gdy wkraczający na salę Argo Areny Donald Tusk protekcjonalnie zmierzwił jej czuprynę.
Punkt widzenia zależny od miejsca siedzenia
Platforma Obywatelska to konglomerat rozczarowań i zawiedzionych ambicji. Sieci zarzucane przez premiera Tuska wyciągają na powierzchnię z politycznych odmętów rządnych władzy, stanowisk i diet. Polityczni head hunterzy wyławiają dotychczasowych przeciwników, których elastyczność poglądów zadziwia i rozczarowuje tych, którzy w poprzednich wyborach na nich oddali swoje głosy. Polska przestała być najważniejsza. Patriotyzm, lojalność, wierność poglądom odpłynęła, gdy górę wziął prywatny interes.
Wallenrodyzm w politycznym wydaniu uczynił z emigrantów partyjnych bohaterów newsów, a z głoszonych przez nich ideologii puste słowa. Łatwość w przechodzeniu z partii do partii pokazuje, gdzie leży prawda.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)