Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
181 obserwujących
1358 notek
3272k odsłony
1716 odsłon

Z wizytą u Państwa Ikosińskich czyli jak znaleźć Prawdziwą Miłoś

Wykop Skomentuj10

Jej odwrotność, Φ=1/φ, to to samo co φ -1=0.618033989. Złoty podział, podział harmoniczny, boska proporcja - tak to bywa nazywane. Hamilton bawił się wiec z (w,x,y,z) podstawiając za w,x,y,z nie różne kombinacje prostych liczb jak, 1, 1/2 oraz fi, zawsze tak, by leżały na naszej 3-sferze. Obliczał ich iloczyny ... I tak wymyślił ... Ikosiany (ang. icosians).

Uwaga: Hamilton doszedł do ikosianów nieco inną drogą, niż to przedstawiłem powyżej, jednak nie jest to dla nas tutaj istotne. Skąd się wzięła nazwa? Od ikosaedru. Przypomnijmy, że ikosaedr to jedna z pięciu figur Platońskich, dwudziestościan foremny, ma 20 ścian trójkątnych, 12 wierzchołków, 30 krawędzi; w każdym narożu spotyka się 5 ścian.

Puśmy teraz wodze fantazji i wyobraźmy sobie hipotetyczny pierwiastek o liczbie atomowej 137 i symbolu chemicznym Ic (żartuję tutaj, ale nie całkiem). Z atomów tych zbudujemy najpierw panią Ikosińską. Pani Ikosińska ma budowę krystaliczną i jest niezwykłej piękności. Składające się na jej kryształ atomy pierwiastka Ic porozmieszczane są regularnie, jest ich 120. Pani Ikosińska żyje w świecie czterowymiarowym (ale czwarty wymiar to nie "czas", pani Ikosińska żyje w "wieczności"). Atomy kryształu poustawiane są jak następuje:

Osiem łatwych do zapamietania położeń: ( ±1,0,0,0),(0, ±1,0,0),( 0,0, ±1,0),(0,0,0, ±1)

Szesnaście równie łatwych: (±1/2,±1/2,±1/2,±1/2)

Dziewięćdziesiąt sześć atomów, których położenia są "boskie", mianowicie postaci : (±φ,±1,0,±Φ) oraz parzyste ich permutacje.

Dodając te liczby otrzymamy 8+16+96= 120, tyle atomów składa się na kryształ pani Ikosińskiej Każdy z tych atomów (ikosianów) można przedstawić jako kwaternion (czwórka liczb) o jednostkowej długości. Co ciekawe, mnożąc jeden ikosian przez drugi otrzymamy zawsze jakiś trzeci! Ikosiany tworzą grupę ze względu na monożenie! Fotografię pani Ikosińskiej przedstawiłem w moim wczorajszym blogu - to 600cell. Ikosińska to kobieta-kryształ, bodaj najszlachetniejsza dusza w całej naszej Galaktyce, we wszystkich jej Wymiarach. Ale nie czuła się bezpieczna. Jej kryształ miał co prawda 120 ostrych wierzchołków, ale miał też aż 600 niezabezpieczonych, płaskich ścian - które atakowali jej wrogowie i psychopaci. Marzyła więc, od dzieciństwa (tak, tak, nawet ci żyjący w "wieczności". mają swoje dzieciństwa, czas ma bowiem nie jeden, a trzy wymiary: Chronos, Kairos i Aion), że jest gdzieś ten jeden jedyny, druga połowa jabłka, prawdziwa miłość duszy, i że "ten ktoś" kiedyś o jej istnieniu się dowie i odpowie na jej wołanie.

Pan Ikosiński faktycznie istniał, tyle że innej Galaktyce. Jego kryształ był zbudowany z atomów tego samego tajemniczego pierwiastka Ic (liczba atomowa 137), tyle, że atomy były w jego krysztale inaczej rozłożone. Tam gdzie u Ikosińskiej była bezbronna płaska ściana, tam Ikosiński miał ostry wierzchołek, odstraszający psychopatycznych natrętów i agresywnych psychopatów. Tak się też składało że, z kolei, gdzie Ikosiński był słaby, tam Ikosińska była ostra. Krótko mówiąc, kryształ Ikosińskiego miał 600 wierzchołków usytowanych dokładnie w środkach płaskich ścian kryształu Ikosińskiej, miał też Ikosiński sam 120 płaskich ścian, których centra były usytuowane dokładnie na liniach bronionych przez wierzchołki Ikosińskiej.
 
 
 
cell120 - Pan Ikosinski
 
(Ikosiński, jak sie objawił na ekranie Ikosińskiej - używała wtedy międzygalaktycznej wersji Windows 95)
 
Stanowili więc "parę dualną", jedno było "polar opposite" drugiego. Matematycy nazywają strukturę krystaliczną Ikosińskiego, w którą także była wbudowana boska proporcja, 120cell (czasem też "120 cell", szukaj w Google).

Nasz historia dobiega końca. Chcecie Państwo pewnie wiedzieć jak się to skończyło? Czy przypadkiem nie tak, jak to było z Lordem Hamiltonem? Odpowiem, że nie. Ikosiński usłyszał głos Ikosińskiej, choć był w innej Galaktyce (działał bowiem Internet międzygalaktyczny). Odnaleźli się i są odtąd zawsze razem, mając wspólny cel i bez chwili wytchnienia dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi, tymi co wciaż poszukują w świecie szlachetności i prawdziwej miłości duszy. Pogłebiają też swoją własną wiedzę - jedno służy drugiemu, a razem służą Światu i Jego Stwórcy.

P.S. Zapytała mnie niedawno moja córka: a czy na pewno ten "jeden jedyny" jest tylko jeden? A co, jeśli jest ich więcej? (mowila to zapewne na podstawie własnych doświadczeń życiowych, obfitujacych w liczne dramaty i konfuzje). Oto co jej odpowiedziałem: poki nie jesteś "kryształem" o jednolitej strukturze, póki jesteś nieforemnym konglomeratem, zlepkiem dziesiątka róznych "osób", jedna nie wiedząca i nie chcąca wiedzieć o drugiej, póty nie będzie jednego, prawdziwego dopełnienia, póty żadne z kandydujących dopełnień nie będzie "tym prawdziwym". Potrzebna jest więc "indywiduacja", jak to nazywa Jung. Inni nazywają to jeszcze inaczej. Musisz najpierw "wykrystalizować" swoje "ja" - tak by prawdziwa krystaliczna dusza mogła zabłysnąć i być dostrzeżona, nawet z innej galaktyki, przez duszę dualną. Wtedy możliwy będzie "proces alchemiczny" określany przez Junga mianem "Coniunctio". (Nawiasem mówiąc, Junga lubie i poważam, ale za nim nie przepadam).
 
Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale