Wyrok sądu apelacyjnego w sprawie Grzegorza Przemyka jest pokłosiem tego, że po upadku komunizmu podobne przestępstwa nie zostały uznane za zbrodnie komunistyczne, które nie podlegają przedawnieniu – mówi dla Netbird.pl. eurodeputowany Bogusław Sonik.
Sprawa pokazuje bezradność wymiaru sprawiedliwości, który nie został oczyszczony z byłych współpracowników i funkcjonariuszy aparatu komunistycznego. Oni świadomie stosowali wszystkie kruczki prawne, by zmęczyć społeczeństwo i doprowadzić do tego, że już każdy macha ręką: skoro to już tyle lat minęło, to po co wracać do tych spraw. Nie dziwimy się, kiedy aresztuje się Pinocheta czy przestępców, którzy mają po osiemdziesiąt czy dziewięćdziesiąt lat, i stawia się ich przed sądem. W Polsce doprowadzono do takiej sytuacji, że może ludzie buntują się przeciwko takiemu wyrokowi, jaki zapadł w sprawie Grzegorza Przemyka, ale panuje powszechna bezradność, że już nic się nie da w tych sprawach zrobić.
Na początku lat 90. należało uruchomić prawniczą machinę, aparat państwa do tego, by wszystkie te sprawy wyświetlić i przeprowadzić zgodne z prawem, ale szybkie procesy. Pamiętam sytuację, kiedy mieszkałem we Francji i odbywał się proces grupy terrorystów, która funkcjonowała w latach 80. Po ich aresztowaniu zastosowano specjalną procedurę sądową, ze spełnieniem wszystkich wymogów demokratycznych, ale taką, iż proces nie trwał dłużej niż kilka miesięcy. W przypadku Polski tego nie zrobiono, wobec czego powstaje pytanie: czy w tym odosobnionym przypadku istnieje możliwość uznania tego za zbrodnię komunistyczną, która się nie przedawnia, tak jak sprawa Stanisława Pyjasa? Ale to już kwestia dla prawników.
dzisiejsze-artykuly.netbird.pl/a/31915


Komentarze
Pokaż komentarze (3)