26 obserwujących
318 notek
383k odsłony
5000 odsłon

Zniewolona elita filmowa III Rzeczpospolitej

Fot. Materiały TVP
Fot. Materiały TVP
Wykop Skomentuj58

Dobiegła końca w TVP emisja ukraińskiego serialu ,,Zniewolona”. Film odniósł niebywały sukces – perypetie Katieriny Wierbickiej, w której zakochał się młody szlachcic Aleksiej Kosacz, śledziło na ekranach telewizorów ponad 1,5 miliona widzów. Ostatni odcinek serialu obejrzały już blisko 4 miliony. ,,Zniewolona” zachwyciła atrakcyjną fabułą, wspaniałą, dopracowaną w szczegółach scenografią, pięknymi zdjęciami, atrakcyjnymi plenerami, a także świetnie obsadzonymi postaciami pierwszo- i drugoplanowych bohaterów.

Atutem ,,Zniewolonej” jest bardzo dobre aktorstwo. Dla polskiego widza ten serial to wyjątkowa gratka, ukazuje bowiem realia życia poddanych na terenach, które przed rozbiorami należały do Rzeczpospolitej. Akcja ,,Zniewolonej” toczy się w guberni czernichowskiej (wcześniej województwo czernichowskie, część Korony). Pojawiają się w nim wątki mało w Polsce znane – jak aktywność sekty skopców, rzezańców, którym przez pewien czas sprzyjał car Aleksander I.

Twórcom filmu szczęśliwie udało się uniknąć wątków narodowościowych, zwykle dominujących w polskich produkcjach. Główne akcenty położne zostały na budowaniu dramaturgii i relacji między wieloma postaciami. To sprawa kuriozalna, że Polska, kraj który tak silnie oddziaływał swoją kulturą na rozmaite społeczności, co skutkowało polonizacją m.in. Litwinów, Rusinów, Żydów, Niemców i Włochów, nie doczekał się filmowych wizerunków na miarę oczywistej swej atrakcyjności i wielkości.

Doskonale rozumiem głuche milczenie, które zapadło w środowiskach recenzenckich związanych z III RP, czyli z tzw. totalną opozycją. Bo też i nie ma się z czego cieszyć. Dzięki ,,Zniewolonej” widać jak na dłoni w jakim miejscu znajduje się polska produkcja filmowa, koncentrująca się przede wszystkim na opowiadaniu głupawych współczesnych historyjek, których bohaterami są osoby mające mentalność zwykłych dziwek i alfonsów.

Powstające w Polsce filmy dyskwalifikuje manipulacyjne podporządkowanie materii światopoglądowej, często politycznej. Uproszczenia, kalki, przerysowania, tworzące karykatury ludzkich zachowań, np. u Holland, Smarzowskiego czy Szumowskiej wywołują zażenowanie i odrazę. Równie prymitywny jest warsztat. Rodzimi filmowcy nie potrafią opowiedzieć swoich historii bez pretensjonalnych udziwnień - spowalniania obrazu, dziadowskiej pirotechniki i tandetnych efektów specjalnych, np. komputerowych. Zawodowe partactwo odsłaniają produkcje filmowe kręcone w byle jakich wnętrzach, skansenach, a także licho uszyte kostiumy, peruki i wąsy kupione na pchlich targach. Polskie kino do dziś nie uporało się między innymi z techniczną stroną dźwięku. W wielu filmach nie da się zrozumieć kwestii wypowiadanych przez aktorów.

Współczesna produkcja filmowa to podzwonne dla pokoleń starszych aktorów, którzy jako-taką obronną ręką wyszli z PRL-u. Szybko dali się jednak zatopić kinowej komercji, telewizyjnej reklamie oraz sitcomom. W Polsce po prostu nie wypada już obsadzić poważnego filmu ani Stuhrami, Olbrychskim, Figurą, Szapołowską, Zamachowskim, Pazurą (Cezarym), ani też Lindą. I dziesiątkami innych. To oczywiście nie jest żadne ograniczenie. Polska kinematografia w latach powojennych budowana była właśnie w oparciu o nowe twarze - młodych, debiutujących aktorów, reżyserów i scenarzystów. Może i miała trochę łatwiej, gdyż bardziej dojrzali artyści nie byli wówczas tak ograni jak współcześni. Ale nawet i to nie jest przeszkodą, gdyż w polskich teatrach są tysiące kapitalnych, świetnie wykształconych artystów. Oczywiście trzeba się nieco postarać, żeby wydobyć ich na światło dzienne.

O tym, że są w tym filmowym popielniku kamienie szlachetne świadczy przykład Michała Kwiecińskiego, doktora... chemii, który zbiegiem okoliczności czeladnikował u Andrzeja Wajdy, co nie tylko dało mu wiele umiejętności warsztatowych, ale i zapewniło wejście do filmowej elity w Polsce. Dziś to nie lada producent i reżyser (ten ostatni nie do końca zrealizowany), który ma w swoim dorobku między innymi, tak piękny film telewizyjny (!) jak ,,Jutro pójdziemy do kina”, filmową adaptację ,,Zemsty”, a także produkcję wspaniałego serialu ,,Czas Honoru”.  Kwieciński odkrył wielu świetnych aktorów młodego i nieco starszego pokolenia. Przykładem może być Katarzyna Gniewkowska, wybitna w roli lekarki Marii Konarskiej (,,Czas Honoru").

Kwieciński, abstrahując już od jego czeladnikowania u Wajdy, nie jest :))) postacią posągową, bez skazy, wyprodukował bowiem m.in. śmiechu wartego ,,Wałęsę. Człowieka z nadziei”.

W Polsce jest możliwe ukształtowanie od podstaw środowiska filmowego, które sztukę filmową oraz opowiadane historie potraktuje poważnie. Przemiana ta nie będzie procesem łatwym, gdyż mamy w opisywanym środowisku - tak jak w wielu innych - do czynienia z szeregiem rozmaitych zależności, nie tylko zawodowych.

Zobacz galerię zdjęć:

Fot. Materiały TVP
Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP Fot. Materiały TVP +4 zdjęcia +5 zdjęć
,,Zniewolona". Materiały TVP
Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura