0 obserwujących
3 notki
2578 odsłon
  346   0

Kryzys w Syrii... i kozły ofiarne

 

Kryzys w Syrii...ikozły ofiarne

Artur W. Wroblewski

 

 

 

Chrześcijanie w Syrii – kozły ofiarne „rewolucji“

 

Dlaczego kraje chrześcijańskie zostawiły nas na pastwę tego szaleństwa? Dramatycznie pytała mnie w rozmowie na skypie moja 24 letnia przyjaciółka – Asyryjka,  składająca właśnie swoje ostatnie egzaminy na Uniwersytecie Damasceńskim i stroniąca od polityki. Chciałabym przynajmniej otrzymać swój  dyplom ukończenia studiów - zanim nas wszystkich tu pozabijają.

Jej powód niepokoju szybko poznałem. Poprosiła o szybsze zakończenie zazwyczaj długiej konwersacji z uwagi na poranną wizytę w pobliskim kościele. Ponieważ, jak to się mówi, kiedy trwoga - to do Boga, nie zdziwił mnie nagły przypływ pobożności. Okazało się jednak, że wizyta w kościele wiąże się z nabożeństwem za duszę 40 letniego Louisa Obeida, Chrześcijanina z okolicy zwanej Dareia, zamordowanego 6 czerwca i pociętego nożem (według innych relacji - piłą elektryczną). Powodem krwawej egzekucji był jego etat stróża w budynku wznoszonym przez lokalną społeczność chrześcijańską na potrzeby szkoły podstawowej (nekrolog Obeidy załączony poniżej).

Asyryjczycy stanowią jedną ze starożytnych mniejszości religijno-etnicznych zamieszkujących głównie okolice Damaszku oraz północną – wschodnią część Syrii już od kilku tysiącleci. Ich alfabet i język mówiony przypomina język hebrajski. Te wyznania młodej Asyryjki, nie stanowią bynajmniej żadnej deklaracji politycznej, ani nie oznaczają tym bardziej dezaprobaty lub poparcia dla rewolucji syryjskiej. Odzwierciedlają one raczej stan emocji wielu chrześcijan, od kilku miesięcy otrzymujących pogróżki, że ich czas w Syrii powoli się kończy. Kto wysyła te listy? Fundamentaliści islamscy? Powstańcy? Nie. Wysyłają je sunnicy sąsiedzi, czy po prostu zwykli ludzie. Są to sąsiedzi, którzy z różnych powodów, chcą się pozbyć swoich innych sąsiadów. Jedynym kryterium kwalifikacji do odstrzału jest odmienność.

Kto czytał książkę Grossa „Sąsiedzi“, bądź zapoznał sie z obszerną pracą IPN na temat tragedii w Jedwabnem, zapewne pamięta, że pobudki kierujące oprawcami bywają bardzo różne, a czasami wręcz przyziemne. Oddają one - żaby przypomnieć słowa Hanny Arendt - banalność zła, banalność nienawiści oraz banalność powodów zabijania. Kiedy rozum śpi i pojawiają się sprzyjające okoliczności – krew się leje strumieniami. W przypadku Syrii, mniejszości religijne i etniczne stają się wygodnym kozłem ofiarnym dla radykalnych podżegaczy reprezentujących większość sunnicką. Ponieważ alawicki reżim Assadów popierał różnorakie mniejszości, ich przedstawieciele stali się teraz wygodnym celem ataków, tym cenniejszym, że bardzo często reprezentują zamożniejszą grupę społeczeństwa. Prawie każda rodzina chrześcijańska ma kogoś za granicą - w Europie, bądź w Ameryce. Z uwagi zaś na światopogląd i swoją tradycję mają oni również inną etykę pracy i zarabiania pieniędzy w tradycyjnym społeczeństwie muzułmańskim.

Żeby posłużyć się w tym miejscu metaforą, ich specyfika w społeczeństwie syryjskim przypomina odrębność Protestantów wśród Chrześcijan opisaną  przez Maxa Webera w  pracy „Etyka protestancka a duch kapitalizmu“.

Okolicznościami sprzyjającymi pogromom w Syrii jest powolny rozkład struktur państwa, czyli krocząca anarchia. Podobny efekt skutków bezchołowia można było zaobserwować w sąsiednim Iraku, z którego przepędzono wielu Chrześcijan. Do pewnego stopnia był to niezamierzony efekt wprowadzania przez Amerykanów „demokratycznego porządku“ po Saddamie Husejnie, wprowadzanego bez wcześniejszego wypracowania nowoczesnej wizji dla Iraku po kryzysie.

 

Niefrasobliwość Zachodu – brak zrównoważonego podejścia do konfliktu

 

Nieszczęściem mniejszości religijnych w Syrii jest fakt, iż ludzie ci padają ofiarą stereotypów. Nie wszyscy bowiem chrześcijanie sa zwolennikami rządu, tak jak nie wszyscy Sunnici są przeciwnikami alawickiego reżimu Assada. Zamordowany 19 lipca br. Chrześcijańki minister obrony był jednym z nielicznych chrześcijan w strukturach władzy, w których znakomicie funkcjonuje wielu Sunnitów. Jednak zdrowy rozsądek i trzeźwy osąd nie jest cechą agresywnych szaleńców, którzy pod pretekstem walki o wolność i demokrację, palą opony na przedmieściach Damaszku i zastraszają bogu ducha winnych ludzi – innych niż protestujący. Na pewno to nie ideły wolnościowe rewolucji kierowały reką autora dużego napisu – śmierć Chrześcijanom, który można przeczytać około 4 kilometry od Damaszku na Jordan Highway w okolicy zwanej Naher Aesha .

Pojawiają się zatem zasadne obawy o kierunek rewolucji syryjskiej, jeśli tendencje ksenofobiczne i żądze odwetu nie zostaną pohamowane. Rewolucji, która otrzymuje wsparcie państw Zachodu nie tylko symbolicznie, ale również w sprzęcie wojskowym i pieniądzach. Niektórzy znawcy regionu, tacy, jak na przykład dyrektor Instytutu Bliskiego Wschodu z Waszyngtonu, apeluje nawet o dodatkowe dostawy ciężkiego sprzętu dla powstańców. Rewolucjoniści otrzymują również poparcie ze strony Kataru oraz Arabii Saudyjskiej, których sympatia dla powstańców nie jest zapewne inspirowana poparciem dla demokratycznych wartości, lecz przede wszystkim strategiczną korzyścią pozbycia się Syrii Assadów, czyli sojusznika Iranu w regionie oraz wsparciem dla muzułmańskich Sunnitów.

Zastanawia niefrasobliwość państw Zachodu w bezkompromisowym podejściu do rewolucji bez wyraźnego określenia jej warunków granicznych, których pogwałcenie przez przeciwników Assada powinno być sankcjonowane i potępione.

Jednym z takich warunków sine qua non powinna być gwarancja bezpieczeństwa dla wszystkich mniejszości istniejących w ramach Syrii oraz osób postronnych i biernych wobec toczącego się konfliktu. Według moich subiektywnych szacunków, przynajmniej 60% Syryjczyków nie popiera rewolucji - jednocześnie jednak nie jest zwolennikami utrzymania reżimu Assada przy władzy. Jest to tzw. „milcząca większość“, której największą obawą jest załamanie się porządku społecznego oraz ekonomicznego chaosu, którego praktycznym wyrazem są już pojawiające sie braki chleba, gazu i energii elktrycznej. Są to zwolennicy ewolucyjnej drogi przemian, a nie rewolucji opartej na walce zbrojnej i bezkarnej przemocy. Jednym słowem warunkiem wsparcia zmian w Syrii przez cywilizowane demokratyczne kraje powinno być zrównoważone podejście do oceny konfliktu z zabezpieczeniem losu zwykłych obywateli, mających prawo do poczucia bezpieczeństwa i prztrwania ciężkich czasów. Polska rewolucja solidarnościowa oraz komrpomis okrągłego stołu jest najlepszym przykładem politycznego rozwiązania w duchu humanizmu i szacunku dla bliźniego z poszanowaniem jego odrębności.

W przypadku Chrześcijan Syryjskich, paradoks ich obecnego nieszczęśliwego położenia polega na tym, że to, co za totalitarnych rządów reżimu Assadów było normą, czyli tolerancja dla inności oraz prawo Chrześcijan do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie Syryjskim, teraz staje pod dużym znakiem zapytania.    

 

*

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale