Warto słuchać rad prawdziwych Mistrzów. Dzięki temu możemy rozsądzić, co jest warte uwagi, a czemu nie nalezy poświęcać zbyt wiele czasu. Bo życie jest tylko jedno. I stawka cholernie wysoka - zbawienie! Dlatego sięgnąłem po słowa Mistrza, którego staram się słuchać z wielką uwagą.
Dzisiaj poleca książkę Marii Dzielskiej: "Hypatia z Aleksandrii", Universitas, Kraków 2006.
Kim była kobieta o tak egzotycznym dla dzisiejszego ucha imieniu?
"Hypatia z Aleksandrii (gr. Ὑπατία, ur. ok. 370 r., zm. w marcu 415 r. w Aleksandrii) – filozof neoplatońska, matematyk w starożytnej Aleksandrii. Przypisuje się jej wynalezienie astrolabium i areometru.
Była córką matematyka, astronoma i filozofa Teona z Aleksandrii i wykształcenie matematyczne odebrała najpewniej pod jego kierunkiem. Jako kobieta nie mogła prowadzić własnej szkoły, miała jednak prywatnych uczniów. Jednym z nich był Synezjusz z Cyreny, biskup Ptolemaidy – zachowało się wiele listów Synezjusza do Hypatii, z których przebija podziw dla jej talentu pedagogicznego i zdolności. Również inni komentatorzy podkreślają charyzmę Hypatii jako nauczycielki.
Dla ówczesnych chrześcijan Hypatia była symbolem nauki i wykształcenia, co utożsamiane było z pogaństwem. Postać kobiety wielkiej urody, wiedzy i inteligencji kłóciła się z odwróceniem się od świata i oczekiwaniem na rychłe przyjście Sądu Ostatecznego. Była powodem napięć pomiędzy poganami a chrześcijanami, kilkakrotnie przeradzających się w zamieszki. Gdy w roku 412 patriarchą Aleksandrii został późniejszy św. Cyryl między nim a rzymskim prefektem miasta Orestesem doszło do rywalizacji i tarć na tle politycznym. Hypatia była zwolenniczką i przyjaciółką Orestesa co w połączeniu z jej pogaństwem nie przysparzało jej przyjaciół w stronnictwie Cyryla.
W marcu 415 roku podburzona przez Cyryla hałastra zawlokła Hypatię do kościoła, gdzie została pocięta muszlami ostryg przez fanatycznych mnichów, zwolenników Cyryla. (...) Mimo iż nie ma dowodów, że Hypatia prowadziła własne badania w dziedzinie matematyki, jej wkład w rozwój tej dziedziny pozwala uznać ją za pierwszą kobietę-matematyka w historii." (za: wikipedia)
"Ciekawe, że rozmaite redakcje legendy Hypatii służą różnym, często sprzecznym celom filozoficznym i religijnym. Swoją Hypatię mają więc skłonni do zadumy nad fatalizmem dziejów parnasiści (Leconte do Lisle), inną - chrześcijańscy neoplatonicy, jeszcze inną - patetyczni obrońcy hellenizmu przed chrześcijańską barbarią (Maurice Barres), kolejną - wrodzy katolicyzmowi anglikańscy reformatorzy (Charles Kingsley), wreszcie pozytywiści (Draper), którzy tworzą obraz zwalczającej przesądy religijne Hypatii scjentystki. Swoją Hypatię mają również chrześcijanie (Diodata Roero di Saluzzo, Mario Luizi), którzy się nie zawahają, by ją nawrócić i ochrzcić. Odmładzana, ukazana na tle intrygującego tła starożytnej Aleksandrii nierzadko staje się również strawą sentymentalnej literatury i drugorzędnej poezji (nasza biedna Konopnicka). Od początku XX wieku (Carlo Pascal) śmierć Hypatii nabiera rysów antyfeministycznych, a Hypatia z neoplatońskiej ascetki przedzierzga się w wyzwoloną z gorsetu seksualnych tabu intelektualistkę (Molinaro)" - pisze w Plusie-Minusie filozof Dariusz Karłowicz.
Karłowicz dodaje, że starożytna filozofka uchodzić może za jedną z najstarszych celebrities: osób sławnych z tego, że są sławne. Jej piekna legenda została zagadana przez ideologów, którzy chcieli uczynić z niej sztandar swoich obsesyjnych celów politycznych i obyczajowych. W najnowszym wcieleniu służy rzeszom feministek za symbol wyzwolonej, antychrześcijanskiej myślicielki.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że lubujące się w ciągłym przekraczaniu tabu środowiska postępowej lewicy, czynią z tego zabiegu "porywania Hypatii" sposób na działanie w życiu publicznym. Porwana została już Europa. W jasyr wzięto św.Pawła, który służy za sakralnego Lenina. Na Chrystusa także się już poluje. Na szczęście dla prawdy ocalenia Benedykt XVI pisze tryptyk o Chrystusie, a prof. Dzielska dzieło o Hypatii.
Pisze Karłowicz: "Sposób, w jaki Dzielska odprawia ideologie i tanie stereotypy, przypomina, dlaczego ludzie mądrzy za tyrana uważają raczej półprawdę niż zmyślenie. Z pewnością książkę tę można uznać nie tylko za lekcję świetnego stylu myślenia, ale za prawdziwą szkołę bezstronności. Z małych fragmentów prawdy łatwo strzelać, z większych okazuje się to zbyt trudne. Czy można zaprzeczyć, że motłoch, któremu przewodzi niejaki Piotr (lektor!), uważa się za chrześcijański? Nie można! Czy motłoch ten bestialsko morduje kobietę, pogankę i neoplatonkę? Niewątpliwie! Czy niewiele wcześniej ten sam tłum dokonuje krwawego pogromu aleksandryjskich Żydów? Z pewnością! Można tu opowieść skończyć. Skończyć i wyciągnąć wnioski. Można jednak również za Dzielską dodać, że w tym samym mniej więcej czasie ten sam motłoch - okrutny, nierozumny i nieprzewidywalny, który Platonowi nie bez powodu kojarzył się z dziką bestią, morduje również dwóch biskupów: arianina i katolika. Czy ten fakt, który nie uchodzi z oczu Dzielskiej, burzy konstrukcję pospiesznie wyciągniętych wniosków? Bez wątpienia! Dlatego, kto w historii Hypatii z Aleksandrii szuka ideologicznego cepa, niech nie czyta książki Marii Dzielskiej. Pozostałym gorąco polecam."
Prawda, którą się strzela jest karykaturą rozmowy. Ustawianie oponentów ideowych w narożniku i naparzanie cepem po głowie staje się obecnie dominującym sposobem na prowadzenie tzw. dialogu wszystkich ze wszystkimi. Do tego dochodzi porywanie symboli, historycznych postaci, świętych, założycieli religii i umieszczanie ich w zupełnie obcym dla nich kontekście.
No bo przecież dzisiaj nie byt, lecz kontekst okresla świadomość.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)