W tym samym mniej więcej czasie fasadowy Sejm przegłosował zmiany w ustawie zasadniczej, w wyniku których Polska Rzeczpospolita Ludowa zawiązywała konstytucyjny sojusz ze Związkiem Sowieckim. Pewnie pamiętacie ze szkolnych podręczników do historii niezwykle poruszający obraz z tego głosowania. Uśmiechnięte mordy fikcyjnych posłów fikcyjnego Sejmu i jedyny człowiek, który nie wzniósł ręki w glosowaniu za uznaniem przyjaźni z Rosją Sowiecką racją stanu.
Stanisław Stomma, poseł, który jako jedyny nie zagłosował na tak w tym haniebnym głosowaniu - gdyby żył i zdrowie mu na to pozwoliło- pewnie pojawiłby się na spotkaniu, jakie zorganizował Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak" w Krakowie. Gościem specjalnym spotkania był były prezydent Czech, Vaclav Havel. Ten sam, który pił z Michnikiem na granicy polsko-czechosłowackiej trzydzieści lat temu związując „antypolityczną" przyjaźń na długie lata. Co usłyszałby Stanisław Stomma od nobliwego byłego prezydenta Czech? Mniej więcej tyle, że żyje w kraju, w którym w wyniku dojścia do władzy braci Kaczyńskich od dwóch lat demokracja jest zagrożona. Dlatego, jak radzi wielki autorytet, należy przysłać do Polski międzynarodowych obserwatorów UE i OBWE. Tych samych, którzy pilnują, aby wybory na Białorusi, Kazachstanie, Sierra Leone czy Kubie przebiegały zgodnie z demokratycznymi zasadami.
W dzisiejszej prasie zastanawiano się, czy Havel nie przesadził i czy jest dobrze poinformowany i przez kogo jest informowany o sytuacji w Polsce? Odpowiedź jest bardzo prosta. Obok Havla siedział ten sam człowiek, z którym trzydzieści lat temu wznosił toast za „wolność naszą i waszą". Dzisiaj jego polski przyjaciel, też wielki autorytet bez cienia żenady siedzi sobie i słucha, jak drugi wielki autorytet wyraża publicznie zaniepokojenie stanem polskiej demokracji. I w imię tych samych zasad, które czyniły go niezłomnym w czasach pogardy z kapłana dysydentów zamienia się w błazna pseudoautorytetów. Wstyd Panie Havel. Wstyd Panie Michnik.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)