Jarosław Gowin został ogłoszony numerem jeden krakowskiej listy wyborczej PO do sejmu. Decyzję Zarządu Krajowego partii musi jeszcze oficjalnie zatwierdzić Zarząd Regionalny małopolskich struktur PO. Ale to, zdaje się, tylko formalność. Senator Gowin zmierzy się z bardzo silnym konkurentem, jakim jest jeden z popularniejszych ministrów rządu PiS, Zbigniew Ziobro.
Radykalizm, wypracowany przez lata praktyki przeciwko „sile spokoju" typowego polskiego inteligenta. Pewność siebie, rodząca się z niesłabnącej popularności społecznej naprzeciw bezcennej w polityce umiejętności dialogu, wypracowanej w długoletniej pracy redakcyjnej w „Znaku". Wreszcie potwierdzona skuteczność działań prokuratorskich versus doświadczenie w kierowaniu szkołą prywatną. Czy popisy oratorskie, z jednej, i niezaprzeczalny talent publicystyczny, z drugiej. Do walki stają niebanalne osobowości o dużym dorobku i nie mniejszych ambicjach. A te zapowiadają ciekawą walkę wyborczą.
Zbigniew Ziobro na razie wyszedł cało z niewyjaśnionych do końca okoliczności akcji CBA przeciwko Lepperowi, czy sprawy zatrzymania Barbary Blidy. Jak wynika jednak z najnowszego sondażu zaufania do polityków, popularność młodego polityka na pstrym koniu jeździ. Dzisiaj wyprzedzają go Zbigniew Religia (62%), Aleksander Kwaśniewski (57%) i Lech Wałęsa (50%). Trudno teraz mówić o najpopularniejszym polityku PiS. Z drugiej strony, ten sondaż też pokazuje rzecz ciekawą. Sondażową popularnością zawsze cieszą się politycy, którzy w realnej walce wyborczej nie są poważnymi graczami. Stawiam złoto przeciwko orzechom, że ci „popularni" politycy zostaną, w przeliczeniu na głosy wyborców, starci na proch przez tracącego popularność Zbigniewa Ziobrę.
Dotychczas sądzono, że do walki z młodym ministrem sprawiedliwości w Krakowie stanie, jak przed dwoma laty, Jan Rokita. Sytuacja zmieniła się diametralnie po tym, jak poseł Rokita ogłosił odejście z polityki, tuż po wejściu do niej jego małżonki. Wiadomość o odejściu Rokity przebiła długo zapowiadaną przez PO bombę, która okazała się faktycznie „przemokłym kapiszonem".
Skutki tego odejścia PO odczuje w przyszłości. Na razie jakoś uporano się z lista krakowską. Co jest niezaprzeczalna zasługą Jarosława Gowina, który tym samym wszedł ostro w politykę wewnątrzpartyjną. Choć, jak mogę się domyślać, nie bez bolesnego kompromisu wywołanego potrzebą chwili. Objęcie jedynki przez senatora Niesiołowskiego, który był konkurentem Gowina, oznaczałoby krwawą jatkę, nadprodukcję słów i bicie piany, które niekoniecznie krakowianom przypadłyby do gustu. Dlatego senator Gowin to, moim zdaniem, strzał w dziesiątkę.
Jarosław Gowin jest tak krakowski, że już bardziej być nie można. Przeważnie pisząc w ten sposób nie wyrażam się o krakowskości pochlebnie, ale w tym przypadku muszę zrobić wyjątek. Gowin, jako krakowski polityk wykazał dużą zręczność i polityczny instynkt, o który go nie podejrzewałem. Kiedy usłyszałem, że Rokita odchodzi, bo jego ludzi nie umieszczono na listach pomyślałem: „no to senator wraca z pierwszej wyprawy do Syrakuz". Poobijany, nieco sfrustrowany (no bo jak tu nie być, kiedy wegetuje się w opozycji, do tego w senacie), ale bogatszy o kolejne doświadczenia. W ciągu kilku dni od ogłoszenia decyzji Rokity o odejściu, Gowin z pierwszej ofiary nagonki młodych aparatczyków PO stał się gwarantem mądrego kompromisu i liderem krakowskiej PO.
Dzisiaj ogłoszono oficjalną decyzję o tym, że Gowin jest numerem jeden krakowskiej PO. Warunkiem, który musiał spełnić, było wypracowanie trwałego, politycznego kompromisu. Co jak co , ale kompromis jest żywiołem byłego, długoletniego naczelnego „Znaku" i rektora Wyższej Szkoły Europejskiej - jednej z lepszych szkół prywatnych w Polsce.
Jeśli dobrze rozumiem decyzję senatora Gowina, rozpoczyna się nowy etap w jego politycznym życiu. Dotychczas stał nieco w rozkroku między szkołą a senatem. Decyzja o zajęciu miejsca lidera na krakowskiej liście PO dylemat ten chyba rozwiązuje na rzecz całkowitego zaangażowania politycznego. Czy już jest następca na stanowisko rektora WSE?
Trudno do końca przewidzieć układankę powyborczą. Załóżmy, że wygra PiS. Razem z PSL i rozłamowcami z PO może stworzyć rząd większościowy. Druga przegrana PO stawiałaby pod znakiem zapytania sens przywództwa Donalda Tuska i jego dworu. Niemożność odsunięcia go od przewodniczenia partii lub zastąpienie go kolejnym jego wcieleniem w postaci Bronisława Komorowskiego sprawiłoby pewnie, że grupa konserwatystów przeszłaby na stronę zwycięskiego PiS. I tutaj rola Gowina byłaby nie do przecenienia.
Dlatego skłaniam się do interpretacji odejścia Rokity, jaką zaproponował w „Rzeczpospolitej" Marek Migalski. Śląski politolog twierdzi, że Rokita, jako rasowy polityk, zdecydował się na ten ruch, aby osłabić PO i wykorzystać tę sytuacje w przyszłości w razie wygranej PiS. Koncyliacyjny i umiejący, w przeciwieństwie do Rokity, zbudować wokół siebie zwarte środowisko, Gowin, jest idealnym kandydatem na przeprowadzenie planu „secesji". Jeśli tak się stanie, są szanse na odgrzanie nieco zmodyfikowanego projektu PO-PiS.
PO może zawiązać koalicję w LiD i stworzyć swój rząd, nawet w przypadku wygranej PiS. Ale wtedy Gowin i jego stronnicy na pewno opuściliby PO, osłabiając szanse na koalicje z przypudrowaną postkomuną.
A co jak wygra PO? Rzecz w ty, że nie wygra.
Uważnie śledziłem publicystykę Gowina. Od mocnej i szczerej krytyki własnej formacji ewoluowała w stronę wyliczania błędów rządzącej ekipy, które zdaniem senatora przekreśliły projekt IV RP i rewolucji moralnej. W pewnym momencie Gowin nie wykluczył nawet koalicji z LiD-em, co wprawiło mnie w osłupienie. Dzisiaj odczytuje to jako element szerszej układanki. Popieranie jedności partii oraz gotowość koalicyjna z LiD-em była przemyślanym ruchem senatora Gowina, który dzisiaj skutkuje jego mocną pozycją w strukturach partyjnych.
Jeśli odczytuję trafnie, to droga Gowina jako polityka od frustracji powyborczej ostatniego rycerza POPiS-u, przez pragmatycznego ideologa konserwatywnej prawicy do faktycznego przywódcy lokalnych struktur partyjnych, jest początkiem jego wielkiej kariery politycznej.
Jako mentalny secesjonista PO i sierota po POPiSie życzę senatorowi powodzenia w jego politycznym planie.



Komentarze
Pokaż komentarze (22)