Zbyt krótki urlop w Wiśniowym Sadzie, gdzieś w Karkononasz, gdzie i Tomasz Węcławski zawędrował (co za spotkanie!). Potem szybka decyzja, którą odkładałem w nieskończoność: przeprowadzka z miasta magicznego do miasta magii pozbawionego. No i typowe dla mnie kłopoty zdrowotne. Nawet nie wiem, gdzie się podział ostatni miesiąc. Łatwo w takim zabieganiu zapomnieć o rzeczach i ludziach najwazniejszych. Tych, którym złożyło się obietnicę: "Nie zapomnę".
Dwa dni temu dostałem telefon. Od Grzegorza. Poznaliśmy się, kiedy razem z fotoreporterem robiłem materiał do "GN". Grzegorz mieszka w Brzesku. Ma cudowną i dzielną żonę, Kasię. Oboje są rodzicami przeuroczych pięcioraczków. Jutro wszystkie zostaną ochrzczone w ich parafialnym kościele św. Jakuba w Brzesku. - Kiedy mówilismy z Kasią, że marzymy o tym, aby Kamilka, Emilka, Karolek, Wiktoria i Maja zostały razem ochrzczone, wiekszośc pukała się w głowę - mówił mi przez telefon wyraźnie wzruszony Grzegorz. Emilka i Karolek były juz chrzczone z wody, bo lekarze nie dawali im wielkich szans. Teraz ksiądz odnowi im chrzest. Opieka Boga przybierze sakramentalny wymiar.
Cieszę się z Wami i Emilką, Kamilką, Wiktoria, Karolkiem i Mają.
Salonowiczom przypominam o pięcioraczkach z Brzeska i mojej inicjatywie dobrowolnego opodatkowania sie na ich rzecz. Moje wrażenia z pobytu w ich domu w artykule, do którego podaję link poniżej. Kontakt znacie.
Artykuł o pięcioraczkach z Brzeska w "GN".
***
Teraz pewnie będę nie mniej zabiegany, niż w ostatnim miesiącu. Warszawa na przyszywanym krakusie, jakim jeste, robi wrażenie chaosu. Na razie dobrze czuję się na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu. Przede mną tysiące nowych obowiązków, z których ruszenie z pismem jest teraz priorytem.
Ale najważniejsze to pamiętać o ludziach, którym złożyło się obietnicę.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)