Święta Bożego Narodzenia to moment, w którym media próbują na wszelkie sposoby pomóc nam właściwie przeżyć ten świąteczny czas. I w nieudolny sposób oddać jego atmosferę. Sprowadza się to często do nakłonienia przeciętnego odbiorcy do zaprogramowania sobie każdego dnia według kolejnych powtórek filmowych hitów, które co roku łapią nas w szklaną pułapkę.
„Dziennik" prezentuje łańcuszek życzeń od premiera Turskiego...przepraszam... Tuska do ostatniego polskiego autorytetu, prof. Władysława Bartoszewskiego. W „Dzień dobry TVN" razem z milionem widzów mogłem towarzyszyć naszemu premierowi w zwiedzaniu jego przytulnego mieszkania. I po raz kolejny dzięki uprzejmości imperium ojca (i syna) Waltera ujrzałem orędownika miłości, który jest taki jak ja. I ty. Poczułem, że jest z ludu wzięty i dla ludu postawiony.
W „Gazecie" na święta na rozkładówce święta rozwiedzionych, a w „Wysokich Obcasach" sesja zdjęciowa z Krystianem Legierskim z Le Madame w trendy strojach na sezon zimowy. I życzenia dla czytelników: „Przebaczenia, pokoju i radości wigilijnej (...)".
Przebaczamy.
Politycy dołączają swoje trzy świąteczne grosze.
Jest i krytyka społeczeństwa konsumpcyjnego w wykonaniu damy lewicy:
„Nie poddawajcie się terrorowi świąt! Spędźcie je zgodnie z własnymi chęciami i wyobrażeniami. Nieważne, co powiedzą krewni i sąsiedzi". Śladami wielkich mistrzów podejrzeń pani poseł demaskuje fałsz i obłudę świąt, które dawno zamieniły się w rytuał prowadzący do przejedzenia w najlepszym wypadku.
Jest i refleksja, której nie powstydziłby się niejeden socjolog religii czy nawet duszpasterz, gromiący swoje owieczki:
"W polskiej tradycji swojskie „wielkie żarcie" wyparło religijne skupienie i medytacje. Święta są raczej przymusem niż potrzebą duszy i serca. Nie potrafimy uciec przed komercyjną sztampą. W szale zakupów wydajemy więcej niż mamy i możemy. Przygotowania pozbawiają nas snu i sił. Umęczeni i spłukani czekamy na pierwszą gwiazdkę. Wreszcie można spokojnie usiąść" - kończy pani poseł.
No i głos ludu pracującego:
"Dobrze, jeśli pod choinką znajdziemy oczekiwany prezent. Gorzej, jeśli przechodni: kolejny fatalny krawat, skarpetki i rękawiczki nie pasujące kolorem do niczego. 26 wieczorem szczęśliwy koniec. Do Sylwestra i Nowego Roku odpoczniemy w pracy."
Dzięki uprzejmości Onetu mogłem dotrzeć do tych wspaniałych refleksji, które uprzyjemniły mi końcówkę dyżuru na salonie.
***
Wyrwałem się z objęć wielkiego miasta, żeby odwiedzić bliskich i spędzić z nimi święta. Plan mam dosyć napięty, bo trzeba wszystkich odwiedzić. Poświęcić każdemu trochę czasu. Niewątpliwie to męczące. Jedzenia zawsze za dużo, wizyt również. Ale lubię to zmęczenie. I ten świąteczny rozgardiasz, uroczysty nastrój i modlitewne skupienie.
Lubię słuchać głosu swojego ojca, który czyta Pismo św. przed kolacją. Zaśmiewam się do łez, kiedy próbuje nieudolnie śpiewać „Lulajże Jezuniu". Nie zawsze było między nami dobrze. Nie wszystkie święta były udane. Ale dla mnie te nieliczne chwile spędzone w domu, w rodzinnym mieście, wśród ludzi mi bliskich, cichych ulic małego miasteczka, które już dawno zamieniło się w wielkie blokowisko, w parafialnym kościele, który wygląda jak hala sportowa to dar.
Dar. Ponieważ to tutaj zacząłem marzyć i przekraczać kolejne granice. Wśród tego ponurego krajobrazu, gdzieś między blokami, przed kościołem, gdzie z chłopakami, którzy teraz trzęsą miastem, wystawałem czekając na koniec nudnej mszy, zrodziły się pierwsze myśli o wielkim świecie. Dzisiaj wielki świat mnie połyka. Bronię się jak mogę. A takie przyjazdy do domu pomagają mi przypomnieć sobie skąd jestem i jak daleko odszedłem od swoich marzeń. Albo jak wiele jestem w stanie poświęcić dobrego, żeby je spełnić. Jednym słowem odpowiedzieć sobie na biblijne pytanie: „Gdzie jesteś?"
Dlatego, choć otoczony prasą świąteczną i przyspawany do salonu, staram się - jak to tylko możliwe - schodzić do realu. Bo tylko w nim, wśród najbliższych można dobrze spędzić święta i przejrzeć się w jak w lustrze. Ofiarowując im swój czas i uwagę. I wdzięczność za mamine pierogi i sernik.
Pani Senyszyn niech odpoczywa w pracy. Ja odpoczywam dzisiaj.
Wszystkim odwiedzającym tego bloga życzę Bożych Świąt w gronie najbliższych.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)