Artur Bazak Artur Bazak
51
BLOG

Kraków jak Wenecja

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 24

A krakówek zdycha. Ale po kolei.

Czytam doniesienia z Galicjii i co widzę? Że włodarze miasta, na czele z głównym architektem grodu Kraka wreszcie wpadli na pomysł ożywienia bulwarów wiślanych. Wiadomość to cudowna i żałosna zarazem. Cudowna, bo spełnia się mój dawno śniony sen. Za każdym razem, kiedy spacerowałem sobie nad Wisłą (a mieszkałem dosłownie parę kroków od nabrzeża, nota bene w miejscu, gdzie teraz ma stanąć meczet) złorzeczyłem na władze miasta, że nic nie robią z tym potencjałem. "Gdzie te kafejki, plaże, łódki z restauracjami?" - zamęczałem każdego, kto ze mną spacerował. Nie mogłem pojąć, jak można marnować taki teren. Żałosna, bo odkrycie to wielkie każdemu przez myśł przeleciało pewnie nieraz. Władzy nie ma przez co przelecieć czasem.

No, ale skoro wpadł na to pierwszy lepszy student z prowincji, to i władzy do głowy wpaść wreszcie musiało. I wpadło. Zobaczymy, czy tego nie spieprzą. Bo wiele juz było pieknych planów  i równie wiele spektakularnych porażek (por. nowe miasto, sale konferencyjne, sala koncertowa z prawdziwgo zdarzenia bez podskakujących foteli w rytm przejeżdżających tramwajów, budynek pożal się Boże opery).

Krakówek drży i włosy z głowy wyrywa. Świetlicki pije na umór. A na Brackiej pada deszcz. Jaka tego przyczyna? Ano z Tygodnika Powszechnego wypisała się niemal cała panująca tam starszyzna. Koniec gerontokracji na Wiślnej! - cieszą się młodzi adepci dziennikarstwa ujotu i innych krakowskich uczelni. Zwolni się miejsce dla mistrzów pióra. Wymiana pokoleniowa w TP widoczna jest od dawna, ale z tą otwartościa na nowych autorów to nie przesadzajmy. Na razie "wybryki" takie jak była dziennikarka "Gazety Polskiej" (o Matko!) Elżbieta Isakiewicz rekompensowane są powrotem starych wypróbowanych piór, jak Skarga, major Bauman et consortes.

Tak sobie leżę chory w łóżeczku i wzruszam się na każdą wieść z ukochanego Krakowa. Tam nie ma problemów z przetargiem na linie metra, bo go nigdy nie będzie. Tam sie wszędzie chodzi. Gronkowiec ryjący nie ma szans w Krakowie, bo ludziska z kwiaciarkami na czele zrobiliby burdę pod Urzędem Miasta. A największym wydarzeniem towarzyskim jest upadek gerontokracji na Wiślnej 12. Ehh, i jak tu nie kochać tego miasta:)

 

P.S. Nawet nie zauważyłem, że 7 stycznia minął rok, odkąd piszę na salonie. Pisałem, żeby nie zwariować, kiedy nie miałem stałej pracy. Dzisiaj piszę, żeby nie oszaleć od jej nadmiaru.

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka