Artur Bazak Artur Bazak
47
BLOG

Propaganda sukcesu "Dziennika"

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 9

Wstałem dzisiaj rano nieco później niż zwykle. Korzystam z uroków zwolnienia lekarskiego i pozwalam sobie na nieco przedłużony sen. W końcu i tak przesypiamy jedną trzecią życia, więc co za różnica. Pogoda nie nastraja mnie optymistycznie od dłuższego czasu. Ale na szczęście jest coś, co zawsze podnosi mnie na duchu, nastraja pozytywnie do świata i współrodaków, wybudza z drzemki. To codzienna dawka nieocenionej, choć - jak wynika  niekorzystnych statystyk sprzedaży i czytelnictwa - zdecydowanie niedocenianej dawki emocji, jaką dostarczają mi redaktorzy i dziennikarze Axelowego „Dziennika".

Dzisiaj dzielni redaktorzy „Dziennika" wywołali we mnie emocje (wymieniam w porządku chronologicznym): dumy obywatelskiej (nie mylić z dumą narodową), radości, spokoju, bezpieczeństwa, wiary i nadziei. Jak rozumiem, jutro walentynki, więc czekam na bodźce wywołujące uczucie miłości. W czym rzecz? Co powoduje we mnie taką burzę emocji wyższych?

Mówiąc najkrócej: skok do dobrobytu, który od kilku dni gości na łamach tej poczytnej gazety. W tekście otwierającym wydanie dwie dziennikarki piszą: „Polacy uwierzyli w siebie. (...) Wczoraj w „Dzienniku pisaliśmy, że jesteśmy coraz szczęśliwsi. Dziś ekonomiści i socjolodzy mówią nam, że to świetnie świadczy o nie tylko o naszym życiu prywatnym, ale także o przyszłości naszej gospodarki". Podstawą do takich wniosków jest przeprowadzone przez CBOS badanie na grupie 40 tyś. Polaków. Autorki piszą, że wyniki badań „pokazują, że Polacy mają obecnie mnóstwo genów szczęścia" [podkreślenie moje - A.B.].

Jesteśmy szczęśliwi, wierzymy w siebie i w swoje możliwości, a do tego mamy coraz więcej „genów szczęścia". Jednym słowem, „została uwolniona energia Polaków".

Na horyzoncie majaczą dwa kraje, które podbiły Europę swoim PKB i poziomem dochodu na jednego mieszkańca. Irlandia i Hiszpania, bo o nich mowa,  to dwa kraje, które - zdaniem redaktorów „Dziennika" - powinniśmy naśladować, z których powinniśmy czerpać jak najwięcej.

Na przykład, idąc śladem irlandzkiego czy hiszpańskiego cudu edukacyjnego, jesteśmy już podobno najbardziej dynamicznie kształcącym się społeczeństwem w całej Europie. Jak piszą dziennikarki „Dziennika", „w ub.r. wyższym wykształceniem mogło poszczycić się już prawie 19% Polaków. To o 4% więcej niż pięć lat temu Do Hiszpanii brakuje nam zaledwie 6%."

Hiszpania płaci obecnie wysoką cenę „pomysłów modernizacyjnych" swojego socjalistycznego premiera. Ale to ewidentnie propagandystów sukcesu z „Dziennika" nie zajmuje. Nie wspominając o głupawym zachwycie ilościowym skokiem edukacyjnym Polaków, który ma tyle wspólnego z jakością wykształcenia wyższego, ile „Gazeta Wyborcza" z prawdą. Jeszcze jakiś czas temu „Dziennik pisał o raporcie, w którym naukowcy narzekali na katastrofalny stan polskiej nauki. Ale pamięć czytelnika jest krótka. Ważna jest magia cyfr, w którą wierzy nawet zazwyczaj hiperkrytyczny Cezary Michalski.

Tytuł jego komentarza, w którym wyjaśnia tym, którzy ewentualnie nie pojęli cudu, jaki nas dotknął po przeczytaniu artykułu otwierającego na jedynce, jak mają myśleć, brzmi następująco: „Żegnaj smutku. Witaj nadziejo". Skojarzenia z powszechną, powojenną mobilizacją narodu w odbudowie zniszczonego kraju oraz towarzyszącej jej retoryce jak najbardziej uzasadnione. 

Przytoczmy co smaczniejsze kawałki pana Michalskiego: „Polacy po raz pierwszy od dwustu lat są szczęśliwi. Takie są wyniki najszerszego, najbardziej ambitnego badania nastrojów społecznych, które komentujemy w DZIENNIKU od dwóch dni. Właśnie dlatego, że są tak zaskakujące" - pisze w lidzie zaskoczony publicysta. I konkluduje: „Irlandczycy i Hiszpanie podobnie jak Polacy byli katolikami. Nikt nie dawał im szansy w nowoczesnej Europie, której liderami były kraje w dużej części protestanckie, jak Niemcy czy Anglia, albo zsekularyzowane jak Francja. Tymczasem wszystkie banały na temat zacofanych katolickich narodów przywiązanych do własnego smutku i martyrologii - po prostu wzięły w łeb. Czemu z Polską miałoby być inaczej?"

Polska, mimo swojego garba katolicyzmu, tradycji narzekania i malkontenctwa staje w jednym szeregu z tygrysami Europy. Tak przynajmniej uważa „Dziennik" i Cezary Michalski.

Przydałoby się jednak redaktorowi „Dziennika", żeby czasem wychynął swój nos zza biurka na Domaniewskiej i przejechał się dla odmiany pociągiem, bądź autobusem PKS po wschodniej ścianie naszego cudownie szczęśliwego, zmodernizowanego kraju. Może wtedy trudniej byłoby mu odgrywać rolę Michnika „Dziennika", który wmawia Polakom powszechny dobrobyt i szczęście, nie zważając na skrzeczącą rzeczywistość. Polska to nie Warszawa. O czym niektórzy zdają się zapominać.

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka