Artur Bazak Artur Bazak
153
BLOG

Wojciech skandalista

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 19

„Po mojemu" - tak będzie nazywał się nowy program Wojciecha Cejrowskiego w TVN Style. Podróżnik, publicysta, pisarz, cieśla z zawodu. Dla „Dziennika", który tę informację podaje, przede wszystkim skandalista.

Cejrowski to dla jednych postać kontrowersyjna, dla innych nie do przyjęcia. Dla wielu rzecznik ich poglądów. Wbrew gębie, jaką mu się próbuje nadać, śmiem twierdzić, że żaden z niego skandalista i prowokator. To po prostu niebanalna osobowość, człowiek, który wyraża poglądy najprawdopodobniej większości mieszkańców kraju nad Wisłą, w środku Europy. A że robi to w sposób medialny i spektakularny, wynika z dwóch powiązanych ze sobą rzeczy.

Po pierwsze to człowiek z pasją. Od ponad 20 lat jeździ po świecie, czego efektem są fenomenalne książki i popularne programy telewizyjne. Po drugie, odważnie i bezkomproimosowo głosi swoje poglądy, które można chyba streścić, jako katolickie i prawicowe.

Jako prawicowy katolik w paradnej koszuli i bez butów stanowi świetny materiał dla mediów, dla których katolicyzm bez takiego opakowania jest zmurszałym i anachronicznym poglądem kilku moherowych babć. Władze ITI pewnie sądzą, że robią świetny interes, pokazując małpę, która podniesie im oglądalność kanału i przyciągnie nowych widzów, któzy niekoniecznie chcą nauczyć się jeść bezę. I pewnie mają rację. Przy okazji obnażają mechanizm, przy pomocy którego zwykłe zdroworozsądkowe poglądy mogą zaistnieć w masowych mediach. Tylko na zasadzie skandalu, prowokacji i radykalizmu. To skuteczna droga przekazu dla najbardziej chyba obecnie "symbolicznie prześladowanej" mniejszości wyznaniowej w mediach takich, jak TVN.

Nadawany w dwójce „Boso przez świat" jest - jak donosi biuletyn korporacyjny stacji - najchętniej oglądanym programem w ostatnim czasie. Za ten popularny program podróżniczy Cejrowski dostał złoty medal na New York Festivals 2008. W tej sytuacji „Dziennikowi" nie pozostało nic innego, jak przeprowadzić ze „skandalistą" wywiad. Proszę poczytać, jak dziennikarka "Dziennika" pręży się i męczy, żeby pokazać mającą zadziwić czytelnika ewolucję Cejrowskiego z WC-oszołoma w medialną celebrity:

 

BARBARA KASPRZYCKA: Gratuluję złotego medalu na New York Festivals 2008, jaki dostał pana program podróżniczy "Boso przez świat". I szczerze mówiąc jestem zaskoczona: nie spodziewałam się, że pan - niegdyś najsłynniejszy pogromca salonu - będzie laureatem takich nagród.
WOJCIECH CEJROWSKI*: Co pani bredzi - przepraszam, bo nie chcę pani obrażać - że nikt się nie spodziewał. Od 25 lat organizuję wyprawy do Puszczy Amazońskiej w poszukiwaniu ginących plemion i to jest mój podstawowy zawód. Zanim zacząłem robić WC Kwadrans przez 10 lat organizowałem wyprawy, sprzedawałem zdjęcia do Ameryki, robiłem antropologiczną dokumentację ginących plemion.

Ale to WC Kwadrans jest programem, z którego najbardziej Pan słynie.
A książki podróżnicze, których sprzedawałem po 100 tysięcy?

Nie mam na myśli tego, że nikt się nie spodziewał po panu programu podróżniczego, ale to, że po WC Kwadransie powstał program, w którym Pan się nie boi obcości, nie odstręcza Pana obca kultura.
Niby gdzie mnie odstręczała? W WC Kwadransie odstręczała mnie nasza kultura komunistyczna, kultura, w której pederaści chcą zawierać małżeństwa. Mnie odstręcza to, co jest niechrześcijańskie w Europie. Boli mnie to tym bardziej dotkliwie, jeśli takie rzeczy dotyczą mojego kraju. Bo dotyczy mnie to dużo bardziej niż obce kraje, wobec których mogę pozostać obojętny na różne wynaturzenia. Mogę do niech podejść bez uprzedzeń i z zainteresowaniem, ale do różnych polskich zjawisk nie mogę podejść w ten sposób, bo to by oznaczało, że nie interesuje mnie mój własny kraj.

Skoro mówi pan, że może pan podejść bez uprzedzeń do egzotyki, to czy bywa pan np. na paradzie gejowskiej w Berlinie?
Dżentelmen nie wchodzi do burdelu, człowiek kulturalny nie chodzi na parady pederastów, gdzie są promowane wartości antychrześcijańskie w sposób agresywny. Kulturalne osoby nie bywają w takich miejscach, a osoby zainteresowanie tym, żeby świat był coraz lepszy, wszelkimi sposobami próbują coś takiego powstrzymać. I ja zaliczam się do tych osób, które uważają parady pederastów za zło, promowanie zboczeń za zło i zwalczam to zło dostępnymi dla mnie sposobami. WC Kwadrans był też takim sposobem, sprzeciwem obywatelskim wobec zła.

Pamiętam, że pan niektórych gości witał w gumowych rękawiczkach.
Jednego gościa. Rękawiczki były bawełniane, a powitanie to dotyczyło pana Kotańskiego, który się na to zgodził. Rozmawialiśmy przez szybę, czym wyrażałem swój cywilny strach wobec zakażenia się śmiertelną chorobą, jaką jest AIDS. Skoro izolujemy osoby chore na żółtaczkę, miałem prawo - jako nielekarz - przeżywać swoje obawy wobec AIDS i zastosować podobne środki.

A dzisiaj jedzie Pan spokojnie w busz i zjada jakieś świństwa, do których obco rasowe jednostki napluły, by rozpocząć fermentację.
Ależ ja tam mieszkam, żyję od wielu lat i to nie jest rzecz mi obca. Poza tym oni nie są zboczeńcami z parady gejów w Berlinie i nie są zagrożeni chorobą AIDS.

Czyli jednak ma Pan w głowie ostrożność i strach przed zarażeniem się od obcych chorobą?
To zdrowy rozsądek, a nie żaden strach przed zarażeniem się chorobą. Gdy przechodzimy przez ulicę, to oglądamy się w lewo i prawo żeby nas nie "puknął" autobus. Gdy wchodzimy w sytuację brudną, to zwracamy baczniejszą uwagę na to, żeby choćby częściej myć ręce. Sytuacją brudną jest polski szpital albo Dworzec Centralny w Warszawie. Akurat w dżungli jest czyściej niż u nas.

Czy wróci jeszcze Naczelny Kowboj RP?
On nigdzie nie zniknął, nie sądzę żeby jednak wrócił WC Kwadrans, bo nikt nie składa takiego zamówienia. Ja nie chciałbym robić tego samego programu po 10-letniej przerwie. Natomiast mogę z tymi samymi poglądami wejść w jakiś inny program i stać się fighterem jak dawniej, bo moje poglądy się zradykalizowały. To, co obserwuję dziś w Polsce drażni mnie bardziej niż kiedyś. Wydawało mi się, że w kraju papieża zabijanie nienarodzonych dzieci było niemożliwe. Tymczasem okazuje się, że partie, które nazywają siebie prawicowymi, dopuszczają do takich działań.

W ostatnim programie był Pan wśród plemion, które zabijają się nawzajem. Czy obserwuje Pan to bez emocji, bo to obca kultura?
Ten program jest robiony z wielkimi emocjami i nagroda w Nowym Jorku była częściowo za emocje, za ekspresję, która przedarła się mimo tego, że mówiłem po polsku do jury. Oni usłyszeli w tym programie energię. Do Indian nie podchodzę obojętnie - ja miesiącami mieszkam wśród nich, to są moi bracia i siostry, z którymi jestem blisko. Żeby wejść z kamerą głęboko do indiańskiej wioski, gdzie nie mamy wspólnego języka ani żadnych klisz kulturowych, które by nas łączyły, jeżeli mam wejść na "obcą planetę" w kompletnie obcą kulturę, to musimy być blisko sercem, duszą, ciałem itd.

Oburza Pana zabijanie nienarodzonych dzieci w Polsce. Czy oburza pana kwestia zabijania tam?
Oburza mnie mniej, dlatego że tamte plemiona żyją w zupełnie innych warunkach kulturowych. To są wszystko kultury przedchrześcijańskie i nie mają w sobie przykazania nie zabijaj. To są ludzie, którzy żyją trochę jak dzikie zwierzęta w puszczy, jak drapieżniki. Inaczej oceniamy drapieżnika, a inaczej oceniamy wykształconego człowieka, który mógłby nie zabić, a zabija. Indianin raczej nie ma wyjścia, bo żyje w świecie, w którym się zabija, żeby przetrwać. Wojny plemienne służą np. temu żeby następowała w małych grupach wymiana genetyczna. Zatem napada się sąsiednią wioskę po to, by zdobyć żony.

Czy słyszę w Pana słowach poczucie wyższości nad ludźmi, których Pan odwiedza?
Nie. Raczej staram się poniżać białego człowieka, który morduje sam siebie, który godzi się na umieranie swoich rodziców czy dom opieki albo na eutanazję, czyli na dobijanie pacjentów. Mam pogardę dla takiego człowieka i dlatego wyjeżdżam z Europy. Nie chcę być kojarzony z tym zmurszałym moralnie kontynentem.

Czyli wciąż pan jest radykałem, jakiego znaliśmy dziesięć lat temu?
Ja wręcz radykalizuję się w swoich poglądach. Nie mogę już tego wytrzymać tego, co się w Polsce dzieje. Ja chciałbym się rzucać pod pociąg w obronie drugiego człowieka i gdy słyszę o klinikach aborcyjnych, to chciałbym żeby następowały samospalenia pod tymi klinikami, żeby następowało strzelanie do tych, którzy mordują dzieci. Nie można ignorować tego, że bezbronny człowiek jest zabijany. I do tego stopnia mnie to wkurza, że nie mogę tu być. I nikt w Polsce nie pozwoli mi zrobić na ten temat programu, bo będzie za gorący i niewygodny. Gdyby ktoś chciał zabić babcię, dlatego że ma 70 lat, to byśmy się oburzali. Ale podejrzewam, że za 10 lat w Europie i na to przestaniemy się oburzać.

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka