Artur Bazak Artur Bazak
217
BLOG

Rewolucja - niezły biznes

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 45
Żyli jak pączki w maśle, swoją „rewolucję" toczyli w nowych ciuchach i samochodach. Zachodni lewicowi intelektualiści z końca lat 60. uwielbiali Lenina i Mao, gardzili demokracją. Zabawa w komunizm doprowadziła ich do terroryzmu. Czy teraz w Polsce nie grozi nam „powtórka z historii"?

Ona była piękną, błyskotliwą dziennikarką. Skończyła jako terrorystka. On wydawał najpoczytniejsze w Niemczech lewicowe pismo studenckie, które utorowało drogę rewolucji obyczajowej lat sześćdziesiątych XX wieku. Burzliwą historię małżeństwa Ulrike Marie Meinhof i Klausa Rainera Röhla opisuje Bettina Röhl - znana niemiecka dziennikarka, a prywatnie ich córka. „Zabawa w komunizm" tylko z pozoru jest kronikarskim zapisem działalności niszowego środowiska niegroźnych kontestatorów. W rzeczywistości to klucz do zrozumienia uniwersalnych praw, rządzących każdą sterowaną rewolucją.

„Niezależne" pismo komunistyczne


Nazwisko Ulrike Meinhof kojarzy się dziś głównie z terroryzmem. Zanim jednak Ulrike została terrorystką i w latach 1970-1972 wzięła udział w napadach rabunkowych, zamachach bombowych i morderstwach, przez kilkanaście lat wspólnie z Klausem Röhlem wydawała „Konkret" - najpoczytniejsze czasopismo lewicowe w Niemczech. Powstałe w 1955 r., przetrwało pod kierownictwem Röhla (w roli redaktora naczelnego, a potem wydawcy) do 1973 r. W 1962 r. redaktorem naczelnym została Ulrike Meinhof. Łamy pisma i dom męża opuściła pod koniec lat 60., aby trafić do grupy terrorystów, która m.in. od jej nazwiska nazwana została Baader-Meinhof (inna nazwa: Frakcja Czerwonej Armii - RAF).

„Zabawa w komunizm!" opowiada głównie o powstaniu i działalności środowiska skupionego wokół pisma „Konkret", które z czasem z pisma studenckiego stało się kultowym periodykiem lewicowej i zbuntowanej młodzieży. Jego nakład wynosił w połowie lat 60. ok. 250 tys. egzemplarzy. Na łamach „Konkretu" publikowali swoje artykuły słynni pisarze, krytycy, czołowi publicyści, ideolodzy i ludzie świata nauki, m.in.: Günter Grass, Jean-Paul Sartre czy Rudi Dutschke.

Redaktorzy i dziennikarze „Konkretu" słynęli z odważnych tekstów, które o kilka dobrych lat wyprzedzały rewolucyjne zmiany obyczajowe na Zachodzie, ciekawych reportaży z krajów bloku wschodniego czy Azji oraz autorskich felietonów. A także z nowoczesnych okładek, na których w 1969 r. zagościł obnażony biust czy tabletka antykoncepcyjna. Czytanie pisma „Konkret" było elementem mody i wyznacznikiem postępu. Dwa tematy zdominowały w latach 60. czasopismo duetu Meinhof i Röhl - seks i polityka. Ta ostatnia była wielką namiętnością młodej Meinhof i jej partnera.

Najbardziej kultowe pismo, w którym prezentowano postępowe idee obyczajowe, na łamach którego poddawano bezpardonowej krytyce politykę RFN, kapitalizm, demokrację i powojenne społeczeństwo dobrobytu okazało się być bytem od początku do końca wymyślonym przez służby specjalne NRD. I chociaż dzieje współpracy Klausa Röhla z prowadzącymi go oficerami obfitowały w różne napięcia i kryzysy, by wreszcie zakończyć się pod koniec wydawania pisma, nie ulega wątpliwości - także dla Röhla - że „Konkret" był narzędziem w rękach komunistów. Na którym jednak robiło się niezłe pieniądze i karierę.

Rewolucja - czyli niezły biznes

„Zabawa w komunizm!", wydana po polsku w Bibliotece Historycznej Frondy, wywołała w Niemczech spore kontrowersje i ożywioną dyskusję wokół pokolenia Maja '68, roli czasopisma „Konkret" oraz działalności terrorystycznej Frakcji Czerwonej Armii (RAF).

Już sam tytuł dla wielu był nie do przyjęcia. Uderzał w podstawy wielkiego, generacyjnego mitu, który nadawał sens biografii takim ludziom, jak Daniel Cohn-Bendit (symbol buntu studentów w maju '68, obecnie europarlamentarzysta), Joschka Fischer (minister spraw zagranicznych w rządzie Gerharda Schroedera), Johannes Rau (były prezydent Niemiec), wielu politykom Partii Zielonych i SPD, a także wpływowym ludziom mediów.

To, co dla nich było pierwszym zetknięciem z działalnością publiczną, którą traktowali jak życiową misję, dla autorki jest tylko  zabawą zblazowanych chłopaczków, szukających wyzwań i ideologicznych wizji, które nadałyby jakiś cel ich życiu opływającym w dostatki.

- Przedstawiciele pokolenia '68 popełniali wyłącznie błędy, nigdy nie zhańbili się produktywną pracą, a mimo to decydują o wszystkich sprawach państwowych i społecznych, dominują w kulturze, sztuce, wymiarze sprawiedliwości i wielu innych dziedzinach. O takiej pozycji nie śniło się żadnym elitom w dotychczasowej historii ludzkości - pisze we wstępie autorka.

Bettina  Röhl napisała tę książkę z prawdziwą pasją, humorem i znawstwem. Przytacza mnóstwo faktów, dokumentów z berlińskiego Archiwum Federalnego, wspomnień, wywiadów z uczestnikami tamtych wydarzeń oraz korespondencje Ulrike Meinhof.

Głos tej ostatniej jest szczególnie ważny dla zrozumienia tej złożonej postaci, która do dzisiaj stanowi żeński odpowiednik Che Guevary i fascynuje wciąż wielu artystów, czyniących z jej życia inspirację swoich dzieł.

A co nas to obchodzi?

Książka Bettiny Röhl obnaża wyidealizowany obraz nowej lewicy, pokazując jej prawdziwe korzenie. Na temat rewolucji studenckiej w maju 1968 r. panuje wciąż wiele mitów. Fakty historyczne przesłania ideologia. Prawdziwy sens ówczesnych wydarzeń gubi się w nostalgicznych wspomnieniach głównych bohaterów. Kogo to dziś jeszcze obchodzi? - ktoś zapyta - A już zwłaszcza w Polsce?

W czasach - kiedy przesyceni konsumpcjonizmem studenci w czołowych uniwersytetach chętnie uczęszczają na dyskusje w ramach koła marksistowskiego i zaczytują się Leninem i Stalinem, w jednym z największych dzienników w kraju publikuje się debatę o powracającej modzie na Marksa, a najpopularniejszym periodykiem jest lewicowa „Krytyka Polityczna" i skupione wokół niej prężne radykalne środowisko - należy chyba się zastanowić, czy aby historia się nie powtarza?

Tylko, że w przypadku Polski nie można mówić o zabawie w komunizm.

 

Artur Bazak: Skąd pomysł na przetłumaczenie książki Bettiny Röhl , „Zabawa w komunizm!"?

Ewa Stefańska: Od dłuższego czasu interesowałam się zjawiskiem tzw. generacji '68. Jest to pewien fenomen, który z różnych względów nie pojawia się w Polsce w debacie publicznej. Natomiast w Niemczech wątek ten jest dość popularny. Śledząc dyskusje o ruchu '68 natknęłam się na bardzo ciekawe i oryginalne wypowiedzi Bettiny Röhl. Były one mocno krytyczne w odniesieniu do grup i środowisk opiniotwórczych określanych mianem pokolenia '68. Trzeba tu dodać, że krytyczne oceny formułowane pod adresem członków czy wyznawców tego ruchu utrudniają w Niemczech życie tym publicystom, którzy takie próby podejmują. Być może Bettina Röhl z racji tego, że jest córką Ulrike Meinhof znajduje się w lekko uprzywilejowanej pozycji, ale i tak to, co mówi i o czym pisze wymaga dużo odwagi. Tak więc, śledząc jej publikacje dotarłam do „Zabawy w komunizm!", która ukazała się w Niemczech 2006 roku. Uznałam, że przetłumaczenie tej książki wprowadzi pewne pojęcia do publicznej debaty w Polsce. Pozwoli także zrozumieć mechanizmy manipulacji, jakimi posługiwała się lewica niemiecka. Przedmiotem manipulacji stała się niemiecka młodzież, a narzędziem pismo KONKRET wydawane za pieniądze wschodnioniemieckich służb bezpieczeństwa.

A.B.: Czego może się dowiedzieć z tej książki polski czytelnik?

„Zabawa w komunizm!" obnaża całkowicie mechanizmy manipulacji, jakimi posługują się środowiska lewicowe w walce z dobrze funkcjonującym aparatem państwowym. Jednocześnie lewica w Niemczech i nie tylko tam, ma w opinii publicznej jednoznacznie pozytywne konotacje. Książka opisuje Niemcy lat 50. i 60. ze szczególnym uwzględnieniem środowisk tzw. lewicowych intelektualistów kreujących się na elitę Republiki Federalnej. Doskonale opisuje zjawisko zwane „popkomunizmem". Ludzie występujący przeciw niemieckiemu społeczeństwu, otwarcie głoszący hasła walki z opresyjnym kapitalizmem, sami czerpali pełnymi garściami z dobrodziejstw „panującego systemu". Członkowie RAF niejednokrotnie wyruszali na swoje akcje samochodami marki Porsche. Bycie komunistą w systemie kapitalistycznym to właśnie tytułowa „zabawa w komunizm".

A.B.: „Zabawa w komunizm" to pierwsza książka Bettiny Röhl, przetłumaczona na język polski. Będą następne?

Tak, zgadza się. Pracowała nad nią dziesięć lat. W tej chwili kończy prace nad kolejną publikacją opisującą kulisy działalności RAF. Historia RAF jest częścią historii jej rodziny. Autorka zdaje sobie sprawę, że RAF jest tematem niezmiernie atrakcyjnym i nośnym. Było wiele nacisków, aby opowieść o RAF stała się przedmiotem jej pierwszej książki. Bettina Röhl postanowiła jednak najpierw opisać historię pisma KONKRET, gdyż bez tej wiedzy książka o RAF mogłaby się okazać dla czytelnika niezrozumiała. Dołożę wszelkich stara, aby i ta publikacja została udostępniona polskim czytelnikom.

A.B.: Publikacja Bettiny Röhl na temat przeszłości Joschki Fischera (ówczesnego ministra spraw zagranicznych) wzbudziła w 2001 r. gorącą dyskusję w Niemczech. Czy wydanie w Polsce „Zabawy w komunizm!" na krótko przed 40-rocznicą maja '68 ma na celu wywołanie podobnej dyskusji?

Na początku stycznia 2001 roku Bettna Röhl wywołała ożywioną debatę wykraczającą poza granice Niemiec publikując w prasie (Stern, Bild) i telewizji (Panorama) materiały na temat terrorystycznej przeszłości Joschki Fischera. Niestety zapowiadana na ten sam rok biografia Joschki Fischera Sag mir, wo du stehst autorstwa Bettiny Röhl nigdy nie ukazała się, ponieważ wydawnictwo Kiepenheuer & Witsch z Kolonii odstąpiło od umowy zarzucając autorce prowadzenie kampanii przeciw Joschce Fischerowi, który był długoletnim autorem wydawnictwa.

Według mnie w debacie publicznej w Polsce istnieje poważny deficyt wątków dotyczący ruchu'68. Zapewne dlatego, że historia rewolty '68 dotyczyła Zachodu i dla nas przez wiele lat nie była istotna. W Polsce temat roku '68 na ogół jest zawężany do epizodów marcowych. Wydarzenia te w wąskiej perspektywie mają diametralnie odmienną konotację. Polskiej opinii publicznej kojarzą się bowiem z ruchem antykomunistycznym. Otwarta dyskusja o '68 pozwoliłoby spojrzeć na to, co działo się w Polsce w tym czasie z szerszej perspektywy i lepiej zrozumieć mechanizm tych wydarzeń. Już teraz przecież wiadomo, że wiele akcji podejmowanych w tamtym czasie było inspirowanych przez SB (patrz: Sławomir Cenckiewicz, Oczami bezpieki). Ten szerszy kontekst pomoże nam uświadomić sobie, że młodzi lewicujący intelektualiści to nie idealiści, którzy w najgorszym razie się pogubili, lecz bardzo poważny problem dla społeczeństwa. Owoce ich działalności mogą być przeraźliwie gorzkie.

A.B.: Co Pani ma na myśli?

 Moim zdaniem społeczeństwo polskie poddawane jest po roku 1989 podobnym procesom, które na Zachodzie miały miejsce 40 lat temu. Środowisko warszawskiej  Krytyki Politycznej, skupione wokół Sławomira Sierakowskiego bardzo przypomina to, które zebrało się wokół pisma KONKRET. Dlatego dyskusja o generacji '68 jest w Polsce bardzo potrzebna, bo pokazuje pewne uniwersalne mechanizmy, pozwalające ujrzeć prawdę o roli takich środowisk.

A.B.: Nad czym obecnie Pani pracuje?

Tłumaczę piękną książkę pt. „Boży dezerter" o Franzu Jägerstätterze, Austriaku skazanym na karę śmierci za odmowę służby w Wehrmachcie z pobudek religijnych, którego Benedykt XVI beatyfikował w 2007 roku. Jest to błogosławiony, który poprzez ofiarę swojego życia (został stracony przez niemieckich narodowych socjalistów na gilotynie) uratował cześć katolickiej Austrii. Tamtejszy Kościół dużo zawdzięcza temu niezłomnemu człowiekowi. Nie porzucam jednak tematyki '68 i mam nadzieję, że niedługo ukaże się kolejna, niezwykle interesująca pozycja stanowiąca przyczynek do dyskusji o pokoleniu '68. Nie chciałabym jeszcze zdradzać szczegółów.

Ewa Stefańska - tłumaczka książki Bettiny Röhl „Zabawa w komunizm. Ulrike Marie Meinhof, Klaus Rainer Röhl i prawdziwe korzenie nowej lewicy (1958-1968).", Fronda, Warszawa 2007.

za "Gość Niedzielny"

 

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (45)

Inne tematy w dziale Polityka