Raport hiszpańskiego Instytutu Planowania Rodziny, którego wyniki opublikowała „Rzeczpospolita", jest wstrząsający. Co roku znika z powierzchni naszego kontynentu obszar równy Słowenii. 1,2 mln nienarodzonych dzieci spuszcza się w kibel.
W jakiś przedziwny sposób łatwo pogodziliśmy się z tym faktem. Ponieważ prawo do aborcji jest jednym z wiodących praw człowieka współczesnej Europy. Miarą postępu i nowoczesności. Konsekwencją swoiście rozumianego prawa do życia. Prawa do życia wolnego od odpowiedzialności za drugiego człowieka. Przede wszystkim tego trzeciego (nienarodzonego dziecka), którego prawa są najmniej chronione i najbardziej narażone na gwałt.
Co 27 sekund w Europie łamane są podstawowe prawa człowieka. Prawa do życia nienarodzonych.
Oczywiście zaraz pojawią się mądrale wytykający brak związku przyczynowo-skutkowego między aborcją a spadkiem dzietności w europejskich społeczeństwach i podadzą przykład państw skandynawskich. Rzecz jasna, rzeczywistość jest bardziej złożona. A aborcja traktowana jako „cywilizacyjna zdobycz" współczesnej Europy nie wyjaśnia przyczyn umierania Europy. Aborcja tak pojmowana jest tylko - obok przesuwania wieku urodzin pierwszego dziecka czy niechęci do zakładania rodziny - konsekwencją pewnej istotnej zmiany świadomości Europejczyków w drugiej połowie XX w.
Stan agonalny dzisiejszej Europy to nie tylko wynik odrzucenia moralności ufundowanej na chrześcijaństwie. Co gorsza to już zanik podstawowego instynktu przetrwania.
***
Europa jak Kosowo
Oglądam w telewizji, jak nasi podpalają amerykańską ambasadę, jak rozwieszają transparenty z napisami, że Kosowo zawsze będzie serbskie, jak Koštunica mówi, że nie pogodzimy się nigdy z utratą kolebki naszego narodu. Gówno prawda, Kosowo nigdy nie będzie serbskie. To już historia...
A przecież mieliśmy wszystko, mieliśmy władzę, pieniądze, technologię, media, mieliśmy wszystko, ale nie mieliśmy jednego - nie mieliśmy dzieci. Nasze kobiety nie chciały mieć rozwrzeszczanych bachorów, więc tylko jedna ciąża na pięć była donoszona do końca, pozostałe kończyły się w gabinetach ginekologicznych. W tym samym czasie albańskie kobiety w Kosowie miały po sześcioro, siedmioro czy dziesięcioro dzieci. Serbscy cieśle zarabiali, strugając trumny, albańscy - strugając kołyski. Jeszcze na początku XX wieku było nas w Kosowie 70 procent, teraz - tylko 8 procent.
Jakiś starszy działacz z ugrupowania Šešejla mówi do mikrofonu, że przecież w Kosowie pozostały nasze najstarsze prawosławne klasztory i że musimy bronić naszej wiary. Teraz mu się o prawosławiu przypomniało? A gdzie byłeś, gdy kilka milionów twoich rodaków zamiast do sal porodowych, żłobków, przedszkoli, szkół, urzędów, biur i fabryk trafiało do muszli klozetowych i kubłów na śmieci?
Pierwsze błogosławieństwo w Biblii, jakie Bóg kieruje do człowieka, brzmi: „Rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną". Łańcuszek przyczynowo-skutkowy jest nieskomplikowany: tylko ten, kto się rozmnaża, czyni sobie ziemię poddaną. Kto się nie rozmnaża, tego nie ma. I to się po prostu w Kosowie stało. Dla muzułmanów było to jakoś oczywiste, a dla prawosławnych? Ale w sumie jakich prawosławnych? Przecież to socjaliści. Dla nich liczą się zdobycze socjalne, opiekuńczość państwa, osobista wygoda i komfort. W dupie mają prawosławie. Chrzciny - tak, pogrzeb - cerkiewny, ale żeby jakimś tam Panem Bogiem sobie głowę zawracać? Żeby przestrzegać przykazań? Że niby zygota to człowiek?
Patrzę na kolejne migawki z Kosowa. Zawsze uderzało mnie w nich jedno: kiedy mają pokazać Serbów i są relacje z Leposavicia, Zubin Potoku czy Zvecana, to prawie zawsze przed kamerami występują trzęsące się, bezzębne starowinki w chustach na głowach, tłumiące szloch w pomarszczonych dłoniach. Kiedy natomiast pokazują Albańczyków z Prištiny czy Prizrenu, widok jest niezmiennie ten sam:
tłumy młodych, radosnych, wojowniczych mężczyzn powiewających czerwonymi flagami z czarnym orłem. Na początku myślałam, że to manipulacja, ale potem dosz³am do wniosku, że rzeczywiście tak jest: dzietni mają nad bezdzietnymi przewagę nie tylko ilościową, ale i jakościową: młodość kontra starość, dynamika kontra inercja, moc kontra słabość, przyszłość kontra przeszłość.
A co na to wszystko Europa, która jak podstarzała kochanka do młodego fagasa spieszyła się z deklaracjami, że uzna niepodległość Kosowa? Przełączam telewizor na stacje niemieckie, a tam wszędzie wałkują jeden temat: jakiś szef wschodniego landu skrytykował enerdowską politykę w sprawie aborcji i teraz wylewają na biedaka kubły pomyj. Aktywistka nowej lewicy mówi wzburzona, że polityk obraził miliony niemieckich kobiet, które skorzystały z prawa do aborcji - tej podstawowej zdobyczy cywilizowanej ludzkości. Ty głupia cipo, myślę sobie, a kto ci będzie zmieniał pampersy, jak będziesz zdychać w przytułku dla starców? Pewnie jakaś Turczynka, Tunezyjka albo Albanka...
Przełączam na brytyjski kanał. Tam w serwisie informacyjnym atakują z kolei jakiegoś angielskiego księdza, bo nie wyrażał dość zachwytu dla adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Zdenerwowany aktywista gejowski w tęczowym szaliku oskarża chrześcijaństwo o homofobię, nietolerancję i szerzenie nienawiści. Oj, zatęsknisz jeszcze, miękki siusiaku, za represyjnym chrześcijaństwem, kiedy w Europie zapanuje tolerancyjny islam. Od czasu rewolucji islamskiej w Iranie wykonano na homoseksualistach około 4 tysięcy egzekucji, a pół roku temu na uniwersytecie Columbia prezydent Ahmadineżad oświadczył amerykańskim studentom, że Iran jest już całkowicie „wolny od homoseksualizmu„. To się nazywa ostateczne rozwiązanie kwestii gejowskiej. Krytykuj Kościół, chłoptasiu, krytykuj. Podcinaj gałąź, na której siedzisz.
Wyłączam telewizor. Nic wam nie pomoże, Europejczycy. Macie wszystko, tak jak my w Kosowie, macie władzę, pieniądze, technologię, media, macie wszystko, ale nie macie jednego - dzieci. Nie jestem żadną Kasandrą, bo tu nie trzeba mieć szczególnych zdolności profetycznych: wystarczy prosta znajomość matematyki.
I historii. Kto dziś pamięta o Amalekitach czy Wizygotach?
Przez ostatnich kilkanaście lat nas, Serbów, oskarżano na świecie o ludobójstwo, ale myśmy popełniali autoludobójstwo. I popełniamy je nadal. Dziś straciliśmy Kosowe Pole, wkrótce przyjdzie kolej na Belgrad.
Natura nie znosi pustki. Kto wybiera zasadę śmierci, sam rezygnuje z życia. Widocznie nie zasługujemy na przetrwanie. A czy Europa zasługuje?
MARINA STANKOVIC
Tłumaczył: ROBERT MAKOWIECKI
Artykuł otwierający nowy numer „Frondy"



Komentarze
Pokaż komentarze (21)