Michał Szułdrzyński nie jest już redaktorem naczelnym „Nowego Państwa". Dostał wypowiedzenie Na stanowisku redaktora naczelnego zastąpi go Katarzyna Hejke, obecnie zastępca Tomasza Sakiewicza w „Gazecie Polskiej".
Michałowi Szułrzyńskiemu udało się utrzymać wysoki poziom pisma o dużcy ambicjach intelektualnych. Czytałem je zawsze z zainteresowaniem. Były - jak to zawsze bywa - numery lepsze i gorsze. Ale generalnie "Nowe Państwo" pod kierownictwem Michała było jednym z ciekawszych kwartalników na rynku czasopism.
Ostatni, zatytułowany „Co zagraża naszej cywilizacji?", to wybór ciekawych tekstów, m.in. Michała o tym, że trzeba ochrzcić prawa człowieka (omawiany na salon24.pl), socjolog Barbary Fedyszak-Radziejowskiej o rodzinie, Tomasza Żukowskiego na temat prawdziwego końca postkomunizmu, historyka Pawła Skibińskiego o obyczajowej wojnie, Michała Łuczewskiego i Wojciecha Przybylskiego o tym, czy dzisiaj możliwy jest bunt na miarę Maja '68. Wreszcie teksty Matyi o republikanizmie (dyskusja wywołana świetnym tekstem Jana Filipa Staniłko „Arcana"- („Dlaczego Polsce potrzeba neosarmackiego republikanizmu?"), Piotra Semki, Rafała Warzechy, Tomasza P. Terlikowskiego oraz zapis dyskusji o polskiej inteligencji.
Jednym słowem, to przykład na zbiór znakomitych tekstów polskich konserwatystów, których Michałowi udało się utrzymać w kierowanym przez siebie piśmie. „Nowe Państwo" pod jego kierunkiem stało się pismem ciekawym, intrygującym i skierowanym nie tylko do wąskiego kręgu odbiorców, którzy podzielali poglądy naczelnego.
Michał jest czołowym publicystą konserwatywnym młodego pokolenia. Ostatnio niemal każdy jego tekst w „Rzeczpospolitej" wywołuje szeroką i gorącą debatę. Dość przypomnieć dyskusję o prawicy, którą zapoczątkował na łamach Rzepy. Podjął ją „Dziennik" piórem swojego naczelnego. A potem redaktorzy „Dziennika" kłamliwie utrzymywali, że Krasowski zaczął wielką dyskusję o polskiej prawicy (którą zakończył ostatnio żenującym tekstem o Wildsteinie), przemilczając w ogóle rolę Michała. Jedynie pani Agata Bielik-Robson odniosła się w typowym dla siebie „prychającym" stylu o chłopcach z prawicy, którzy ośmielili się podnieść i powiedzieć coś o prawicy i konserwatyzmie, co nie jest w smak modernizującym nas ideologom z „Dziennika". Ale to na marginesie.
Jakie zatem są powody wymówienia? Próbowałem się skontaktować z nowymi właścicielami. Ale bezskutecznie. Niezależnie od powodów oficjalnych, podanych do wiadomości Michałowi oraz oświadczenia, jakie niewątpliwie nowy wydawca powinien wydać, mam poczucie, że nowy właściciel strzela sobie w stopę.
I nie chodzi o Michała. On doskonale da sobie radę. Taka wymiana na stanowisku pisma, które cieszy się rosnącą popularnością, kiedy jego naczelny kreuje najważniejsze debaty w polskiej prasie i jest ciekawym głosem krystalizującego się pokolenia młodych konserwatywnych, który ma możliwość gromadzenia wokół siebie ciekawych ludzi i piór nie da się wytłumaczyć inaczej, jak względami pozamerytorycznymi. Nie widzę żadnych merytorycznych przesłanek do takiego ruchu. A czy wymiana Michała Szułdrzyńskiego na Katarzynę Hejke to dobry pomysł i przysłuży nowemu "Nowemu Państwu"?
Pozostawiam to bez komentarza.
Errata:
"Owszem, Michał Szułdrzyński nie jest już naczelnym pisma, ale to nie od wydawcy „Gazety Poslkiej” otrzymał wymówienie, ale od własnego wydawcy (spółka Srebrna). Od „Gazety Polskiej” otrzymał nie wymówienie, ale przyjacielską propozycję objęcia funkcji zastępcy redaktora naczelnego. Nikt z kręgu „Gazety Polskiej” p. Michała z „Nowego Państwa” nie wyrzucił. Podobnie rzecz się ma z większością współpracowników pisma." (Paweł Paliwoda)



Komentarze
Pokaż komentarze (49)